
Inwestycje w Polsce nie skończą się wraz z zakończeniem Euro - ostrzegł dziś Sławomir Nowak na antenie radia TOK FM. To dopiero początek: - Placem budowy będziemy do 2020 roku, tyle musimy nadrobić - mówi minister transportu. Czy całe pokolenie Polaków swoje złote lata spędzi na budowie?
REKLAMA
Nowe stadiony, kilometry wybudowanych dróg, nowoczesne terminale i dworce lotnicze - to może cieszyć. Większości mina jednak zrzednie, gdy uświadomią sobie, ile lat jeszcze będziemy musieli się użerać z rozkopanymi ulicami polskich miast. Minister Sławomir Nowak, obwieszcza: "Polska placem budowy do 2020 roku". Czy w ogóle mamy szanse dożyć zakończenia tych inwestycji? - Wolałbym już teraz jeździć autostradami. Ile doczekam, tyle doczekam, ale mam nadzieję, że jeszcze zobaczę te inwestycje skończone - komentuje polski muzyk rockowy, Tomasz Lipiński.
Polska w budowie
- Całe moje dzieciństwo wspominam jako wielką budowę - dodaje Tomasz Lipiński, który większość swojego życia spędził w Warszawie. - Gierkowskie projekty budziły podziw. Wieżowce, nowe inwestycje... To wszystko sprawiało, że wydawało nam się, że zbliżamy się do Zachodu. Wciąż z uśmiechem wspominam budowę Trasy Łazienkowskiej - mówi w rozmowie z naTemat muzyk.
Bohaterowie komedii "Miś" śpiewali o niej: "Przecież na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie z pewnością jasna, długa, prosta, Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska!". - Mieszkałem tuż obok niej. Wykop zaczęto wiele lat przed wybudowaniem trasy i zostawiono go na wiele lat. Proszę sobie wyobrazić, jak to wyglądało: wielki rów w środku Warszawy, a przy budowie pustki. Cały PRL! - opowiada rozbawiony Tomasz Lipiński.
Nieco inaczej budowę wspomina Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, od pokoleń związana z Warszawą: - To było wielkie wydarzenie. Przychodziło się na plac budowy, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda - mówi w rozmowie z naTemat. Jednocześnie dodaje, że dla niej taką ważną inwestycją, na którą czekało się latami, był Dworzec Centralny.
Przez ćwierć wieku powstało kilka koncepcji układu i budynku Dworca Centralnego. Dworzec miał być, ale wciąż go nie było. W końcu Edward Gierek podjął decyzję: budujemy. - Wszyscy wyczekiwali tego wydarzenia. Pamiętam widok brudnych i obłoconych koparek i innych maszyn, które, jak gdyby nigdy nic, jeździły po ulicach Warszawy. Na szczęście teraz już tego nie ma - mówi posłanka, Małgorzata Kidawa-Błońska.
Metro miało być i będzie
Pierwszą linię metra w Warszawie budowano przez lata. Pierwszą uchwałę o jego budowie podjęto już w 1925 roku. Wielki kryzys lat 30. i II wojna światowa spowodował wstrzymanie prac. Wrócono do nich w 1951 roku, po czym postanowiono je przerwać sześć lat później. Budowa znowu ruszyła, ale dopiero w latach osiemdziesiątych. Pierwszą linię metra ukończono w 2008 roku.
Choć na efekt trzeba było długo czekać, dziś już nikt nie ma wątpliwości, że było warto. Tomasz Lipiński zdradza, że przez to, że budowa trwała tyle lat to nieraz o niej w ogóle zapominał. I pewnie nie on jeden, bo to, co było normą w innych krajach europejskich, u nas wciąż było nieosiągalne. Aż do 1995 roku.
Choć minister Sławomir Nowak zapowiedział, że budowa potrwa do 2020 roku, to, jak się okazuje, czekanie nie jest nam straszne: - Miasta żyją, miasta się rozwijają, ale musi to trwać latami. Też chciałbym, żeby było inaczej, ale to jest normalne - mówi Tomasz Lipiński. Może więc warto spojrzeć optymistycznie i czekać na zapowiadaną lepszą Polskę?