
Oj dostało się mieszkańcom tych "lepszych" bloków, dostało. I to zupełnie nie z ich winy. Oberwali rykoszetem za awanturę między wspólnotą mieszkaniową a biznesmenem, który chciał otworzyć restaurację w apartamentowcu. I choć płacili za mieszkania miliony złotych, internauci twierdzą że poprzewracało im się tu i ówdzie, bo nie chcą mieć pod nosem lokalu gastronomicznego.
Większość internautów stanęła murem za właścicielem lokalu i trudno się dziwić. Ale część osób zdecydowała się ukamienować mieszkańców apartamentowca, nazywając ich (najłagodniej) snobami. – Czasem na nowobogackich buraków innej rady nie ma! Ciekawe czy słoma co im z butów wystaje w SPA im nie przeszkadza? – napisał internauta o pseudonimie "Gość". Ale czytamy dalej:
Wiesniakom restauracja przeszkadza !!!! Uhhhaaaaaaaa Czytaj więcej
Bardzo dobrze,poprzewracalo sie pseudo Warszawiakom w główkach!Powodzenia w nowej działalności! ;) Czytaj więcej
Powinien jeszcze zrobić skup aluminium i butelek po piwie to by im tam kloszardzi z puszkami i butlami ściągali z całej dzielnicy. Najlepiej całodobowy. Albo jeszcze automaty hazardowe postawić to by ściągała cała menażeria podejrzanych typków. xD xD Czytaj więcej
zadłużeni po uszy pseudobogaccy rozbijają się za kredyty. Udają elitę a żrą po kątach kartofle z mlekiem żeby na raty mieć. No, oczywiście jeszcze wożą się drogimi autami, bo to przecież wyznacznik pozycji społecznej według nich Czytaj więcej
Zapytaliśmy owych "pseudobogaczy", jak nazwała ich część hejtujących internautów, jak oni widzą sprawę. Domyślam się, że do grupy "snobów" zakwalifikowaliby 34-letnią Martę, choć jej mieszkanie nie należy do najdroższych, jak te przy Foksal. Jego wartość oscyluje w okolicach 700 tys. zł. Jest recepcja, jest basen tylko dla mieszkańców osiedla, są sklepy tylko dla wybranych i fitness. Cytując internautów - "Typowy azyl dla buraków". Z punktu widzenia mieszkańca – efekt pracy całego życia.
W nieco innej sytuacji jest Ania. Ma dopiero 23 lata i wynajmuje mieszkanie. Co nie znaczy, że nie wymaga. – Płacę co miesiąc 2500 zł za 47 metrów. Ale nie oszukujmy się, tam chodzi o blok przy Foksal. Jeśli ci ludzie mieszkają w pięknym, drogim budynku, to naprawdę mają prawo wymagać, aby na dole nie było restauracji czy przedszkola – mówi.
Jeśli ktoś płaci za mieszkanie milion złotych, naprawdę może powybrzydzać. Wspólnota jest od tego, by zadbać o interesy mieszkańców. Ja wynajmuję, ale mieszkanie jest moim azylem. Ma być miło, cicho i przyjemnie. Nic w pobliżu nie powinno tego psuć ani angażować mojej uwagi. Jeśli będzie przedszkole - będzie hałas. Jeśli będzie knajpa - będzie zapach, a może nawet smród.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
