Jarosław Kaczyński i Jacek Kurski jeszcze w jednej partii.
Jarosław Kaczyński i Jacek Kurski jeszcze w jednej partii. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Takim stwierdzeniem zaskoczył dziś europoseł Jacek Kurski. W rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w TVN24 przekonywał, że PiS nie ma żadnej zdolności koalicyjnej i dlatego po prawej stronie sceny politycznej potrzebny jest potencjalny koalicjant. A jedynym możliwym i słusznym wyborem ma być oczywiście Solidarna Polska.

REKLAMA
Polityk przypomniał, że po 1989 roku żadna partia nie rządziła zupełnie samodzielnie. Koalicjantów musiały dobierać obozy rządzące, które w wyborach uzyskiwały dużo większe poparcie niż te, które obecnie ma Prawo i Sprawiedliwość. I właśnie to jest powodem, dla którego Jarosław Kaczyński powinien modlić się o sukces Ziobrystów. Dlaczego? - PiS nie ma obecnie żadnej zdolności koalicyjnej, więc w jego interesie jest to, żeby w parlamencie mieli kogoś z kim mogliby się związać - wyjaśnia Jacek Kurski. Tym "kimś" jest naturalnie partia Kurskiego, Solidarna Polska.
Bogdan Rymanowski nie dowierzał tym stwierdzeniom i dopytywał czy, aby się nie przesłyszał. - Czy Pan ma jakiś kłopot ze słuchem - żartował polityk. Jednocześnie dodając już poważniej: - Trzeba zastanowić się co jest interesem PiS-u: monopol na prawicy i wieczna klęska, czy podzielenie się władzą. Ile można przegrywać - pytał Jacek Kurski.

Czarnecki dla naTemat: wyborcy podczas wystąpienia Ziobry skandowali "wracajcie do PiS-u, wracajcie do PiS-u"

Krzyczeli w twarz i "przekręcali gałkę"
Jeden z liderów Solidarnej Polski odniósł się także do sobotniego marszu w obronie telewizji Trwam, na którym to Zbigniew Ziobro wypadł co najmniej niekorzystnie. Kurski przekonywał, że powodem jest "nieładne zagranie" kolegów z dawnej partii. - Jedni krzyczeli Ziobrze w twarz, ktoś inny przekręcił gałkę głośności - tłumaczy.
Kurski pytany przez dziennikarza czy Ziobro nie pożałuje współpracy z Kurskim-politycznym skorpionem, zapewniał, że "na razie nie". - Mam nadzieję, że tak będzie do końca naszych dni na tym świecie - poprawił się chwilę później. Patrząc na bujną polityczną przeszłość Kurskiego, Ziobro powinien się mieć jednak na baczności.

Migalski dla naTemat: Ziobryści nie wrócą do PiS, bo czekałaby ich dyba, cela i wymyślne tortury
PiS "łowi głowy" ziobrystów
Na razie jednak wszystko wydaje się być w porządku, bo jak trafnie zauważył europoseł, w sondażu prezydenckim zrobionym kilka dni po feralnym przemówieniu Zbigniew Ziobro wypada całkiem dobrze. Jarosław Kaczyński ma 18 procent poparcia, a lider SP o siedem "oczek" mniej, 11 proc. - Nie ma żadnego rzucania ręcznikiem - mówi Kurski.
W rozmowie poruszono także temat, o którym donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita". Nieoficjalnie mówi się o tym, że Jarosław Kaczyński zaoferował wysokie miejsca na liście do europarlamentu tym działaczom PiS, którym uda się nakłonić popularnych ziobrystów do powrotu na łono rodzimej partii.
- Nie zostawimy swoich kolegów, nie ma takiej możliwości - uciął krótko Kurski. I po chwili dodał, że taka polityka "prowadzi na manowce". - Trzeba zrozumieć, że jest potrzebna zdolność koalicyjna na prawicy i na tym trzeba się skupić, a nie na tych łowach, które będą nieskuteczne - nawoływał po raz kolejny.