Prawica szantażuje media, by pokazywały mało istotną wizytę króla i królowej Belgów.
Prawica szantażuje media, by pokazywały mało istotną wizytę króla i królowej Belgów. Fot. facebook.com/andrzejduda

Po tym, jak Andrzej Duda objął urząd prezydent, nagle stał się najważniejszą postacią polskiej polityki. To próbuje wmówić nam prawica, która szantażuje media, by z każdej aktywności prezydenta czyniły najważniejszą informację dnia.

REKLAMA
Wizycie króla i królowej Belgów poświęcono w mediach ilość czasu wprost proporcjonalną do wagi tej wizyty. Czyli niewiele. Prawica tradycyjnie zareagowała histerycznie. Najpierw wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki lamentował, że nikt nie pokazuje wizyty polskiej pary prezydenckiej w Belgii. Kiedy wytknięto mu, że to król Filip i jego żona są w Polsce, a nie Dudowie w Brukseli usunął wpis i zamieścił tylko opinię Marka Megierowskiego, do niedawna publicysty "Do Rzeczy", teraz doradcy w Kancelarii Prezydenta.
Kolejny szantaż
Według prawicy, mainstream cenzuruje Andrzeja Dudę, próbuje go zamilczeć, dlatego nie pokazuje niezwykle ważnej wizyty. By przerwać blokadę medialną, zaczęto publikować w sieci zdjęcia z uroczystej kolacji wydanej przez króla Filipa na cześć polskiej pary prezydenckiej (drugiego dnia wizyty zorganizowana przez Ambasadę Belgii). Faktem jest, że Agata Duda wyglądała doskonale, ale to raczej argument trafiający do kolorowych pism, a nie mediów informacyjnych.
Ale według prawicy to wystarczy, dlatego media społecznościowe zalały zdjęcia opatrzone hashtagiem #ZdjeciaParyPrezydenckiej. Wszystko zaczęło się od prowadzonego przez anonimowych kiboli PiS-u profilu @tv48, który wezwał kilka tysięcy swoich fanów do sieciowej ofensywy. To stary mechanizm, który opisywałem już w naTemat podczas kampanii prezydenckiej.
Bez znaczenia
Szybko więc – przynajmniej w internecie – wizyta króla i królowej Belgów stała się najważniejszym wydarzeniem dnia, pisano o niej więcej niż o kampanii wyborczej. Tymczasem to wizyta o naprawdę niewielkim znaczeniu. Wymiana handlowa z Belgią wyniosła w 2014 r. 7,8 mld euro, wobec ponad 125 mld euro do całej Unii Europejskiej. Przede wszystkim ma znaczenie symboliczne.
Prezydent Polski i król Belgów nie są centralnymi postaciami sceny politycznej w swoich państwach. Widać to doskonale po programie wizyty, który wypełniają oficjalne kolacje, wizyta w Muzeum Postania Warszawskiego, sadzenie pamiątkowych buków i kilka spotkań tematycznych (m.in. w firmie produkującej pieczywo czy rozmowa o mobilności studentów). Trudno oczekiwać, żeby dokonał się dzięki temu jakiś przełom dyplomatyczny.
Manipulacje prawicy
Taka wizyta to po prostu część żmudnej pracy dyplomatycznej, która przynosi efekty, ale nie natychmiast. To jak budowanie mostu czy wielkiego biurowca: nie transmituje się całego procesu budowy, tylko najważniejsze punkty. I jestem przekonany, że kiedy Andrzej Duda osiągnie pierwszy sukces w swojej dyplomatycznej pracy, media będą o tym mówiły.
Znany z marnego researchu Rafał Ziemkiewicz skrytykował TVP za zignorowanie wizyty Dudy na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Stacja szybko udowodniła mu jak bardzo się myli. Bo media szeroko relacjonowały wizytę Dudy, ale jej efektów nadal nie widać. Ale nie przeszkodziło to tygodnikowi braci Karnowskich okrzyknąć wizyty przełomową i stwierdzić, że dzięki Dudzie "Polska wstaje z kolan". Symbolem tego jest przekomiczna okładka.
logo
Fot. "w Sieci"
Ratowanie prezydentury
Zaskakujące jest też, jak szybko prawica zaczęła uznawać, że prezydent jest ważną postacią sceny politycznej. Nie słyszałem protestów, kiedy o wizytach zagranicznych Bronisława Komorowskiego pojawiały się tylko wzmianki.
Robienie z Dudy centralnej postaci polskiej polityki to proces, który zaczął się jeszcze przed jego zaprzysiężeniem. Mówiono o tym, jak odbuduje naszą narodową godność, naszą pozycję zagraniczną, nasze morale. Od 6 sierpnia media, które wydatnie przyczyniły się do wygranej Dudy wmawiają swoim czytelnikom, że teraz dokonuje się rewolucja, którą kandydat PiS zapowiadał.
Będą efekty, będzie telewizja
To ogromny problem tej prezydentury: w kampanii Duda skutecznie wmówił ludziom, że wszystko stanie się od zaraz, już, że jego propozycja zostaną natychmiast wdrożone w życie, a ich efekty będą niemal natychmiast odczuwalne. To oczywiście niemożliwe, dlatego teraz trwa ogromna operacja socjotechniczna prawicowych mediów, które próbują nam wmówić, że rewolucja się dzieje.
Do rozmiaru przełomowych rozdmuchują więc wydarzenia, które są mało istotne albo mogą przynieść jakieś zmiany, ale dopiero w dłuższej perspektywie. I jeśli te efekty się pojawią, Duda dostanie swój czas w telewizjach i swoje strony w mediach.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl