
Paweł Kukiz dostał prezent od Bronisława Komorowskiego, który na kilka tygodni przed wyborami zarządził referendum dotyczące tematów, które wyniosły muzyka na trzecie miejsce w wyścigu prezydenckim. Tymczasem Kukiz nie tylko zmarnował ten prezent, ale jeszcze za jego pomocą udowodnił, że jest marnym politykiem.
REKLAMA
Kiedy Bronisław Komorowski ogłosił referendum, wróżono partii Pawła Kukiza oszałamiający sukces jesienią. Nie dość, że zdobył 21 proc. w wyborach prezydenckich, to jeszcze na kilka tygodni przed walką o Sejm wszyscy będą bić się na jego warunkach, spierając się o JOW-y i finansowanie partii. Tymczasem to, co miało mu pomóc pokazuje tylko, jak bardzo krótkotrwały był jego sukces z maja.
Brak kreatywności
W czasie, gdy Paweł Kukiz walczył o nagłośnienie swoich postulatów w kampanii prezydenckiej, jego sztab zaskakiwał kreatywnością. Produkował bardzo dobre spoty, organizował ciekawe akcje crowdfundingowe, angażował internautów. Dzisiaj Kukiz nagrywa suche spoty w stylu "gadająca głowa na tle drzewa", robiące furorę w kampanii parlamentarnej może w 1997 roku. Do bólu nudny i przewidywalny jest też jego profil na Facebooku. To albo promowanie wychwalających muzyka wpisów z niszowych blogów, albo kolejne tyrady pod adresem mediów.
W czasie, gdy Paweł Kukiz walczył o nagłośnienie swoich postulatów w kampanii prezydenckiej, jego sztab zaskakiwał kreatywnością. Produkował bardzo dobre spoty, organizował ciekawe akcje crowdfundingowe, angażował internautów. Dzisiaj Kukiz nagrywa suche spoty w stylu "gadająca głowa na tle drzewa", robiące furorę w kampanii parlamentarnej może w 1997 roku. Do bólu nudny i przewidywalny jest też jego profil na Facebooku. To albo promowanie wychwalających muzyka wpisów z niszowych blogów, albo kolejne tyrady pod adresem mediów.
W tych tyradach Kukiz tradycyjnie myli skutek z przyczyną. Chociażby narzekając na brak zaproszeń do programów publicystycznych. Jego niskie notowania nie są spowodowane wycięciem z telewizji, tylko brak zaproszeń to efekt pikowania w sondażach. Z 21 proc. w maju została w najlepszym wypadku połowa.
Ciąg pomyłek
To przede wszystkim wina samego Kukiza, który po ciężkiej kampanii wyborczej zupełnie wycofał się z życia publicznego. Od czasu do czasu wrzucił coś na Facebooka, ale trudno to nazwać robieniem kampanii. Kiedy wrócił, okazało się, że jego środowisko jest w ruinie. Kolejne doniesienia o konfliktach i rozłamach skutecznie odbierały Kukizowi rezon. Wielki zjazd kukizowców w Lubinie okazał się niewypałem.
To przede wszystkim wina samego Kukiza, który po ciężkiej kampanii wyborczej zupełnie wycofał się z życia publicznego. Od czasu do czasu wrzucił coś na Facebooka, ale trudno to nazwać robieniem kampanii. Kiedy wrócił, okazało się, że jego środowisko jest w ruinie. Kolejne doniesienia o konfliktach i rozłamach skutecznie odbierały Kukizowi rezon. Wielki zjazd kukizowców w Lubinie okazał się niewypałem.
On sam równolegle koncertował, tworzył struktury partii i planował kampanię przedreferendalną. Nie unikał też poważnych wpadek, takich jak opublikowanie danych osobowych swoich zwolenników. Kiedy już udało mu się opanować sytuację, ruszył w nadmorską trasę, by przekonywać do głosowania. To oczywiście ogromny wysiłek, ale idący na marne.
Sztampowa kampania
Bo wieco-koncerty Kukiza przyciągają maksymalnie kilkaset osób. To dobry wynik jak na spotkania polityczne, ale nie ulega wątpliwości, że część widzów bardziej interesuje ta druga część. Myślę, że też byłbym w stanie wytrzymać wykład o JOW-ach i "bandzie Okrągłego Stołu", żeby posłuchać na żywo "Miasto budzi się". Jednak to nie wystarczy, aby zaistnieć w mediach ogólnopolskich.
Bo wieco-koncerty Kukiza przyciągają maksymalnie kilkaset osób. To dobry wynik jak na spotkania polityczne, ale nie ulega wątpliwości, że część widzów bardziej interesuje ta druga część. Myślę, że też byłbym w stanie wytrzymać wykład o JOW-ach i "bandzie Okrągłego Stołu", żeby posłuchać na żywo "Miasto budzi się". Jednak to nie wystarczy, aby zaistnieć w mediach ogólnopolskich.
Otoczenie Pawła Kukiza próbuje organizować nieszablonowe akcje, ale nie udaje im się już przebić. Przy okazji dowiadujemy się, że pełnomocnikiem Kukiza na Mazowszu jest były radny PiS Maciej Maciejowski, który zasłyną chamskimi wpisami na Twitterze (m.in. nazwał prezydenta "bydlęciem").
Za PiS i PO
Wyraźnie widać, że Kukiz nie przepracował czasu wolnego, kiedy był poza światłem reflektorów. Nie przygotował absolutnie żadnych nowy argumentów, które mogłyby przekonać do JOW-ów. Oglądając jego poniedziałkowy wywiad w TVP 1 ma się wrażenie, jakby był początek maja. Kukiz ciągle mówi to samo i tak samo. O ile to pierwsze jest w polityce pewną wartością, o tyle drugie oznacza prostą drogę do znudzenia opinii publicznej i zapomnienia.
Wyraźnie widać, że Kukiz nie przepracował czasu wolnego, kiedy był poza światłem reflektorów. Nie przygotował absolutnie żadnych nowy argumentów, które mogłyby przekonać do JOW-ów. Oglądając jego poniedziałkowy wywiad w TVP 1 ma się wrażenie, jakby był początek maja. Kukiz ciągle mówi to samo i tak samo. O ile to pierwsze jest w polityce pewną wartością, o tyle drugie oznacza prostą drogę do znudzenia opinii publicznej i zapomnienia.
Jeśli Paweł Kukiz nie zaproponuje cześć świeżego, zniknie w kurzu bitwy gigantów. Bo dał się wyprzedzić nie tylko PiS-owi, ale też Platformie, a nawet SLD. Partia Jarosława Kaczyńskiego mocno promuje Beatę Szydło, a także próbuje uderzyć w Platformę (osobna sprawa, że robi to z gracją Jacka Kurskiego, czego dowodem jest próba ożenienia Polski z Białorusią). Jak już informowaliśmy w naTemat swoją akcję zainaugurował też SLD.
Zupełna nieporadność Pawła Kukiza w kampanii referendalnej pokazuje na jak wątłych podstawach był zbudowany jego sukces w wyborach prezydenckich. Jeśli w kampanii parlamentarnej będzie radził sobie równie słabo, jak teraz, może skończyć po złej stronie granicy 5 proc. Niska frekwencja w referendum tylko pogłębi ten kryzys.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
