
Do Brexitu i Grexitu wszyscy już przywykliśmy. W czerwcu, przynajmniej w przypadku Wielkiej Brytanii, okaże się, czy to tylko puste słowa, czy jednak Brytyjczycy zadecydują w referendum, że chcą wyjścia z UE. Ale Holandia? Okazuje się jednak, że większość Holendrów też chce takiego referendum. A połowa z nich zagłosowałaby za definitywnym rozstaniem z Unią. Za Nexitem, do którego nawołuje naczelny eurosceptyk tego kraju, a kto wie, może przyszły premier? "Nexit nie tylko przywróci nam suwerenność, lecz także wzmocni naszą gospodarkę. Stworzy miejsca pracy. Wzrosną dochody ludzi i firm" – kusi Geert Wilders.
Swego czasu znana holenderska dziennikarka Caroline de Gruyter, podsumowała ten trend bardzo dosadnie: "Twierdzenie, że Holendrzy ostatnio stali się eurosceptykami jest błędem. Holandia zawsze miała dystans do Unii Europejskiej. Tylko przez długi czas potrafiła to ukryć".
A jednak. 6 kwietnia, jako jedyny kraj Unii, Holandia będzie głosować w referendum w sprawie porozumienia o strefie wolnego handlu z Ukrainą (czyli de facto o akceptacji ewentualnego, przyszłego członkostwa Ukrainy). Porozumienie to mają ratyfikować wszystkie państwa członkowskie i większość już to zrobiła, łącznie z holenderskim parlamentem. Ale społeczeństwo nagle zażądało referendum, bo uznało, że za dużo tego decydowania przez Unię. Petycję podpisało 450 tysięcy ludzi.
To referendum ma być prawdziwym testem, swego rodzaju barometrem unijnych nastrojów. Tyle że już dziś można przewidzieć, jaki będzie wynik. Zdecydowana większość jest na „nie” (w niektórych sondażach bywało nawet 75 procent), a sprawa Ukrainy – choć zwłaszcza tu, na Zachodzie Europy, może wydawać się nudna, odległa i nikogo nie obchodzić – ostatnio mocno rozgrzewa ludzi.
Oczywiście nastroje podgrzewa Geert Wilders. Jego Partia na Rzecz Wolności od miesięcy prowadzi w sondażach z rekordowym, jak dla siebie, najwyższym w historii, poparciem. Jak w wielu innych krajach, z powodu uchodźców i imigrantów.
Dziś jego partia ma 15 posłów w parlamencie, a w najbliższych wyborach może zyskać ich ponad 40. Wybory dopiero w 2017 roku, ale już dziś wielu przypomina obietnicę Wildersa – gdy stanie na czele rządu, wyprowadzi Holandię z Unii. „Początek jej rozpadu właśnie się rozpoczął” – powiedział kilka tygodni temu. Z aluzją, że Brexit tylko ułatwi Holandii taki krok. I paru innym krajom, bo o efekt domina trudno nie będzie. Chętni już ustawiają się w kolejce. Czechy, Dania krzyczą tutaj najgłośniej.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
