Radosław Sikorski przesadził nazywając Antoniego Macierewicza "świrem".
Radosław Sikorski przesadził nazywając Antoniego Macierewicza "świrem". Fot. S.Kamiński/AG

Radosław Sikorski jest na politycznej emeryturze i może sobie pozwolić na więcej, ale nie wszystko. Dlatego były minister i były Marszałek Sejmu nie powinien nazywać nikogo świrem. Nie ma usprawiedliwienia dla takiego obniżania poziomu publicznej dyskusji.

REKLAMA
Antoni Macierewicz ostro zaatakował swoich poprzedników. W wielu przypadkach niesłusznie, naginając fakty i wyolbrzymiając swoje zasługi. Piszemy o tym w naTemat.
Ale to nie usprawiedliwia atakowania go w tak niewybredny sposób, w jaki zrobił to Radosław Sikorski. O ile cenię polemiczny talent byłego ministra, o tyle tutaj się zagalopował. Byłemu Marszałkowi Sejmu, drugiej osobie w państwie, coś takiego nie przystoi.
Oczywiście Sikorski korzysta z tego, że jest politycznym emerytem i pozwala sobie na więcej. Chce sprowokować Macierewicza. To trochę zaskakujące, że polityk aspirujący do bycia intelektualną czołówką, chwyta się metod no-name'ów walczących o 5 sekund uwagi.
W naTemat kilkakrotnie już pisaliśmy o obniżającym się poziomie denaty publicznej. Krytykowaliśmy pisarza Jakuba Ćwieka, który stwierdził, że najlepszym sposobem na zdobycie chwili poklasku będzie nazwanie Jarosława Kaczyńskiego "ch***m". Podobnie krytycznie pisaliśmy o Władysławie Frasyniuku, który używał coraz ostrzejszego języka do opisania polityki, czy o Krystynie Pawłowicz, która systematycznie wprowadza wulgarny język do Sejmu.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl