
Kolejna grupa społeczna postanowiła się wpisać w manierę ogólnonarodowej paniki przed rządami PiS-u. Tym razem padło na ludzi związanych ze sztuką. Anda Rottenberg, kuratorka i krytyk sztuki na łamach niemieckiego dziennika „Sueddeutsche Zeitung” opublikowała artykuł, z którego wynika, że czeka nas ogromna społeczna katastrofa.
Anda Rottenberg
artykuł dla Sueddeutsche Zeitung, za: Deutsche Welle
Rottenberg dodaje, że teraz może być jeszcze gorzej pod tym względem, choć nie rozwija tej myśli. Zdaniem polskiej krytyk, domaga się tego sam elektorat zwycięskiej partii, który określa jako "ksenofobiczne, narodowo-katolickie środowiska". Rottenberg uważa, że to środowisko oczekuje rozprawy z tymi dziełami sztuki, które nie niosą treści patriotycznych. Przywołuje przy tym słynną tęczę na Placu Zbawiciela w Warszawie, która wiele razy była podpalana.
Partię, która nie zdążyła jeszcze przejąć sterów władzy oskarża ona z góry o partyjniactwo i i oto, że z pewnością obsadzą swoimi ludźmi również instytucje kultury. Jej zdaniem uratują się te instytucje, które podlegają samorządom oraz instytucje prywatne (choć, jak twierdzi, te w sferze kulturalnej też w znacznym stopniu są zależne od państwa, jako że czasem otrzymują od niego dotacje).
Rottenberg straszy wręcz, że PiS może chcieć wprowadzić cenzurę, a także narzuć ją de facto poprzez odpowiednie ukierunkowanie dotacji. Twierdzi, że jej lęki podzielają twórcy filmowi i telewizyjni z telewizji publicznej. Krótko mówiąc, widzi w rządach PiS katastrofę, przed którą nie ma ratunku.
Anda Rottenberg
artykuł dla Sueddeutsche Zeitung, za: Deutsche Welle
Trudno powiedzieć, jak wielka część środowiska tak naprawdę podziela iście apokaliptyczne wizje Rottenberg. Większość artystów, o ile nie jest już od dawna zaangażowana w polityczne spory, od polityki trzyma się w końcu raczej z daleka.
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
