
Czy receptą na islamski fundamentalizm jest państwo wyznaniowe? Tak twierdzi znany dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski, którego tekstem na ten temat zachwyca się prawica.
W 2006 roku siedziałem na stadionie we Frankfurcie, kiedy złapała mnie lekka paranoja. Mecz mistrzostw świata. Już wcześniej stwierdziłem, iż to dziwne, że do tej pory terroryści nie zaatakowali w takich właśnie okolicznościach i ta natrętna myśl co jakiś czas wracała. Trudno o bardziej spektakularny cel niż stadion wypełniony dziesiątkami tysięcy ludzi. Trudno o większy rozgłos niż ten, który towarzyszy mundialowi. Siedziałem więc na trybunach i spoglądałem a to na piłkarzy, a to na samoloty, które wzbijały się w górę z położonego tuż obok lotniska. Upewniałem się, że żaden nie skręcił w stronę trybun. Było to uciążliwe, bo samoloty startowały chyba co 30 sekund.
Francja jest stracona. Za sto czy za dwieście lat – chociaż niewykluczone, że już za naszego życia – będzie to kraj zupełnie inny, islamski. (...) Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych rozwiązań. Trzeba się zastanowić, czy aby na pewno Polska powinna być krajem świeckim, czy może jednak mocno związanym z kościołem katolickim
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
