Prokuratura uznała, że zwłoka w publikacji wyroku TK nie działała na szkodą interesu publicznego.
Prokuratura uznała, że zwłoka w publikacji wyroku TK nie działała na szkodą interesu publicznego. Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała dziś o umorzeniu postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków w związku z zaniechaniem publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Uznano, że zachowanie Prezesa Rady Ministrów nie zawierało znamion czynu zabronionego. Prokuratura przyznaje jednak, że Beata Szydło nie dopełniła obowiązku i nieświadomie mogła działać na szkodę interesu publicznego.

REKLAMA

Przypomnijmy, 14 grudnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie stwierdziła, że doszło do podejrzenia popełnienia przestępstwa w sprawnie wstrzymywanie publikacji orzeczenia TK z dnia 3 grudnia. Jak pisaliśmy w naTemat, szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa poinformowała o o wstrzymaniu publikacji do czasu przyjęcia stanowiska w tej sprawie przez prezesa TK.

Prokuratura stwierdza w podanej dziś informacji, że fakt, iż doszło do zwłoki w publikacji wyroku jest bezdyskusyjny. W uzasadnieniu wyjaśniono, że bez znaczenia jest argument, że na ogłoszenie wyroku przewidziano 5 do 10 dni roboczych. "Jest to bowiem przewidywany okres, w którym winny zostać usunięte wszelkie przeszkody o charakterze technicznym i dany akt winien zostać przygotowany do ogłoszenia pod względem redakcyjnym" – czytamy w uzasadnieniu Prokuratury.

Prokuratura nie zrzuca z Beaty Szydło odpowiedzialności, wskazując że zwłoka wynikała z przyczyn leżących tylko i wyłącznie po jej stronie. Uznano jednak, że ostateczne opublikowanie wyroku zamyka całą sprawę.

Prokuratura jest zdania, że nie można stwierdzić jednoznacznie, czy Beata Szydło działała świadomie na szkodę interesu publicznego. – Mogła bowiem przypuszczać, że działanie wstrzymujące publikację orzeczenia przez czas, w którym poddawane jest analizie, może być korzystne z punktu widzenia interesu publicznego" – czytamy w informacji. Prokuratura wyłączyła z odpowiedzialności Beatę Kempę, uznając że szefowa KPRM nie posiada kompetencji, które pozwalają jej wpływać na publikację orzeczeń TK.