Scenka rodzajowa, która co jakiś czas pokazywana była na ekranach. To nawiązanie do stereotypów dotyczących czarnoskórych.
Scenka rodzajowa, która co jakiś czas pokazywana była na ekranach. To nawiązanie do stereotypów dotyczących czarnoskórych. screen z Oscarów

Od kilku miesięcy mówiło się, że tegoroczne Oscary są „zbyt białe”. Wśród nominowanych zabrakło czarnoskórych aktorów i filmowców, co wywołało falę oburzenia w świecie rozrywki. Bojkot imprezy zapowiedział na przykład aktor Will Smith i jego żona Jada. Okazuje się, że są oni w mniejszości. Niedzielna gala nie była jednolita rasowo. Momentami można było nawet odnieść wrażenie, że było tam najwięcej czarnoskórych.

REKLAMA
Chris Rock już na samym początku zasygnalizował, że głównym tematem żartów będzie dyskryminacja rasowa. Od pierwszych minut nawiązywał do tego, jak przez wieki traktowani byli Afroamerykanie. – Przed laty byliśmy za bardzo zajęci byciem gwałconymi i bitymi, żeby przejmować się tym, kto dostanie Oscara za najlepsze zdjęcia – powiedział Rock. – Jada Pinkett-Smith zbojkotowała Oscary. Ale czy ona nie ma programu telewizyjnego? To tak, jakbym ja zbojkotował majteczki Rihanny. Przecież nikt mnie tam nawet nie zapraszał – zażartował tegoroczny gospodarz.
logo
Chris Rock z rozbrajającym wdziękiem mówił o latach dyskryminacji rasowej. screen z Oscarów
Dalej nawiązał do corocznej oscarowej tradycji, według której zebrani w Teatrze Dolby wspominają ludzi kina, którzy odeszli w minionym roku. – W tegorocznym segmencie Ku Pamięci będą tylko portrety Czarnych zastrzelonych przez policję po drodze do kina – popisał się wisielczym humorem Rock.
Prowadzący wykorzystywał każdą sekundę swojego wejścia, aby żartować z bojkotu „białych Oscarów”. Po krótkiej przerwie w emisji przywitał widzów słowami - „We’re black”, zamiast „We’re back”. Czyli jesteśmy czarni, zamiast powróciliśmy (na wizję).
W pewnym momencie prowadzący przedstawił zebranym w Teatrze Dolby wideo, w którym rozmawia o filmach z ludźmi wychodzącymi z kina w Compton, które leży na obrzeżach Los Angeles. Miasto jest uznawane za jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc w USA, ze względu na działalność gangów ulicznych. Potem na ekranie pojawiła się czarnoskóra aktorka, która powiedziała, że kinematografia nie byłaby taka sama bez wybitnego aktora - Jacka Blacka, który wbrew pozorom nie jest czarnoskóry. Ta gra słowna rozbawiła publiczność.
Chris Rock pozwolił sobie na moment prywaty. Pożalił się, że jego córki, które są skautkami, nie mogą uzbierać dużej kwoty pieniędzy ze sprzedaży ciasteczek - bo są czarnoskóre. W związku z tym prosi wszystkich bogaczy zebranych na sali, a było ich wielu, aby kupili opakowania od grupy dziewczynek, która weszła na salę. Potem na scenie dziewczynki i prowadzący odkryli tablicę z sumą, jaką udało się zarobić - było to ponad 60 tysięcy dolarów.
Również goście, którzy pojawiali się na scenie, aby zapowiedzieć film lub wręczyć statuetkę swobodnie żartowali z histerii „białych Oscarów”. Aktor i komik Sacha Baron Cohen wystąpił jako swój najpopularniejszy bohater - Ali G. Udawał slang czarnoskórych, zachowywał się jak gangster, żartował, że prowadzący Oscary mogą być tylko czarnoskórzy.
logo
Filmowcy dają pieniądze czarnoskórym skautkom. screen z Oscarów
Był też moment, w którym zrobiło się poważnie. Na scenę wyszła prezydent Akademii, która jest czarnoskóra. Mówiła o równości rasowej i przekonywała, że żaden z członków Akademii nie jest rasistą. Podczas tegorocznej gali organizatorzy zadbali o to, aby raz na kilka minut na ekranie pojawiał się ktoś czarnoskóry. Pary aktorów, które wręczały nagrody, były zwykle mieszane. Przemawiała Whoopi Goldberg, był Pharell Williams, legendarny muzyk Quincy Jones, raper Common, John Legend, Morgan Freeman i wielu, wielu innych. Nawet, na co zwrócił uwagę prowadzący ceremonię Chris Rock, dyrygent był czarnoskóry.
logo
Prezydent Akademii o równości rasowej. screen z Oscarów
To wszystko spowodowało, że po obejrzeniu tegorocznej gali można odnieść wrażenie, że była hołdem dla Afroamerykanów. Wszyscy chętnie żartowali z koloru skóry, w pewnym momencie padło zdanie, że kolor skóry jest dzisiaj postrzegany jak długość włosów - nie ma znaczenia. Satyra i groteska jest chyba najlepszym sposobem na tabu. Problem obśmiany nie jest już problemem.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl