
- Jeśli zaakceptujemy brutalną wojnę na słowa, to w konsekwencji będzie wojna na uczynki, a potem może nawet polać się krew - mówi prof. Tomasz Nałęcz, historyk i prezydencki doradca. Jego zdaniem obecna debata wokół Smoleńska przypomina spory wokół wyboru Gabriela Narutowicza na prezydenta. I może się tak zakończyć.
Czy może się nieszczęście powtórzyć? Jeśli utwierdzimy tysiące ludzi, że po drugiej stronie politycznej barykady są ludzie bez godności i honoru, to wszystko jest możliwe.
Morderca Narutowicza, człowiek z górnej warstwy społecznej, widział w nim już tylko ekstrakt zła. On nie mordował rodaka, on się poświęcał, likwidował źródło narodowego nieszczęścia.

