
Nie tylko w Polsce górnicy zapewnili sobie specyficzny status wśród innych grup społecznych. Gdy na Śląsku o utrzymanie go walczą na ulicach, górnicy znad Sekwany o swoje postanowili upomnieć się przed sądem. A ten właśnie uznał, że francuskim górnikom należą się zadośćuczynienia za pracę w szkodliwych warunkach. Nawet tym, którzy... po odejściu z kopalni od lat żyją w najlepszym zdrowiu.
REKLAMA
Takie prawa wywalczyli sobie na początku lutego byli górnicy ze słynącej z przemysłu górniczego Lotaryngii, leżącej na granicy Francji z Niemcami i krajami Beneluksu. Sąd z miasta Longwy uznał, iż francuscy górnicy mają prawo otrzymać kwoty rekompensujące im pracę w środowisku, w którym mogli zostać narażeni na działanie substancji kancerogennych. Zdaniem francuskiego wymiaru sprawiedliwości, żadnego znaczenia nie ma fakt, iż żaden z nich na kłopoty ze zdrowiem się nie uskarża.
Zgodnie z tym wyrokiem każdy z dziesięciu powodów ma otrzymać od swoich byłych pracodawców po kilka tysięcy euro. Łącznie zasądzona na ich rzecz kwota to około 50 tys. euro. Nadsekwańskie media oceniają jednak, że na tym wydatki lotaryńskich kopalni się nie skończą. Co prawda francuski system prawny nie zakłada stosowania precedensu i rozstrzygnięcie tej sprawy nie musi zostać powtórzone w kolejnych, ale we Francji nikt nie ma wątpliwości, iż stanie się ono dla innych górników i byłych górników zachętą do sądzenia się z pracodawcami.
Tymczasem w Polsce...
W przeciwieństwie do kolegów po fachu z Francji walczących o dodatkowe przywileje w sądach, polscy górnicy wolą stosować w tej kwestii o wiele ostrzejsze metody. Przypomnijmy, że na Śląsku udało się rządowi nieco opanować sytuację tylko wśród pracowników Kompanii Węglowej. Po szeregu ustępstw ze strony premier Ewy Kopacz, kilka dni temu tamtejsi związkowcy zgodzili się przyjąć 14. pensję w dwóch ratach.
W przeciwieństwie do kolegów po fachu z Francji walczących o dodatkowe przywileje w sądach, polscy górnicy wolą stosować w tej kwestii o wiele ostrzejsze metody. Przypomnijmy, że na Śląsku udało się rządowi nieco opanować sytuację tylko wśród pracowników Kompanii Węglowej. Po szeregu ustępstw ze strony premier Ewy Kopacz, kilka dni temu tamtejsi związkowcy zgodzili się przyjąć 14. pensję w dwóch ratach.
Gorący pozostaje natomiast spór w zakładach należących do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, przed siedzibą której w ubiegłym tygodniu doszło do brutalnych starć protestujących górników i wspierających ich chuliganów z policją. W niebezpieczeństwie znaleźli się tam także relacjonujący strajk dziennikarze.
Pod koniec ubiegłego tygodnia pojawiły się jednak informacje, których wynika, że porozumienie w JSW również będzie możliwe. – Mamy prawie gotowy dokument kończący, tak że ja jestem bardzo zadowolony poza tym faktem, że dalej trwa strajk. Ten dokument kończący naprawdę już ma bardzo realny kształt. Co do kwot to nie jest jeszcze precyzyjny zapis, trzeba będzie doprecyzować – poinformował były wicepremier i minister pracy Longin Komołowski, który w Jastrzębiu-Zdroju pełni funkcję mediatora.
Źródło: estrepublicain.fr
