Drogi frank, traci giełda w Warszawie. Jak grecka tragedia pustoszy nam portfele

Spadki na giełdzie i droższy frank szwajcarski - tymczasem politycy wmawiają nam, że grecki kryzys jest dla nas niegroźny
Spadki na giełdzie i droższy frank szwajcarski - tymczasem politycy wmawiają nam, że grecki kryzys jest dla nas niegroźny fot. Krzysztof Miller/ Agencja Gazeta
Poza operatorem telefonii komórkowej Play, rogalikami 7Days i znaną z produkcji worków na śmieci firmą Jan Niezbędny, których udziałowcami są greccy przedsiębiorcy nie mamy zbyt wielu związków gospodarczych z Grecją. A jednak to, co dzieje się w Grecji ma wpływ na nasze portfele.


– Na wszelki wypadek kupiłbym trochę franków. Powiedzmy na jedną, dwie raty. Istnieje duże ryzyko, że w wyniku kryzysu Grecja wypadnie ze strefy euro, co sprowokuje spadek wartości tej waluty wobec dolara i franka szwajcarskiego. W konsekwencji odbije się to na kursie złotówki, bo inwestorzy zagraniczni postrzegają nasz kraj jako narażony na ewentualny kryzys walutowy – mówi Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI.


Teoretycznie nie mamy się czego obawiać. – Nie ma istotnych zagrożeń dla wzrostu gospodarczego w Polsce w związku z sytuacją w Grecji. Ten wzrost cały czas przyśpiesza – przekonywał wiceminister finansów Artur Radziwiłł. Wiceszef resortu finansów podkreślił, że polskie finanse i sektor bankowy są stabilne. – Przełożenie tego co się dzieje w Grecji na sytuację w Polsce jest bardzo niewielkie, praktycznie zerowe – dodał.


Jednak Lasek i inni eksperci przekonują, że w międzynarodowym świecie finansistów już sama zapowiedź kilkudniowego kryzysu jest katalizatorem nerwowych zachowań. Wyprzedaże akcji na giełdach niepewnych krajów, żądania wyższego oprocentowania na pożyczone naszemu rządowi pieniądze. W dodatku tuż po 5 lipca, kiedy rozstrzygać się będzie się referendum w Grecji, przypada na ogół data spłata rat kredytowych w polskich bankach. Przy średniej racie 700 franków zwyżka notowań waluty przekłada się na podwyżkę o ponad 250 zł. – Na wszelki wypadek, bo może się wydarzyć coś złego, rozważyłbym zakup waluty już teraz – mówi Lasek.
Również w prognozie banku UBS wymienia się Polskę jako kraj, który może ucierpieć na skutek greckiego kryzysu.


Giełda w dół
Uspokajające wypowiedzi naszych polityków nie odwróciły trendów w biznesie. Wszystkie indeksy warszawskiej giełdy traciły w poniedziałek około 2 proc. Co przekłada się na zmartwienia ponad miliona Polaków posiadających rachunki inwestycyjne. Tak gwałtowny spadek w jeden dzień to wymierna strata. Jeszcze gorzej od niedzieli czują się ci z kredytem hipotecznym denominowanym we franku szwajcarskim. Zanim uśpiony weekendem NBP ogłosił kursy walutowe właściciele kantorów sami uwzględnili zmiany na rynku. Waluta ta znowu zdrożała do 4,09 zł za 1CHF – najwyższego poziomu od stycznia i słynnej decyzji szwajcarskiego banku o zaprzestaniu interwencji walutowych.

Andrzej Stefaniak działa na rynku walutowym w firmie Alpha Financial Services. Kiedy rano przyszedł do biura przełączył telewizory na zagraniczne kanały informacyjne, aby na na bieżąco monitorować wypowiedzi kluczowych polityków. – Po raz pierwszy widzimy tak ostrą grę pomiędzy greckimi politykami, a wierzycielami kraju. Wykorzystują fakt, że Europa zainwestowała ogromny kapitał finansowy i polityczny w stworzenie strefy euro. Jeśli Grecja upadnie i wyjdzie ze strefy, oznacza to, że miliardy euro jakie zapłacili niemieccy podatnicy za spokój w Europie poszły na marne. Dostarczyłoby to argumentów przeciwnikom i krytykom Unii Europejskiej – ocenia Stefaniak.

Skalę emocji widać doskonale, bowiem o następstwach ewentualnego Grexitu wypowiadają się politycy i przedstawiciele banków centralnych nie tylko europejskich, ale także w Chinach, dla których efekty ewentualnego bankructwa Grecji będą znikome.
Tsipras gra w tchórza
Zamieszaniu na rynku sprzyja harda postawa Greków. Kiedy analitycy rynków finansowych prześledzili życiorys Janisa Varufakisa, greckiego ministra finansów okazało się, że nominację profesorską zapewniły mu dogłębna znajomość teorii gier. A jego ulubionym tematem do analizy jest gra w tchórza. Znacie to z amerykańskich filmów. Dwa samochody na jednej drodze, pędzące do zderzenia, który kierowca pierwszy skręci ten przegrywa.

Pierwszy nie chce odpuścić Aleksis Tsipras, który swoje polityczne zwycięstwo zbudował na niezadowoleniu Greków z efektów 5 lat ratowania ich kraju przed bankructwem. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny i niemiecki rząd, który pożyczył miliardy euro do ratowania greckiej gospodarki oczekują podwyżki podatków (stawki VAT do 23 proc. i 28-procentowego podatku dochodowego) oraz podwyższenia wieku emerytalnego. Dziś ma to być właściwie tylko kara dla kraju, który mimo przyjęcia euro-jałmużny nie przeprowadził żadnych gruntownych reform.

Nie zredukował wydatków, nie uszczelnił systemu emerytalnego, ani nie przeprowadził prywatyzacji, która w pierwotnych założeniach miała przynieść nawet do 50 mld euro zysków Tsipras chce ustępstw i kolejnych 12 miliardów euro pożyczonych na najtańszy procent na świecie – 1,3 proc. rocznie.

Nieodporni na kryzysy
Gdzie w tym wszystkim jest Polska? – Grecka tragedia trwa od 5 lat. Polski rząd miał czas, aby przygotować się na nadejście kryzysu. Teraz widzimy jak słabo działa nasz NBP. Jego reakcją powinna być stanowcza interwencja na rynku walutowym – mówi dalej menedżer Union Investment TFI. Przypomnijmy, że 2013 roku, walcząc z drożejącym euro, NBP sprzedawało po niższej niż rynkowa cenie duże miliony euro, co przełożyło się później na obniżenie kursu.

Grecy zaczynają coraz częściej mówić, że w razie czego zrobią to, co Islandia w 2009 roku. Początkowo wydawało się, że ten mały kraj opanowany przez banksterów z banków inwestycyjnych nie podoła kryzysowi finansowemu. Premier kraju doradzał Islandczykom strategię pingwinów, by łączyli się w stada i ogrzewali ciepłem własnych ciał. W praktyce Islandia zdewaluowała własną walutę – koronę. Następnie upaństwowiła banki odmawiając spłaty części długów zagranicznym wierzycielom. Dzięki dobrym połowom i eksporcie makreli szybko odbudowano oszczędności. Przed czasem zwrócili pożyczkę ratunkową jakiej udzielił im polski rząd stając się przykładem kraju, który poradził sobie z kryzysem.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl