Jest akt oskarżenia wobec ks. Wojciecha G. z Dominikany. Zarzuca mu się m.in. pedofilię i nielegalne posiadanie broni
Jest akt oskarżenia wobec ks. Wojciecha G. z Dominikany. Zarzuca mu się m.in. pedofilię i nielegalne posiadanie broni Fot. zrzut z TVP.Info

Obcowanie płciowe z osobami poniżej 15. roku życia, a także posiadanie broni i amunicji bez zezwolenia. To tylko dwa z 10 zarzutów postawionych ks. Wojciechowi G. przez polską prokuraturę.

REKLAMA
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała do Sądu Rejonowego w Wołominie akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi G. Łącznie zarzucono mu 10 przestępstw. Osiem dotyczy czynów z art. 200 § 1 Kodeksu Karnego, polegających na "obcowaniu płciowym z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczeniu się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzeniu jej do poddania się takim czynnościom"
Organy ścigania zaznaczyły, że powyższe czyny ksiądz popełnił wobec 8 różnych pokrzywdzonych, w tym dwóch Polaków - w latach 2000-2001 na terenie naszego kraju i 6 mieszkańców Dominikany - w latach 2009-2013, gdy był tam na misji. Do tego duchownego oskarżono o posiadanie na Dominikanie pedofilskich treści pornograficznych i posiadanie broni palnej oraz amunicji bez zezwolenia.
Wojciech G. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów oraz odmówił składania wyjaśnień. Chwilowo ksiądz przebywa w tymczasowym areszcie. Za czyny pedofilskie G. grozi 12 lat więzienia, ale w przypadku wyroku za dwa lub więcej przestępstw sąd może pozbawić go wolności nawet na 15 lat.
Przypomnijmy, że o sprawie jako pierwsze informowały media na Dominikanie - to one ujawniły, że tamtejszy wymiar sprawiedliwości bada, czy ksiądz nie dopuścił się pedofilii.
"Newsweek" ujawnił później, że polski ksiądz na Dominikanie kusił młodych chłopców pieniędzmi lub szantażując ich bronią. Jednocześnie tygodnik ujawnił, że znajomi księdza stoją za nim murem - i uważają, że na Dominikanie "za 50 pesos każdy powie wszystko o każdym". Pojawiały się również teorie, jakoby to dominikańskie władze chciały go w ten sposób skompromitować.
Sprawa nie była więc do końca jasna. Sam ksiądz gdy już zabrał głos stwierdził, że "został zniszczony".
Wciągającą, reportażową historię życia ks. G. na Dominikanie można przeczytać tutaj.