Zwolennicy Pawła Kukiza zamierzają w dniu ciszy wyborczej udostępniać jego piosenki.
Zwolennicy Pawła Kukiza zamierzają w dniu ciszy wyborczej udostępniać jego piosenki. Fot. Facebook.com/PrezydentKukiz

Hity takie jak „Całuj mnie” czy „Bo tutaj jest jak jest” zna doskonale większość fanów polskiej muzyki. Upubliczniania nie można zabronić nawet podczas ciszy wyborczej, choć ich wykonawca jest kandydatem na prezydenta. Zwolennicy chcą to wykorzystać i zachęcają wszystkich: „9 maja udostępniamy utwory Kukiza”.

REKLAMA
Teraz gra Kukiz
Akcja startuje w sobotę – w przededniu wyborów – o godz. 5.00 rano. Aby ją rozpowszechnić, utworzono wydarzenie na Facebooku. Udostępnianie piosenek to niby nic takiego. Nie ma w nich politycznych haseł, promowania wyborów ani czegokolwiek, co mogłoby wzbudzić niepokój wśród kandydatów. Jest to także – co warto podkreślić – całkowicie legalne.
Z drugiej strony, na 24 godziny przed głosowaniem, kiedy po wielotygodniowej walce emocje kandydatów i sztabowców będą sięgać zenitu, nie trudno będzie wywołać burzę. Jest niemal pewne, że akcja, jeśli uzyska większy rozgłos (a nie da się ukryć, że tak się właśnie stanie) – spotka się z dużym niezadowoleniem wśród pozostałych kandydatów.
Politycy muszą milczeć
Ponadto, jak informuje jeden z internautów – w przeddzień wyborów Kukiz ma również koncert w Toruniu. Jakby na to nie spojrzeć – jest to pewna forma promocji. Promocji, na którą pozostali kandydaci w tym dniu liczyć nie mogą. Łatwo wyobrazić sobie zatem, że przeciwko akcji będą protestować. Bezskutecznie.
Paweł Kukiz to nie tylko kandydat na prezydenta, ale też (a dla niektórych nawet – przede wszystkim) świetny artysta. Jego piosenki słyszymy w stacjach radiowych, a teledyski znajdujemy w muzycznych telewizjach, bez względu na darmowy i przydzielany każdemu kandydatowi czas antenowy. W jakkolwiek sposób nie narusza to zasad zapisanych w Kodeksie wyborczym.
Po drugie, nad Internetem i internautami trudno zapanować bez względu na termin. Kukiz, choć początkowo miał problemy z połączeniem funkcji artysty i kandydata, ostatecznie więc wychodzi całkiem nieźle. W mediach obecny może być do końca i w dodatku bez wyimaginowanych zabaw i pseudonimów (np. „grzybki”, „gruszki”, „jabłka”), które podczas ciszy wyborczej są bardzo popularne.