
Inicjatorzy "świeckiej szkoły" robią wszystko, aby temat finansowania lekcji religii z budżetu stał się jednym z tematów kampanii. Tymczasem traktują temat, jak gorący kartofel. Najważniejsze że zdanie w tej sprawie ma prawica, bo prawdopodobnie to ona wygra wybory.
REKLAMA
W poniedziałek do Sejmu trafiło sto tysięcy podpisów pod inicjatywą ustawodawczą "świecka szkoła". Wiadomo jednak, że tą oddolną inicjatywą politycy zajmą się dopiero w kolejnej kadencji. Przynajmniej niektórzy wiedzą już, jak się zajmą.
– PiS na pewno nie będzie popierał takiego projektu. Ale czy PiS będzie uniemożliwiał dyskusję na ten temat? Nie sądzę – mówi poseł Stanisław Pięta, który odbiera akcję jako próbę demoralizowania młodzieży i niszczenia podstaw aksjologicznych polskiego społeczeństwa. Organizatorom proponuje przemyślenie konsekwencji swoich działań.
Zdaniem Jarosława Gowina z kolei jest to temat zastępczy. – Sto tysięcy podpisów na jednej szali, a na drugiej miliony rodziców, którzy chcą katechezy. Trzeba pamiętać o tych proporcjach – mówi naTemat Prezes Polski Razem. I ma rację, bo 80 proc. Polaków chce lekcji religii w szkołach. Tyle tylko, że inicjatorzy akcji chcą jedynie zmiany w sposobie finansowania, a nie wycofana religii ze szkół.
Kryptopomysł centrolewicy?
Agnieszka Pomaska z Platformy Obywatelskiej jako pierwsza posłanka PO oficjalnie poparła inicjatywę. Jej zdaniem, zmiana sposobu finansowania lekcji religii może sprawić, że religia po prostu zniknie ze szkół. Czy rodzicie i Kościół nie będą chcieli płacić za lekcję religii? Zdaniem Pięty, nie ma takiego zagrożenia. – Próba wyrzucenia religii ze szkół miałaby negatywne konsekwencje społeczne – mówi.
Agnieszka Pomaska z Platformy Obywatelskiej jako pierwsza posłanka PO oficjalnie poparła inicjatywę. Jej zdaniem, zmiana sposobu finansowania lekcji religii może sprawić, że religia po prostu zniknie ze szkół. Czy rodzicie i Kościół nie będą chcieli płacić za lekcję religii? Zdaniem Pięty, nie ma takiego zagrożenia. – Próba wyrzucenia religii ze szkół miałaby negatywne konsekwencje społeczne – mówi.
Jednak reszta Platformy dystansuje się od projektu. Premier Kopacz wypowiada się o nim chłodno. – Państwo nie będzie się mieszało w wewnętrzne sprawy Kościoła – stwierdziła szefowa PO. Mimo to, poseł Stanisław Pięta nie ma wątpliwości, kto stoi za pomysłem. – Przecież wiemy, że są w to zaangażowani ludzie z lewicy, Platformy i z "Gazety Wyborczej". Jest to przedsięwzięcie oficjalnie, czy nieoficjalnie popierane przez ludzi z Ruchu Palikota, SLD i PO – uzupełnia poseł Pięta.
Poseł Pięta ostrzega, że "świecka szkoła" sprzyja degeneracji obyczajów, co jego zdaniem obserwujemy choćby na Zachodzie. – Tam nie szanuje się ludzkiego życia, zamordowywanie dziecka stało się widzimisię rodziców i widzimy obyczajowe zezwierzęcenie. We Francji nie ma żadnych przeszkód, by oddawać dzieci homoseksualistom. Obserwujemy to również w Holandii, gdzie ludziom starym, chorym proponuje się eutanazję, czyli śmierć – wymienia poseł PiS.
Mimo wyraźnego sprzeciwu wobec projektu, Jarosław Gowin jest za skierowaniem go do odpowiedniej Komisji Sejmowej. – Nie powinno się odrzucać projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu. W końcu podpisało go 150 tys. osób – mówi polityk.
Gdy trzeba będzie, wytoczą działa
Najłagodniej z PiS o świeckiej szkole wypowiada się Beata Szydło, która właściwie udaje, że projektu nie ma. Stwierdziła, że ważniejsze są dla niej inne programy niż te które ktoś wymyśla ze względu na kampanię.
Najłagodniej z PiS o świeckiej szkole wypowiada się Beata Szydło, która właściwie udaje, że projektu nie ma. Stwierdziła, że ważniejsze są dla niej inne programy niż te które ktoś wymyśla ze względu na kampanię.
Andrzej Jaworski, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski zdaje się nie dostrzegać, że "świecka szkoła" to projekt obywatelski. I mówi w rozmowie z radiomaryja.pl. Polityk de facto odbiera prawo składającym podpis pod projektem do nazywania się Polakami. Z jego słów wynika również, że polityka nie interesują prawa mniejszości, która swoim zaangażowaniem podała temat pod dyskusję.
– Będziemy musieli po raz kolejny pokazać, że my Polacy nie tylko nie życzymy sobie, aby ktokolwiek ograniczał nasze prawa, decydował za nas o tym, czego mają się uczyć nasze dzieci, lecz także, by mniejszość decydowała o tym, w jaki sposób mają być wydawane pieniądze z budżetu, na który w przeważającej części łożymy – mówi Jaworski.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości zapowiada, że jeżeli lewica wspierana przez PO myśli dzisiaj, że jest w stanie w jakikolwiek sposób doprowadzić do tego, że społeczeństwo katolickie będzie bierne, to się grubo myli.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
