Szkoła kontroluje uczniów czy nie?
Szkoła kontroluje uczniów czy nie? Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

Jak się okazuje, nauczyciele podglądają internetowe profile swoich uczniów na Facebooku. Zamieszczanie przez nastolatków prywatnych zdjęć w serwisach społecznościowych nie należy do rzadkości. Internetowe albumy są przesiąknięte imprezowymi zdjęciami młodych z alkoholem czy papierosami w ręku. Co na to belfrowie? Czy sieciowa inwigilacja uczniów powoli staje się normą? I wreszcie, czy za umieszczanie takich fotografii w Internecie grozi wyrzucenie z placówki?

REKLAMA

Portale społecznościowe cieszą się wciąż niesłabnącą popularnością wśród uczniów różnych szkół. Nastolatkowie coraz częściej wychodzą z założenia: "Nie masz konta na Facebooku - nie istniejesz". Profile w serwisach dają nam wiele możliwości, ale jak się okazuje - mogą nam też zaszkodzić.

A tymczasem w USA...

Louise Losos, dyrektor szkoły Clayton High School, zrezygnował ze swojej funkcji po tym, jak został oskarżony o szpiegowanie uczniów na Facebooku. Utworzył fałszywe konto, podszywając się pod uczennicę Suzy Harriston. Konto było na tyle wiarygodne, że na Facebooku fikcyjna postać uzbierała aż 300 znajomych, z czego większość stanowili uczniowie wspomnianego liceum. Dyrektor śledził posty podopiecznych, przeglądał ich zdjęcia i komentarze. Sprawa wyszła na jaw za sprawą jednego z uczniów, który wykrył szpiega. Sytuacja ta wywołała w Stanach dyskusję o prywatności poza murami szkoły. Czy to etyczne, żeby belfer przeglądał profile swoich uczniów? - zastanawiano się w USA. A jak jest w Polsce? Czy możemy zostać wyrzuceni ze szkoły za zdjęcie z alkoholowej domówki, dzięki naszemu nauczycielowi? Co z naszą prywatnością?

W Polsce podobnie

Joanna, uczennica Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Garwolinie: - Tak, posiadam swoje konto na Facebooku. Kiedyś również miałam podobne na Gronie. Co tam zamieszczam? Przede wszystkim zdjęcia, choć nie robię tego nagminnie. Mam tam kilka z imprez, ale nie widać na nich alkoholu. Podejrzewam, że gdybym tak zrobiła to wyrzuciliby mnie ze szkoły. Zresztą już kiedyś słyszałam o takim przypadku.

Michał, absolwent XXVII LO im. Tadeusza Czackiego w Warszawie: - Kiedy chodziłem do liceum, posiadałem już profile na Facebooku i nk. Normą było dodawanie zdjęć z osiemnastek i innych imprez. Niektórzy nauczyciele sami mieli konta, więc podejrzewam, że mogli na te fotki przypadkiem natrafić. Ale nikogo z tego powodu nie wyrzucono.

Karolina, absolwentka LXXV LO im. Jana III Sobieskiego w Warszawie: - Pamiętam czasy Grona. Z klasą mieliśmy swoje prywatne forum, na którym poruszaliśmy różne tematy. Pisaliśmy o sytuacjach, o których nie powinien nikt wiedzieć, spoza naszego środowiska. Niestety nasza wychowawczyni dotarła do tego forum i kazała nam wszystko skasować. Wzywani byli nasi rodzice.

Jak się okazuje, problem w Polsce istnieje, choć mało kto o nim mówi. Uczniowie sami przyznają, że niejednokrotnie widzieli profile swoich belfrów w mediach społecznościowych. Co dziwne - jak zapewniają - zdarzało się tak, że nauczyciele sami wysyłali do nich zaproszenia z prośbą o dodanie do listy znajomych. Nauczyciele nie przyznają się do takich czynów: - Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby kontrolować swoich uczniów poza szkołą, ale zdarzało mi się, żeby obejrzeć profil na Facebooku jednego z moich uczniów - przyznaje w rozmowie z naTemat nauczyciel języka angielskiego z garwolińskiego liceum, proszący nas o anonimowość.

"Takich rzeczy u nas nie ma"

Szkoły nie przyznają się do tego, żeby naruszały prywatność swoich uczniów: - U nas tego nie ma. Nie jesteśmy CIA, w związku z tym żadnych oficjalnych zarządzeń ze strony dyrekcji, dotyczących obserwowania naszych uczniów poza liceum, nie ma i zapewne nie będzie - mówi Piotr Piszczyk, wicedyrektor II LO w Poznaniu. Czy

U nas tego nie ma. Nie jesteśmy CIA, w związku z tym żadnych oficjalnych zarządzeń ze strony dyrekcji, dotyczących obserwowania naszych uczniów poza liceum, nie ma i zapewne nie będzie.

Piotr Piszczyk

wicedyrektor II LO w Poznaniu

rzeczywiście nic nie jest na rzeczy? Sekretarka XI LO im. Mikołaja Reja w Warszawie, po nakreśleniu tematu, powiedziała jedynie, że dyrektor nie będzie z nami rozmawiał na ten temat, bo "u nas takich rzeczy nie ma".

Takie rzeczy jednak są

O ingerowaniu szkoły w życie prywatne przekonała się jedna z uczestniczek programu "Top Model". Po emisji programu w 2011 roku i powrocie do codzienności, Weronika Lewicka, uczestniczka pierwszej edycji programu, przez swoje półnagie zdjęcie w telewizyjnym show została zmuszona do odejścia ze szkoły. Nie była to zwykła szkoła, bo prowadzona przez siostry zakonne: - Udział w programie i udział w nagiej sesji zdjęciowej spowodował to, że Siostra Dyrektor powiedziała, że bardzo by chciała, żebym opuściła szkołę – mówiła uczestniczka programu w Dzień Dobry TVN. - Powiedziałam, że nie mogę sobie na to pozwolić, ponieważ jestem w maturalnej klasie i bardzo bym chciała ukończyć szkołę. Wyszło inaczej. Zostałam skreślona z listy uczniów - dodaje modelka.

Może wyrzucić czy nie?

Czy rzeczywiście szkoła może wyrzucić ucznia za zdjęcie, które nie podoba się radzie pedagogicznej i jest ono dostępne w sieci? To zależy. Prawo nie przewiduje wprost możliwości stosowania kary zawieszenia w prawach ucznia. Tym bardziej w tego typu sytuacjach. W takim wypadku jedynym rozwiązaniem dyrektora jest sankcja, polegająca na skreśleniu z listy uczniów oraz ewentualnie przeniesienie do innej szkoły.

Każda placówka ma też własny statut, w której zawarte są rodzaje nagród i kar stosowanych wobec uczniów. Nauczyciele, jeśli stwierdzą, że zachowanie ucznia narusza któryś z jego punktów, mogą zawsze się do niego odwołać i wymierzyć karę. Czy jednak zdjęcie z piwem jest wystarczającym powodem na tego typu krok? Dla

Nauczyciele nie powinni wtrącać się do życia osobistego swoich uczniów. Odpowiadają za to, jak się zachowują oni w szkole. Poza nią - rodzice są odpowiedzialni za to, jak zachowuje się ich córka czy syn. Nie wyobrażam sobie, że wyrzucić kogoś ze szkoły za sprawą Facebooka.

Barbara Stawarz

psycholog

jednych dyrektorów tak, dla drugich - niezupełnie. W praktyce wygląda to tak, że wszystko zależy od dyrektora szkoły i rady pedagogicznej. To ich decyzja jest tutaj kluczowa.

Wyrzucić za fb? Absurd!

Barbara Stawarz, psycholog, krytycznie odnosi się do naruszania prywatności uczniów: - Nauczyciele nie powinni wtrącać się do życia osobistego swoich uczniów. Odpowiadają za to, jak się zachowują oni w szkole. Poza nią - rodzice są odpowiedzialni za to, jak zachowuje się ich córka czy syn. Nie wyobrażam sobie, że wyrzucić kogoś ze szkoły za sprawą Facebooka - mówi Barbara Stwarz.

Pani psycholog jednocześnie wspomina własną młodość, gdzie - jak mówi - tego typu sytuacje również miały miejsce: - Pamiętam, że jak chodziłam do liceum to dyrektor wpadł na pomysł sprawdzania klubów. Na osoby, które były w nich po godzinie 22, czekała kara - mówi psycholożka.

- Pamiętam, jak zdarzyło mi się być w pubie ze znajomymi i spotkać tam naszą polonistkę - mówi Michał, absolwent XXVII LO im. Tadeusza Czackiego w Warszawie. - Następnego dnia wszyscy nauczyciele wiedzieli, ile wypiliśmy piw - dodaje, śmiejąc się do słuchawki telefonu.