
Były groźby, krzyki, wręcz "kilkuminutowa tyrada pełna bluzgów i przekleństw”. Na pewno nie było to zwolnienie w białych rękawiczkach. Radosław Masłowski to kolejny – po Joannie Racewicz i Hannie Lis – dziennikarz, który w ostatnim czasie pożegnał się z "Panoramą". Bez skrupułów podzielił się z widzami, jak do tego doszło.
A prawda jest prosta. Jak pisze na Facebooku, odmówił nowemu szefowi podania nieprawdziwej, szkalującej opozycję informacji. I to kilkukrotnie. Zdradził przy tym kilka faktów dotyczących funkcjonowania telewizji publicznej pod obecną władzą. Z jego relacji wynika, że w każdym materiale – choćby to był najzwyklejszy michałek – musiała być szpilka pod adresem opozycji. Tu jako przykład podał swój ostatni materiał o angielskiej firmie, która uszyła garnitur dla konia.
"Usłyszałem, że warto byłoby w tym temacie dodać zdanie, że taki koń w garniturze pasowałby na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Śmieszne ? Oceńcie sami. Licho ta zmiana wygląda" – napisał.
Radosław Masłowski
Internauci wyciągnęli jednak jego starsze wpisy na Twitterze, by pokazać, że już wcześniej nie był przychylny PiS.
Wcześniej z "Panoramą"pożegnała się Hanna Lis i Joanna Racewicz, o której Anna Dryjańska pisała, że straciła pracę, bo nie była medialnym żeołnierzem PiS-u.
źródło:Newsweek
