
Po nocnej akcji urzędników MON i Żandarmerii Wojskowej, organizacją Centrum Kontrwywiadu NATO zajmie się teraz płk Robert Bala. Cała sytuacja oburzyła szefa CEK Krzysztofa Duszę, który stwierdził że w ten sposób MON prowadzi do wywołania skandalu międzynarodowego. Wygląda na to, że skandalu jednak nie będzie – przedstawiciele NATO właśnie zadeklarowali, że nie chcą mieszać się w tę sprawę.
REKLAMA
– Działania nowego szefa MON mogą mieć poważne konsekwencje dla pozycji Polski w NATO. – Pierwszy test będzie podczas szczytu NATO, który odbędzie się w przyszłym roku w Warszawie. To znaczy zobaczymy, czy do niego dojdzie. Zobaczymy też, czy powstanie to centrum – ocenił w rozmowie z naTemat Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej", który jako pierwszy poinformował o wejściu Żandarmerii Wojskowej do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO.
Tymczasem przedstawiciele NATO właśnie poinformowali, że nie mają zamiaru się wtrącać. "Te działania to sprawa polskich władz, Centrum nie było jeszcze akredytowane przy NATO. Mówiąc ogólnie, są to międzynarodowe centra badawcze, finansowane i obsadzanie personelem na szczeblu narodowym i międzynarodowym, współpracujące z Sojuszem, ale nie są organami NATO" – skomentowali cały ten incydent.
Przypominamy. Dziś o godzinie 1.30 w nocy urzędnicy MON weszli z Żandarmerią Wojskową do Centrum Kontrwywiadu NATO w Warszawie. Powodem są podejrzenia wysuwane wobec dyrektora Centrum, płk. Krzysztofa Duszy, dotyczące jego rzekomego szpiegostwa na rzecz USA. Dusza poinformował, że jego oficer dyżurny został wezwany do siedziby MON, gdzie został zamknięty w pokoju i jest pilnowany przez żandarma. Nie wiadomo jak dotąd czy został już wypuszczony.
źródło: TVN24
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
