Artykuł Krzysztofa Stanowskiego.
Artykuł Krzysztofa Stanowskiego. Screen z portalu weszlo.com

Czy receptą na islamski fundamentalizm jest państwo wyznaniowe? Tak twierdzi znany dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski, którego tekstem na ten temat zachwyca się prawica.

REKLAMA
Krzysztof Stanowski na portalu weszło.com opublikował tekst, który wśród wszelkich ksenofobów wywoła pewnie euforię, choć to, co napisał, wygląda na bardzo emocjonalne (co można zrozumieć) i mocno nieprzemyślane (co już trudniej usprawiedliwić). Autor w ogóle nie zauważa, jak bardzo jego propozycje upodobniłyby nas samych do terrorystów, pod każdym niemal względem.
Zaczyna od opisania przeżycia, które pewnie przytrafiło się nie tylko jemu.
Krzysztof Stanowski

W 2006 roku siedziałem na stadionie we Frankfurcie, kiedy złapała mnie lekka paranoja. Mecz mistrzostw świata. Już wcześniej stwierdziłem, iż to dziwne, że do tej pory terroryści nie zaatakowali w takich właśnie okolicznościach i ta natrętna myśl co jakiś czas wracała. Trudno o bardziej spektakularny cel niż stadion wypełniony dziesiątkami tysięcy ludzi. Trudno o większy rozgłos niż ten, który towarzyszy mundialowi. Siedziałem więc na trybunach i spoglądałem a to na piłkarzy, a to na samoloty, które wzbijały się w górę z położonego tuż obok lotniska. Upewniałem się, że żaden nie skręcił w stronę trybun. Było to uciążliwe, bo samoloty startowały chyba co 30 sekund.

Jego zdaniem terroryści już wygrali, bo osiągnęli to co chcieli – wywołali w społeczeństwach europejskich strach i panikę, na której im zależało. Reakcje te, jak szczerze Stanowski wyznaje, są także udziałem jego samego. Sugeruje on, aby nie ulegać różnym autorytetom, intelektualistom mówiącym na ekranach telewizorów, by nie reagować w ten sposób, bo przecież zamachowcom o to właśnie chodziło. Gani on dyskurs mówiący o potrzebie tolerancji, otwartości społeczeństw. Jego zdaniem to właśnie te czynniki doprowadziły do wczorajszych wydarzeń. Winni jesteśmy sobie sami, ponieważ wpuszczamy uchodźców, a oni w odpowiedzi częstują nas seriami z kałasznikowów.
Krzysztof Stanowski

Francja jest stracona. Za sto czy za dwieście lat – chociaż niewykluczone, że już za naszego życia – będzie to kraj zupełnie inny, islamski. (...) Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych rozwiązań. Trzeba się zastanowić, czy aby na pewno Polska powinna być krajem świeckim, czy może jednak mocno związanym z kościołem katolickim

Uważa on, że uratuje nas stanie się narodem na wskroś religijnym, postuluje m. in. by dzieci przed każdą pierwszą lekcją w szkole odmawiały modlitwę. Krzyż natomiast powinien wisieć nie tylko w Sejmie, ale także ww każdym urzędzie. Wszystko to ma mówić wyznawcom innych religii "jesteście tutaj niemile widziani".
Remedium, jakie proponuje Stanowski. polega więc na podaniu nam tej samej trucizny, jaką nafaszerowano umysły zamachowców. Też stalibyśmy się religijnymi fanatykami, ziejącymi nienawiścią do innych. Inna byłaby tylko etykieta – nie bylibyśmy ekstremistami islamskimi, tylko katolickimi. Terrorystów z Paryża uważamy za potworów, brzydzimy się nimi. Czy naprawdę jedyną możliwą odpowiedzią jest upodobnienie się do nich?
Stanowski postuluje wyizolowanie się od świata, "otoczenie się wysokim murem". To ma nas ochronić. Precz od Europy! – zdaje się wołać. Ale czy pomyślał o tym, że do tragicznych wydarzeń z wczoraj może w ogóle by nie doszło, gdyby m. in. Europa nie mieszała się do spraw innych regionów świata? Terroryści nie bez powodu wznosili wczoraj okrzyki typu "to za Syrię!". Francja jest jednym z państw, który bierze udział w bombardowaniu tego kraju. Pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy: wczorajsze wydarzenia nie są zaczepką, one są odpowiedzią na to co nasze rządy robią na Bliskim Wschodzie. Od ilu lat Zachód wznieca tam kolejne konflikty? Płacą oczywiście nie rządzący, płacimy my – społeczeństwa.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl