Bydgoszcz, wcale nie jest brzydka
Bydgoszcz, wcale nie jest brzydka Fot. Shutterstock

Wy Tyfusy! Wy Pierniki i Krzyżaki! Rydzyki! – prawie nie nazywają się inaczej. Tyfusy, czyli Bydgoszczanie. Od plagi sprzed setek lat. Tych drugich nie trzeba tłumaczyć. Wiadomo, miasto zakładali Krzyżacy. Spór przybiera komiczne rozmiary, nawet mieszkańcy z niego żartują, ale po obu stronach i tak budzi ogromne emocje. A jeśli jeszcze do głosu dochodzą politycy? Iskrzy na całego.

REKLAMA
Oba miasta dzieli zaledwie 50 kilometrów, ale przepaść polityczna i społeczna – przeogromna. Nie mówiąc o rywalizacji, bo ta bije na głowę niejedno miasto w Polsce. W tym przypadku można chyba uznać, że jest wieczna. Jedno miasto jest ładniejsze, drugie większe. Jedno historyczne, drugie bardziej przemysłowe. Jedno to lepsze, drugie gorsze. Przynajmniej we wzajemnym, stereotypowym postrzeganiu. – To tak jak Warszawa i Kraków. My jesteśmy takim Krakowem, a Bydgoszcz Warszawą – mówi koleżanka, która pochodzi z Torunia. Gotowa swego miasta własną piersią bronić. – My jesteśmy lepsi! – mówi z dumą.
Jakby nie było, oba miasta od wieków są ze sobą związane. – Raz Toruń był na fali, raz Bydgoszcz. Raz jednemu powodziło się lepiej, raz drugiemu. Ale nie ma się co oszukiwać, dziś przoduje Toruń. I to naszym kosztem! – słyszę od jednego z bydgoskich biznesmenów.
logo
Toruń Fot. Shutterstock
Marszałek woli Toruń
Chodzi o ustrój i administrację. O to, że przy tworzeniu województwa kujawsko-pomorskiego (co wywalczyła Bydgoszcz! – słyszę w Bydgoszczy) zapadła decyzja, by sejmik wojewódzki i Urząd Marszałkowski miały swoją siedzibę w Toruniu. A wojewoda w Bydgoszczy. Nikt nie przewidywał wtedy, że będzie coś takiego, jak fundusze unijne. I że ich rozdziałem będzie się zajmował marszałek. A ten, urzędując w Toruniu, ewidentnie ten Toruń preferuje. Przyznają to zresztą sami mieszkańcy. – To widać, bardziej lubi Toruń – potwierdza koleżanka.

Związani od wieków

Toruń, początkowo rozwijający się na gruncie państwa krzyżackiego, miał z tego tytułu szereg przywilejów, zachęcających ludność do osadnictwa. Bydgoszcz, która prawa miejskie uzyskała później, była grodem przygranicznym, mającym strzec państwo polskie, przed najazdami Zakonu – tym samym, już od swojego zarania była także niejako skierowana przeciwko Toruniowi. Zaczęła się też rywalizacja w tak newralgicznej dziedzinie, jak handel. „Zakon krzyżacki był przeciwny rozwojowi lokalnego ośrodka handlowego w Bydgoszczy. Czytaj więcej

Efekt jest taki, że Bydgoszcz czuje się niedowartościowana. I to małżeństwo z przymusu, w które je wrzucono, zupełnie wychodzi jej bokiem. – Dostajemy dwa razy mniej pieniędzy niż Toruń. Jeśli przeciętny Bydgoszczanin otrzymuje przysłowiową złotówkę, to Torunianin od razu ma dwa złote. U nich widać inwestycje, u nas nie. Jesteśmy całkowicie odcięci od autostrady. Gdy Toruń dyskutował jej przebieg, Bydgoszcz była kompletnie wyłączona z tej dyskusji. Bydgoszcz jest na marginesie i to budzi frustracje – mówi lokalny dziennikarz. O Toruniu pisaliśmy w naTemat, jak się zmienia, jak inwestuje, jak prężnie działa prezydent.
Metropolia? Czemu nie
A teraz okazuje się, że oba miasta chcą metropolii. Tyle że Toruń z Bydgoszczą, a Bydgoszcz... bez Torunia. Problem polega na tym, że z ich obu tylko Bydgoszcz spełnia wszystkie warunki. Z tego powodu w Sejmie wybuchła w piątek prawdziwa awantura. Wielkie starcie ponad politycznymi podziałami, w obronie miejskich interesów. Takiego lokalnego patriotyzmu można tylko pozazdrościć!
Jacek Deptuła, Gazeta Pomorska

Fakty są takie: Bydgoszcz z okolicami liczy pół miliona mieszkańców, co jest podstawą tworzenia metropolii. Toruń takiego warunku długo nie spełni, zatem nie będzie miał preferencji finansowych. I przestanie być pępkiem województwa.  Czytaj więcej

Podobno prym wiedli parlamentarzyści z Torunia. To oni nie zgadzali się na to, by Bydgoszcz samodzielnie mogła tworzyć metropolię. – Toruń i Bydgoszcz chcą współpracować – zapewniali. Opór był jednak solidny, bo Bydgoszcz – ciągle ta gorsza, brzydsza i bardziej zaniedbana – jednogłośnie powiedziała ”nie”. – Chcemy mieć prawo decydowania, jak Gdańsk czy Łódź. Bydgoszcz nie jest dzieckiem gorszego boga – grzmiał Piotr Król (PiS). Jak napisał Portal Kujawski, toruńscy posłowie z mównicy sejmowej oczerniali Bydgoszcz: ”Próbowano zbudować opinie, że bydgoszczanie są jakimiś imperialistami, którzy chcą za wszelką cenę zaszkodzić Toruniowi”.
Bydgoszcz pisze list do Torunia
Faktycznie, od lewa do prawa, pod adresem Bydgoszczy padały słowa o zakompleksieniu i małostkowości. Za to w Bydgoszczy....Euforia! Tak ogromna, że prezydent Rafał Bruski we własnej osobie postanowił napisać list do toruńskich polityków. I utrzeć im nosa. A przynajmniej pokazać, że Bydgoszcz sama chce o sobie decydować.
”Toruń jest pięknym miastem. Tam się wykazujcie. W ostatni piątek podczas obrad Sejmu pokazaliście, że chcecie na siłę, nawet posługując się kłamstwami z sejmowej mównicy, zmusić nas do współpracy. Urządzacie Polakom spektakl. Nie wmawiajcie nam i Polakom, że bez Torunia Bydgoszcz, tym bardziej Polska, nie da sobie rady” – napisał.

Dajcie nam, mieszkańcom Bydgoszczy, decydować o tym, co jest dla nas dobre, a co złe. Od momentu powstania województwa kujawsko-pomorskiego (choć wielu z Was było temu przeciwnych) podejmujecie działania i decyzje, dzięki którym chcecie bezpośrednio wpływać na losy nas – bydgoszczan. Bez zapytania nas o zdanie, a często wbrew naszej woli i miejskim planom. Tylko w ostatnich dniach za nas zdecydowaliście, gdzie bydgoszczanie nie będą mogli budować swoich domów i gdzie nie będą jeździć pociągami. Czytaj więcej

Politycy się kłócą, w internecie też widać emocje. Tu wojna na słowa na całego. Wzajemne urazy widać, jak na dłoni.

• Wreszcie koniec szczególnych praw dla małego Torunia, który nie spełnia żadnych kryteriów warunkujących utworzenie własnej metropolii ale za to ma aspiracje i stawia żądania równoprawnego tworzenia metropolii z Bydgoszczą.
• Jeszcze na kolanach będziecie nas prosić o to, żebyśmy z Wami utworzyli Metropolię, tak jak to województwo. 
• Choć Toruń jest mniejszy, to ładniejszy i bardziej znany o "molocha" jakim jest Bydgoszcz. I na tym polega prawdziwa WIELKOŚĆ miasta, że jest znany w kraju i na świecie.
• Po co dyskutujesz?? Wielka Bydgoszcz, której wielkość nie jest efektem rozwoju, a przyłączania sąsiednich wiosek... Argumentacja na poziomie przedszkola... Niech sobie idą i tworzą Metropolię sami.
Czytaj więcej

A ludzie i tak swoje
Ale na codzień mieszkańcy się śmieją. Wielu Torunian pracuje w Bydgoszczy i nikt nie robi z tego problemu. Choć przyznają, że jeszcze kilkanaście lat temu było dużo agresji, zdarzało się też, że samochody na bydgoskiej rejestracji traciły w Toruniu szyby. Takie były skutki wojny kibiców z obu miast. Dziś takich historii nie słychać. – Ale, jak Torunianin pojawi się w Urzędzie Miasta Bydgoszczy to chłodem na pewno powieje – mówi poważnie dziennikarz.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl