Andrzej Duda chcę budować swoją kampanię na kontraście wobec Bronisława Komorowskiego i jego przychylnej wobec waluty euro postawy.
Andrzej Duda chcę budować swoją kampanię na kontraście wobec Bronisława Komorowskiego i jego przychylnej wobec waluty euro postawy. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Andrzej Duda stanowczym przeciwnikiem przyjęcia europejskiej waluty. Przynajmniej do czasu, kiedy Polacy nie będą zarabiać podobnie do obywateli innych państw Unii Europejskiej. Kandydat PiS uderza w prezydenta Komorowskiego i przypomina o jego inicjatywie wprowadzenia Polski do eurostrefy do 2016 roku.

REKLAMA
Prezydent jako główny zwolennik euro
– W dobie kryzysu to polski złoty jest amortyzatorem. Euro zaś oznacza drożyznę – przekonywał na sobotniej konferencji przed gmachem Narodowego Banku Polskiego. Kandydat PiS zaprezentował projekt nowelizacji Komorowskiego z roku 2010, w którym prezydent opowiadał się za szybkim wprowadzeniem europejskiej waluty.
Przypominał o przychylnej postawie polskiego rządu i samego prezydenta do zmiany waluty, jednocześnie sam zdecydowanie staje po drugiej stronie barykady – Dziś jestem wprowadzaniu euro przeciwny – mówi, a na owym „walutowym” kontraście planuje bazować w ciągu najbliższych kilku dni swojej kampanii.
Duda wkupuje się w nastroje Polaków
Prawo i Sprawiedliwość chce, aby owa wyższość waluty polskiej nad europejską i różnica poglądów między dwoma głównymi rywalami prezydenckiego wyścigu stała się w debacie publicznej numerem jeden. Zamierzają podkreślać ją w kolejnych wywiadach, programach publicystycznych i na konferencjach prasowych.
Takim działaniem Andrzej Duda próbuje w pewien sposób „wkupić się” w nastroje Polaków – na ogół nastawione do wprowadzenia euro w Polsce dość sceptycznie. Jednocześnie – dyskredytując w ich oczach prezydenta Komorowskiego ukazywanego jako gorącego zwolennika nowej waluty. Takie posunięcie – biorąc pod uwagę zyski wyborcze – wydaje się zatem przemyślane i niewykluczone, że przyniesie pozytywne efekty.