
– Myślę, że Jarosław ma absolutną świadomość tego, że wymusił na Lechu rozpoczęcie w Katyniu kampanii prezydenckiej. Żeby było z przytupem, na pohybel Tuskowi i PO. I mamy to, co mamy. Dlatego z taką zaciętością szuka usprawiedliwienia swojego postępowania. Zamach ma ukoić jego wyrzuty sumienia. Jeśli kiedyś zostaną upublicznione zapisy z jego rozmowy telefonicznej z bratem w samolocie, to prawda może być dla niego bardzo gorzka. Może nie wytrzymać nacisku tej prawdy – mówi Lech Wałęsa w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką.
Były prezydent w wywiadzie dla najnowszego „Newsweeka” mówi o osobistym spełnieniu i politycznych wyborach, które determinowały jego życie.
Lech Wałęsa
Z kolei zapytany o pojednanie z generałem Wojciechem Jaruzelskim, wyjaśnia, że dziś wie, że Jaruzelski robił to, w co naprawdę wierzył. I zaznacza, że sam, będąc na miejscu generała, nie wie, jak by się zachował. Zaznacza, że choć nie zgadza się z decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego, rozumie jak trudna musiała być dla decydentów. – Dlatego staram się (…) nie osądzać – kwituje Lech Wałęsa.
W podobny sposób odnosi się do swojego pojednania z Czesławem Kiszczakiem. Mówi też o pośmiertnych przeprosinach dla Józefa Oleksego związanych z wysuniętym swego czasu przez Wałęsę przypuszczeniem, że Oleksy był sowieckim agentem.
Lech Wałęsa

Zaznacza jednocześnie, że nie jest w stanie pogodzić się jedynie z Jarosławem Kaczyńskim. Ten, jego zdaniem, ma absolutną świadomość tego, że wymusił na Lechu rozpoczęcie w Katyniu kampanii prezydenckiej. – Żeby było z przytupem, na pohybel Tuskowi i PO – punktuje Wałęsa. – I mamy to, co mamy. Dlatego z taką zaciętością szuka usprawiedliwienia swojego postępowania.
Tym usprawiedliwieniem ma być natomiast, zdaniem byłego prezydenta, teoria o zamachu jaki miał się odbyć w kwietniu 2010 roku w Smoleńsku.
Cały wywiad z Lechem Wałęsą w nowym numerze "Newsweeka".
