Giełda nie jest tylko dla mężczyzn. Kobiety inwestują nie gorzej, niż najlepsi maklerzy.
Giełda nie jest tylko dla mężczyzn. Kobiety inwestują nie gorzej, niż najlepsi maklerzy. Fot. Shutterstock

Giełda to męska rzecz – przynajmniej tak się wydaje. Kojarzy się ze chciwością i brakiem skrupułów. Trzeba mieć siłę i umieć trzymać nerwy na wodzy. A gra na giełdzie może być też narzędziem kobiecej emancypacji. Panie wychodzą z cienia i zaczynają inwestować.

REKLAMA
Dobre dobrego początki
– Zaczęłam tuż po liceum na studiach – opowiada Marta. – Nie miałam żadnego kapitału, ale przez pół roku grałam na wirtualnym symulatorze. Poznałam wtedy podstawy i pojęcia. Marta wcześniej nie znała kobiet, które działają na giełdzie, jest samoukiem.
Początek przygody z giełdą miał miejsce dwa lata temu. – Wtedy zadebiutowała spółka PKP Cargo, która na wejściu zyskała 17 proc. – tłumaczy, że zainwesorwała 1000 zł. – Później regularnie dokupowałam akcje, uczyłam się zasad, wskaźników, metod analizy. 30-latka zdawała sobie sprawę z ryzyka, więc nie inwestowała oszczędności i dużych sum. – Trochę się wstydziłam, że zaczynam tylko od 1000 zł a nie od 10 000 zł.
logo
Fot. Shutterstock
Wyjaśnia, że 10 tys. jest opłacalnym minimum, chociaż to nie reguła. – Nie ma się czego wstydzić z 700 zł – stwierdza i dodaje, że zanim założy się konto w Biurze Maklerskim, warto pograć na koncie wirtualnym. Wirtualna gra nie oddaje wszystkich zależności, ale dzięki niej poznaje się słownik, typy zleceń czy wykresów.
Uczestniczka grupy "Kobiety na giełdzie" podkreśla, że Dom Maklerski sprawdzi, jak i dla kogo (siebie lub kogoś innego) dana osoba chce inwestować, a także poziom jej wiedzy. – Warto zatem czytać giełdowe wiadomości i analizy – podpowiada. – Bardzo dobry podręcznik, który polecamy sobie w grupie to "Giełda. Podstawy inwestowania".
Marta, inwestująca na giełdzie

Trzeba się w czymś specjalizować. Po prostu warto. Niektórzy specjalizują się w debiutach, inni w nowych technologiach, w sprzedaży detalicznej, w surowcach. Trzeba szukać takich metod, które sprawiają, że coraz łatwiej nam jest określić scenariusze jakie mogą się wydarzyć.

Kto nie ryzykuje ... traci i zyskuje
Giełda to synonim ryzyka? Niekoniecznie. Nasza rozmówczyni uważa, że nie o nie chodzi. – Celem jest bycie gotowym na skrajnie różne sytuacje – konstatuje. – Można też stworzyć portfel oparty na indeksach giełdowych i tracić lub zyskiwać tyle ile cały rynek. A ten składa się z małych i dużych firm o różnym znaczeniu – żeby mieć szansę na wysoki zarobek, warto śledzić WIG20.
Marta

Indeks WIG20 to w dużym uproszczeniu 20 najlepszych firm na GPW. Stworzenie portfela złożonego tylko ze spółek WIG20 sprawi, że będziemy zarabiać tak jak 20 najlepszych. W tym roku ten indeks jednak spadł, więc to nie jest taka prosta zależność.

Kiedy pytamy, czy giełda to miejsce dla wszystkich, odpowiada, że zdecydowanie nie. Podkreśla, że "trzeba się nią zapalić, zajarać" i na pewno nie można traktować jej jako dobrego sposobu na oszczędzanie.
logo
Fot. Shutterstock
– Dla mnie giełda to adrenalina i ćwiczenie cierpliwości oraz spokoju, kiedy inni panikują – pisze Aneta, inna uczestniczka grupy "Kobiety na giełdzie". A Barbara jej wtóruje: To adrenalina, satysfakcja i często bolesne lekcje. To nauka refleksu i pokory, bo pazerność zawsze gubi. Ile można stracić? – Wszystko – czytamy. – I to w parę minut. Dlatego ważne jest, żeby dogadać się ze sobą i ustalić akceptowalną stratę. I ustawić zlecenie tak, żeby nie polecieć z lawiną na sam dół.
Marta podsumowuje kwestię ryzyka słowami: Nie jest to dobry sposób oszczędzania, bo jest bardzo ryzykowny. Kluczem do giełdowego sukcesu dla osoby, która przeciętnie zarabia, są według niej: rozwój umiejętności, szkolenia i zdobywanie doświadczeń. - Na pewno nie jest nim ryzykowanie majątkiem czy oszczędnościami - stwierdza.
Giełda emancypuje
– Dzięki giełdzie ciągle ćwiczę – mówi Anna, analityk danych. – Inwestowanie pozwala też na rozwijanie swojej finansowej intuicji. Co jeszcze? Prowadząca grupę na FB jest pewna, że giełda uczy: względności wartości pieniądza jest bardzo względna i prostej odwagi. – Odwagi względem finansów i naszych decyzji z nimi związanych – przekonuje. – Obliczyłam, że mogę zaryzykować tyle i tyle, to moja decyzja. Zatem giełda emancypuje.
logo
Fot. Shutterstock
Co z odpowiedzialnością za inne inwestujące? Marta odczuwa ją na każdym kroku, ale wierzy, że do jej grupy nie trafiają przypadkowe kobiety. Jeśli to robią, zastanawiają się już nad poruszaną tematyką. A moderatorki nie promują czegoś, przez co mogłyby mieć wyrzuty sumienia. – Między sobą rozmawiamy o spółkach GPW – opowiada. – Większość postów to prośby o radę, jak zacząć. Sama sądzi, że choć ryzykują mniej niż mężczyźni, ale ich wiedza jest porównywalna. – Odnoszę jedynie wrażenie, że jest nas absurdalnie mało w tej dziedzinie.
Jasno dodaje, że ma w sobie duży entuzjazm, bo jest nowa, a się udaje, do tego to, co robi przynosi jej satysfakcję. – To może zarazić kogoś i skusić do ryzykownych decyzji – mówi na zakończenie rozmowy. – Mam tego świadomość, ale nie ma giełdy bez poszerzania wiedzy o ekonomii, finansach, rynkach, o świecie po prostu.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl