
Giełda to męska rzecz – przynajmniej tak się wydaje. Kojarzy się ze chciwością i brakiem skrupułów. Trzeba mieć siłę i umieć trzymać nerwy na wodzy. A gra na giełdzie może być też narzędziem kobiecej emancypacji. Panie wychodzą z cienia i zaczynają inwestować.
– Zaczęłam tuż po liceum na studiach – opowiada Marta. – Nie miałam żadnego kapitału, ale przez pół roku grałam na wirtualnym symulatorze. Poznałam wtedy podstawy i pojęcia. Marta wcześniej nie znała kobiet, które działają na giełdzie, jest samoukiem.
Trzeba się w czymś specjalizować. Po prostu warto. Niektórzy specjalizują się w debiutach, inni w nowych technologiach, w sprzedaży detalicznej, w surowcach. Trzeba szukać takich metod, które sprawiają, że coraz łatwiej nam jest określić scenariusze jakie mogą się wydarzyć.
Indeks WIG20 to w dużym uproszczeniu 20 najlepszych firm na GPW. Stworzenie portfela złożonego tylko ze spółek WIG20 sprawi, że będziemy zarabiać tak jak 20 najlepszych. W tym roku ten indeks jednak spadł, więc to nie jest taka prosta zależność.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
