
Jeszcze niedawno był bezradnym frankowiczem, naiwnie wciągniętym w kredyt hipoteczny w walucie. Teraz jest świadomym klientem, który punktuje swój bank i wygrywa. Dowodzi, że banki masowo zawyżają raty kredytów zyskując na tym kilkaset milionów rocznie.
REKLAMA
– Nie wiem dlaczego to państwo potrzebuje specjalnych ustaw frankowych, aby rozwiązać problem. W dwie godziny napisałem do banku taką reklamację, że sami ze skruchą oddali pieniądze – pan Piotr, architekt z Wrocławia przesyła na dowód informację z konta przelaniu przez bank 2290 zł tytułem uznania reklamacji. Chodziło o to, że Polbank (obecnie Raiffeisen Polbank) przez ponad rok doliczał 1,2 punktu procentowego do marży banku przy oprocentowaniu kredytu, za podwyższone ryzyko związane z brakiem wpisu zabezpieczenia hipotecznego.
Afera jednego procenta
To standardowy zapis w umowie kredytu. Do czasu ustanowienia prawomocnego wpisu hipotecznego (co jest tylko przedłużającą się formalnością w sądzie) banki naliczały wyższe odsetki. Problem w tym, że kiedy już taki wpis zostaje ustanowiony, mijają miesiące czy nawet lata zanim bezwładna instytucja raczy zareagować i uwzględnić to w kalkulacjach miesięcznych rat kredytu. Nieświadomy klient płaci raty wierząc, że harmonogram, który przysyła bank jest wyliczany uczciwie.
To standardowy zapis w umowie kredytu. Do czasu ustanowienia prawomocnego wpisu hipotecznego (co jest tylko przedłużającą się formalnością w sądzie) banki naliczały wyższe odsetki. Problem w tym, że kiedy już taki wpis zostaje ustanowiony, mijają miesiące czy nawet lata zanim bezwładna instytucja raczy zareagować i uwzględnić to w kalkulacjach miesięcznych rat kredytu. Nieświadomy klient płaci raty wierząc, że harmonogram, który przysyła bank jest wyliczany uczciwie.
– Takich jak ja są dziesiątki tysięcy. Drobnymi kwotami, miesiąc w miesiąc wyciąga się od nas grube miliony. Organizacje konsumenckie, UOKiK i temu podobne, za których istnienie płacą podatnicy, powinny systemowo to kontrolować zmuszając banki do zaprzestania podobnych praktyk. Niestety w takich sytuacjach wychodzi słabość naszego państwa – przekonuje frankowicz. Udowadnia, że jeśli dobrze przycisnąć bank , ten potrafi zmienić ton: „Bank wychodząc naprzeciw Pana roszczeniom, w ramach utrzymania dobrych relacji postanowił zwrócić odsetki” – brzmi cytat z oficjalnego pisma.
Zmądrzał, gdy przeczytał umowę
Piotr opisuje swoją przemianę od łatwowiernego frankowicza do świadomego klienta. Wziął kredyt hipoteczny we franku szwajcarskim. Bezrefleksyjnie – przecież wszyscy mówili, że to lepiej i taniej. Umowę przeczytał, ale nie miał głowy do drobiazgowego analizowania konsekwencji zawikłanych zapisów. Bardziej cieszył się z urządzania nowego mieszkania.
Piotr opisuje swoją przemianę od łatwowiernego frankowicza do świadomego klienta. Wziął kredyt hipoteczny we franku szwajcarskim. Bezrefleksyjnie – przecież wszyscy mówili, że to lepiej i taniej. Umowę przeczytał, ale nie miał głowy do drobiazgowego analizowania konsekwencji zawikłanych zapisów. Bardziej cieszył się z urządzania nowego mieszkania.
Liczył, że bank to szacowna, uczciwa instytucja, która nie narazi na szwank portfeli swoich klientów. Tak było do stycznia tego roku, kiedy po raptownym umocnieniu się szwajcarskiej waluty również dla pana Piotra raty kredytu hipotecznego stały się coraz bardziej uciążliwe. Wtedy dopiero wziął swoją umowę pod lupę. Siadł z kalkulatorem i zaczął liczyć dokładnie z czego wynika wysokość raty. A że z zawodu jest architektem, ma głowę do liczb, szybko okazało się jak pieniądze z domowego budżetu przeciekają we frankowych ratach.
Sztuczki banków
Oprócz niesłusznie podwyższonego oprocentowania, bank nie uwzględnił także ujemnych stop procentowych Libor CHF. Jak pisaliśmy, w wyniku tej nietypowej sytuacji na rynku finansowym banki musiałyby zacząć dopłacać do kredytów CHF. Wyliczając klientowi nowe oprocentowanie, faktycznie powinny zrezygnować z części marży. Przy tej okazji wyszła na jaw pazerność tych instytucji. Banki jak jeden mąż stwierdziły, że nie zrezygnują ze swoich marży i ujemny Libor traktują jako 0% + marża. Ujemne procentowanie sprawiłoby, że pomimo wzrostu kursu szwajcarskiej waluty, finalnie obliczona rata i tak byłaby niższa. Co rozwiązałoby część problemu kredytów we frankach.
Oprócz niesłusznie podwyższonego oprocentowania, bank nie uwzględnił także ujemnych stop procentowych Libor CHF. Jak pisaliśmy, w wyniku tej nietypowej sytuacji na rynku finansowym banki musiałyby zacząć dopłacać do kredytów CHF. Wyliczając klientowi nowe oprocentowanie, faktycznie powinny zrezygnować z części marży. Przy tej okazji wyszła na jaw pazerność tych instytucji. Banki jak jeden mąż stwierdziły, że nie zrezygnują ze swoich marży i ujemny Libor traktują jako 0% + marża. Ujemne procentowanie sprawiłoby, że pomimo wzrostu kursu szwajcarskiej waluty, finalnie obliczona rata i tak byłaby niższa. Co rozwiązałoby część problemu kredytów we frankach.
Rozmówca naTemat wylicza, że wzrost kursu franka zwiększył jego ratę o 330 zł. ale gdyby bank uwzględnił ujemny Libor (wciąż stawka wynosi od minus 0,55 do minus 0,78 proc.) to w tym samym czasie zmniejszyłby ratę o 347 zł. – Nawet oczywiste zapisy w umowach banki naginają tak, by odpowiadały ich interesowi. Zwracając niesłusznie naliczone kwoty bank nie chciał zapłacić odsetek, a przecież obracał moim kapitałem przez kilka lat. Oddając pieniądze przeliczył nadpłatę w CHF po wygodniejszym dla siebie kursie historycznym franka, a nie dzisiejszym. Czyli jeśli to wygodne, potrafią przeliczyć kredyt na złotówki, przed czym publicznie lamentują. Od dziś rozpoczynam walkę w sądzie – deklaruje.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
