
Donald Tusk obecnie jest z wizytą w Kanadzie, gdzie rozmawia głównie o polskiej gospodarce i wydobyciu gazu łupkowego. Jednak wcale nie zapomniał o polskim podwórku. Gdy sprawa incydentu między Stefanem Niesiołowskim a Ewą Stankiewicz urósł do rangi ogólnonarodowej dyskusji, premier postanowił zareagować.
REKLAMA
Tusk mówił dziennikarzom, że zachowania Niesiołowskiego "absolutnie nie akceptuje". - Jestem w stanie zrozumieć stan nawet najwyższego zdenerwowania, ale w tym widzę naszą przewagę nad oponentami - i na to liczę wobec ludzi Platformy - że nawet kiedy mają tysiąc powodów, żeby reagować nerwowo, to jednak umieją się powstrzymać - cytuje premiera serwis gazeta.pl.
Szef rządu podkreślił, że opanowania i spokoju od swoich ludzi oczekuje szczególnie w kontaktach z dziennikarzami, nawet tymi "znanymi z nieprzychylnych poglądów".
Premier wraca dzisiaj do kraju i gdy komentował piątkowe wydarzenia zapowiedział, że zaraz po powrocie porozmawia z Niesiołowskim. Tusk chce, by kontrowersyjny poseł "natychmiast i jednoznacznie" przeprosił dziennikarkę oraz zapewnił, że już nigdy się tak nie zachowa.
Incydent między Stefanem Niesiołowskim a Ewą Stankiewicz wydarzył się w piątek pod Sejmem, kiedy politycy byli uwięzieni w parlamencie przez protestującą "Solidarność". O co dokładnie chodzi, można przeczytać w naszym tekście.
Więcej o sprawie:
