Prawo i Sprawiedliwość ociepla wizerunek prezesa Kaczyńskiego. Powraca do starych (i sprawdzonych) metod z kampanii 2010 r.
Prawo i Sprawiedliwość ociepla wizerunek prezesa Kaczyńskiego. Powraca do starych (i sprawdzonych) metod z kampanii 2010 r. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Kampania prezydencka była dla prezesa PiS okresem politycznej absencji. Absencji, która właśnie dobiega końca. Jako lider Kaczyński musi wyjść z ukrycia, poprowadzić swoją partię do wyborów i aktywnie włączyć się do bieżącej polityki. Nie dla wszystkich powrót ten może być łatwy do przełknięcia. Zdaje sobie sprawę sam prezes, świadomi są również jego współpracownicy, którzy już zaczynają pracować nad jego ocieplaniem jego wizerunku.

REKLAMA
W ostatni weekend użytkownicy mediów społecznościowych ochoczo udostępniali zdjęcia, na których „nawet Jarosław Kaczyński dał się skusić żaglowcom”. Wycieczka z Joachimem Brudzińskim do Szczecina, fotografie w gronie przyjaciół i oblicze prezesa, jakiego dawno nie widzieliśmy. Uśmiechnięty, wyraźnie wyluzowany, w koszuli bez krawata. Tędy droga? Jak najbardziej – podpowiadają eksperci. Przestrzegają jednak, że ważne jest nie tylko to, jak prezes mówi lub z kim pozuje do zdjęcia, ale przede wszystkim to, co mówi i jaką ofertę ma do zaproponowania Polakom.

1. Koniec z kampanią negatywną

Jarosław Kaczyński powinien zmienić przede wszystkim ton i treść swoich przemówień. Polacy nie są już zwolennikami kampanii negatywnej, o czym przekonaliśmy się przy okazji ostatnich prezydenckich starań. Działania podejmowanie przez sztab Bronisława Komorowskiego – zwłaszcza na ostatniej prostej – zupełnie się nie sprawdziły. Nie ma sensu zatem wykorzystywać każdej możliwej okazji do tego, aby atakować PO – mocno i za wszelką cenę. Zamiast tego, warto skupić się na własnych atutach.
– Zalecałbym prezesowi, aby złagodził swój retoryczny przekaz – sugeruje politolog i specjalista ds. marketingu politycznego dr Bartłomiej Biskup. Zresztą o tym, że łagodniejszy wizerunek popłaca przekonał się już sam prezes Kaczyński, kiedy ubiegał się o fotel prezydenta pięć lat temu i całkowicie zmienił zachowanie (pamiętamy chociażby słynne zawołanie do zakończenia polsko-polskiej wojny). – Kaczyński wprawdzie nie wygrał tych wyborów, ale kampania 2010 była zgodnie oceniana przez fachowców jako jedna z najlepszych kampanii PiS – przypomina dr Biskup z Instytutu Nauk Politycznych UW.
logo
Fot. Facebook.com/Jaroslaw-Kaczynski-nasz-lider

Ocieplanie wizerunku prezesa

Młodsi wyborcy na ogół nie pamiętają rządów Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-2007. Wśród nieco starszych istnieje wciąż grupa, która obawia się powrotu IV RP i nieprzewidywalnego prezesa. Dlatego też poszukiwanie sposobów na ocieplenie wizerunku lidera to metoda słuszna. Udowadnia to chociażby ostatnia głośno omawiana przemiana Beaty Szydło. W kampanii prezydenckiej wiceszefowa partii pokazała się nie tylko jako kompetentny i zorganizowany polityk, ale też serdeczna i ciepła osoba. Dawniej nazywana jako „Kaczyński w spódnicy, ale bez charyzmy”, dziś dla wielu najlepsza kandydatka na premiera.
Sposobów na takie „ocieplanie” jest wiele, a ten który mogliśmy obserwować w ostatni weekend to jeden z nich. Prezesowi z pewnością nie zaszkodzi, kiedy otworzy się na ludzi, zacznie pokazywać w mniej formalnych sytuacjach. Udowodni, że jest nie tylko twardym liderem, ale też ciepłym, człowiekiem z poczuciem humoru i dystansem do siebie.
Media społecznościowe – mające w kampanii znaczenie niebanalne – takie wydarzenia, zdjęcia i posty połykają w mgnieniu oka, zwłaszcza po prawej stronie sceny politycznej.

3. PiS to nie tylko prezes. Postawić na program

– Bycie całkowicie dobrym wujkiem nie zawsze jest opłacalne. Sweterek i łódka mogą okazać się przydatne, ale nie zapominajmy, że zarówno państwo jaki partia potrzebuje silnego lidera – przekonuje dr Biskup. Zwłaszcza w obliczu trudnej sytuacji międzynarodowej.
Ważne jest nie tylko to, jak mówi Jarosław Kaczyński, ale przede wszystkim co mówi. Kampania parlamentarna ma zupełnie inny wymiar niż prezydencka. Nie jest kampanią tak mocno personalną. Liczy się nie tylko wizerunek samego prezesa, ale całej partii. Liczy się program i coś, czego w polskich kampaniach często brakuje, czyli konkretna i przemyślana strategia. PiS musi nie tylko utrzymać własnych wyborców, ale też postarać się uszczknąć coś z „niezadowolonego elektoratu Pawła Kukiza.

4. Prezes 2.0.?

Media społecznościowe, które zostały już „wywołane do tablicy” to kolejny cenny aspekt. Dlatego o nich sztabowcy PiS-u zapominać również nie mogą. Kto, jak to, ale Prawo i Sprawiedliwość popularnie zwanym „internetom” zawdzięcza ostatnio dużo.
Sam prezes profilu na Twitterze nie prowadzi. Konto – choć istnieje i ma blisko 13 tys. obserwujących, ma tylko trzy własne wpisy (w dodatku z 2012 roku) i nie wygląda na prawdziwe. Na siłę nie warto go tworzyć. Jeśli Kaczyński nowych mediów po prostu nie „czuje”, w trzy miesiące zaległości nie nadrobi, a prowadzenie profilu przez asystenta nie jest żadną wartością dodaną i z pewnością przez fachowców w tej dziedzinie szybko zostanie wychwycone. Chyba że prezes okazałby się uczniem wyjątkowo zdolnym. Zdjęcie tweetującego prezesa z pewnością szybko i na trwale zawisłoby w społecznościowych trendach.
Większa rola w promocji prezesa na Twitterze czy Facebooku leży zatem po stronie tych, którzy w serwisach czują się jak ryba w wodzie: Brudziński, Gowin, Czarnecki i cała ekipa Pawła Szefernakera, której nie powinno się teraz odsuwać. Ich poprzednie pomysły okazywały się w 100 proc. trafione, ale z drugiej strony – oczekiwania internetowych wyborców również wzrosły.

5. Nowe otwarcie prezesa

Do skutecznej kampanii prezesa potrzeba jednak samego prezesa. Dlatego Jarosław Kaczyński musi szybko wrócić ze swojego politycznego urlopu i wejść do gry. Wejść nie tylko na sejmową mównicę i wielką scenę na przygotowywanej właśnie konwencji, ale przede wszystkim – wyjść do ludzi. Na ulice lub na mniej oficjalne spotkania (takie jak w Klubie Ronina na początku czerwca). Prezes, który na ulicach, w otoczeniu młodych wolontariuszy osobiście zaprasza na konwencję programową PiS? Dlaczego nie!
logo
Fot. Facebook.com/arosław-Kaczyński-nasz-lider
PiS w oczach wielu to wciąż partia hermetyczna. Dlatego należy zrezygnować z twardej retoryki i wiecznie inkantacyjnej tonacji jej lidera. Wyjść poza ramy wszystkowiedzącego nauczyciela, który potrafi głównie krytykować.
Koniec politycznego urlopu
Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w dość komfortowej sytuacji. Publikowane ostatnio przedwyborcze sondaże wskazują, że ich pozycja lidera jest niezagrożona. Równie dobrze mogliby nie robić nic, pozwolić powoli „wykrwawiać” się Platformie i dzięki temu zbierać dodatkowe punkty. Z drugiej strony – osiadanie na laurach nigdy nikomu na dobre nie wychodziło. A żadna koalicja nie jest jeszcze pewna.
Szum wokół kandydatury Beaty Szydło na premiera powoli opada. Coraz częściej słychać też, że to właśnie Kaczyński – jako lider – powinien podjąć to wyzwanie. Sam prezes ma za sobą wystarczająco długi polityczny urlop. Teraz najwyższa pora aby wejść do gry. Nowej gry i z nowym wizerunkiem.

Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl