
Jako kandydat na prezydenta Paweł Kukiz musi zabierać głos nie tylko w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, lecz także w kwestiach związanych z polityką zagraniczną, obronnością państwa i wojny za wschodnią granicą. – Nie powinniśmy wysyłać broni na Ukrainę – mówi stanowczo i dodaje, że takim zachowaniem sami strzelamy sobie w kolano.
REKLAMA
Pomoc zbrojna – zadanie dla Zachodu
Zdaniem Kukiza, znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wyposażenie Ukraińców w kamizelki kuloodporne – Lepsze kałasznikowy mają Anglicy, Francuzi i Amerykanie i niech oni je dadzą – przekonywał w piątkowym programie „Piaskiem po oczach”. Kandydat zastrzegał, że nie jest to chowanie głowy w piasek, co sugerował prowadzący program red. Konrad Piasecki, ale rozsądne rozwiązanie.
Zdaniem Kukiza, znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wyposażenie Ukraińców w kamizelki kuloodporne – Lepsze kałasznikowy mają Anglicy, Francuzi i Amerykanie i niech oni je dadzą – przekonywał w piątkowym programie „Piaskiem po oczach”. Kandydat zastrzegał, że nie jest to chowanie głowy w piasek, co sugerował prowadzący program red. Konrad Piasecki, ale rozsądne rozwiązanie.
Były lider zespołu Piersi uważa, że zaangażowanie Polski w konflikt za wschodnią granicą zależy od zaangażowania Zachodu. – Polacy są związani dyrektywami NATO i jeśli takie dyrektywy dostaną, pójdziemy wspólnie, ale najpierw niech NATO nam postawi tarcze antyrakietowe – mówił.
Pamiętając o działaniach Pawła Kukiza w czasach rozgrywek na Majdanie, dzisiejsza jego postawa może wydawać się zaskakująca, co zresztą wypomniał swojemu rozmówcy red. Piasecki. Wówczas kandydat przekonywał, że należy zrobić wszystko, aby wybronić Ukraińców z rąk rosyjskich, natomiast dziś postuluje o to, by zostawić ją samą sobie. – W czasach Majdanu tak, ale nie teraz – odpowiedział kandydat. – Niech pan sam rzuci Putinowi piaskiem po oczach – dodał.
Pojadę i dzisiaj na Majdan. I mogę, tak jak kiedyś pojechać tam z kamizelkami kuloodpornymi. Ale w życiu nie pojadę tam z kałasznikowem, z troski o ludność cywilną. Bo da to pretekst Putinowi, by przypiąć wszystkim „zielonym ludzikom” flagi federacji i wprowadzić regularną armię . Czytaj więcej
Dziś zdanie Kukiza nie jest już tylko opinią znanego artysty, zaangażowanego w życie społeczno-polityczne, ale kandydata na prezydenta, któremu niektóre sondaże dają w wyborczym wyścigu miejsce na podium. Deklarowany brak wsparcia może budzić obawy obserwatorów polityki zagranicznej, biorąc pod uwagę to, w jak trudnym położeni znaleźli się nasi sąsiedzi.
Poglądy Kukiza i przekonanie, że pomagać powinny tylko Francja czy Wielka Brytania stawia Polskę w roli biednego, zacofanego państwa. Państwa, które nie jest w stanie robić nic oprócz podporządkowywania się poleceniom innym. Nie jesteśmy mocarstwem, ale nie jesteśmy także (a przynajmniej nie powinniśmy być) małym, biernym obserwatorem.
Jest 200 tys! W poniedziałek rejestracja
Sam Kukiz ma już za sobą pierwszy wyborczy sprawdzian. Zebrał wymagane 100 tys. podpisów i w poniedziałek rejestruje się jako oficjalny kandydat w PKW. Wprawdzie istnieje prawdopodobieństwo, że podczas procesu mogą nastąpić trudności, Kukiz przekonuje, że „górka” podpisów jest na tyle duża, iż nie boi się o prawidłowy jego przebieg. Deklaruje, że do tej pory udało się zebrać ok. 200 tys. Wolontariusze nie mają też zamiaru na tym poprzestać. – Będziemy zbierać do samego 26 marca – zapowiada.
Sam Kukiz ma już za sobą pierwszy wyborczy sprawdzian. Zebrał wymagane 100 tys. podpisów i w poniedziałek rejestruje się jako oficjalny kandydat w PKW. Wprawdzie istnieje prawdopodobieństwo, że podczas procesu mogą nastąpić trudności, Kukiz przekonuje, że „górka” podpisów jest na tyle duża, iż nie boi się o prawidłowy jego przebieg. Deklaruje, że do tej pory udało się zebrać ok. 200 tys. Wolontariusze nie mają też zamiaru na tym poprzestać. – Będziemy zbierać do samego 26 marca – zapowiada.
Nie przewiduje, jaki wynik uda mu się ostatecznie uzyskać. – Ja jestem skromnym człowiekiem, ale i realistą. Cuda jednak się zdarzają – mówi Konradowi Piaseckiemu. Krytykuje Komorowskiego i jego „Komorowozy”, za które jego zdaniem zapłaci nie Platforma Obywatelska, ale Polacy – w formie podatków. Sam podkreśla, że nie ma ani Dudabusa, ani „Komorowozów”, a jego fundusze na kampanię wynoszą 45 tys. zł, nie zaś 40 mln, jak u jego konkurentów.
Wszystko, tylko nie partia
Nieustannie Przypomina o swojej niepartyjności i o tym, że partii budować nie zamierza. Cała jego kampania opiera się na ruchu oddolnym, obywatelskim i na tej zasadzie pragnie działać również w przyszłości.
Nieustannie Przypomina o swojej niepartyjności i o tym, że partii budować nie zamierza. Cała jego kampania opiera się na ruchu oddolnym, obywatelskim i na tej zasadzie pragnie działać również w przyszłości.
To dobra droga, choć w przypadku kandydata antysystemowego trudno oczekiwać innej. Zapowiedź zbudowania partii byłaby absolutnym zaprzeczeniem jego dotychczasowych słów i czynów. Dziś planuje radykalne zmiany systemowe i wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. – Poseł ma być pracownikiem wyborcy, nie jego panem – podsumowuje.
Źródło: TVN24.pl
