Przemysław Wipler wzywa, by "zaszyć dziurę" na granicach Europy
Przemysław Wipler wzywa, by "zaszyć dziurę" na granicach Europy Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Niech pan zapyta premiera Izraela, dlaczego nie chce przyjmować uchodźców z Syrii, Iraku czy Libii. Nikt się jakoś Izraelowi nie dziwi, choć Syria graniczy lądowo z Izraelem – mówi w "Bez autoryzacji" Przemysław Wipler, poseł i polityk partii KORWIN.

REKLAMA
Zgadza się pan z opinią kandydatki pańskiej partii, Miriam Shaded, że muzułmanie z Syrii nie mają przed czym uciekać, bo nic im tam nie grozi?
Zestawienie problemów liberalnych muzułmanów i chrześcijan prześladowanych przez ISIS jest równie uprawnione, jak zestawianie francuskich Żydów z Francuzami prześladowanymi podczas II Wojny Światowej. Jest po prostu nieuprawnione. Chrześcijanie, którym się obcina na przemian ręce i nogi, którym się wyznacza upokarzające haracze, to ta grupa, która jest realnie zagrożona.
Są dane mówiące o tym, że reżim Assada zabił siedem razy więcej ludzi niż Państwo Islamskie. To głównie muzułmanie. Oni są zagrożeni.
Muzułmanie, którzy byli zagrożeni, uciekli do krajów muzułmańskich. Są teraz w Libanie, Turcji i Iraku, nic złego ich tam nie spotyka. Co innego chrześcijanie, którzy są absolutnie prześladowani, w Syrii i poza nią. Te dane, które pan przytacza, są kwestionowane. Za to nikt nie kwestionuje danych ONZ, które mówią, że wśród osób, które szturmują granice, jedynie 16 proc. to Syryjczycy. Jeśli ktoś próbuje skupić całą debatę na tym, czy to chrześcijanie w Syrii są najbardziej prześladowani, to omija 85 proc. problemu.
Wziął pan udział w marszu przeciwko “islamizacji Polski”. Jak pan sobie wyobraża taką islamizację? Dziś mamy w kraju 30 tys. muzułmanów, a nie widać stref szariatu i tej “islamizacji’.
Należę do osób, które patrzą długofalowo i znają historię. Dla mnie jest jasne, ze jeśli Europa przyjmie 800 tys. nielegalnych imigrantów, to w przyszłym roku na granicy będą stały miliony. Polityka szefa Komisji Europejskiej Junckera, który mówi, że Europa potrzebuje tych imigrantów, bo rodzi się u nas zbyt mało dzieci, to wywieszenie białej flagi, a jednocześnie powiedzenie “zapraszamy”.
Ja doskonale rozumiem szefa Amrit Kebab, który u was na portalu mówił, że nie chce fali migracji. Rozumiem innych Syryjczyków mieszkających w Polsce, którzy mają podobne zdanie. Bo jeśli w tej chwili przyjmiemy kilkanaście tysięcy osób, to jest de facto zgoda na to, że w przyszłym roku będziemy mieli jeszcze więcej. Jeśli nie zaszyjemy dziury w europejskiej granicy, to jest to koniec Europy jako projektu.
Jeśli uszczelnimy granice, to dopuści pan kontrolowaną imigrację? Wyobraża pan sobie kilka tysięcy uchodźców w Polsce?
Pan myli uchodźców z imigrantami. Uchodźcy, zgodnie z umowami międzynarodowymi, będą w Europie przyjmowani. Ale nie ci, którzy wyrzucają paszport, kiedy dotrą na nasz kontynent. A tak robi 90 proc. ludzi. To są imigranci wspierani przez turecką czy albańską mafię. Bo płacą kilka tysięcy za przerzut do Europy. Ci ludzie przypalają sobie opuszki palców, by nie zdjąć z nich odcisków palców…

No dobrze, ale mam na myśli tych “prawdziwych” uchodźców. Oni mogą trafić do Polski?
W tej chwili to jest bardzo teoretyczny problem. Oni przede wszystkim mogą znaleźć pomoc w krajach, z którymi graniczy Syria. Niech pan zapyta premiera Izraela, dlaczego nie chce przyjmować uchodźców z Syrii, Iraku czy Libii. Nikt się jakoś Izraelowi nie dziwi, choć Syria graniczy lądowo z Izraelem.
Na koniec chcę wrócić do Miriam Shaded. Czy wydaje się panu wiarygodna zwolenniczka reżimu Assada?
To, co pan prezentuje, to pięknoduchostwo. Taka polityka, która mówi “o jejku, mamy złego dyktatora, dajmy ludziom broń, niech go obalą”, kończy się mordami, ludobójstwem i masową imigracją. Obaliliśmy już Husajna i Kadafiego. To, co dostaliśmy w zamian, jest jeszcze gorsze. Tak będzie również w Syrii. Biorąc pod uwagę realne, a nie teoretyczne wybory, mamy wybór między Assadem a ISIS. Ja wolę Assada niż islamski kalifat.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl