
Prawo i Sprawiedliwość rządzi w wielu stołecznych instytucjach, ale nie w samej stolicy. To mocno uwiera Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego służby już tworzą grunt pod powtórkę referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
REKLAMA
Hanna Gronkiewicz-Waltz jest dzisiaj solą w oku Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Po tym, jak Platforma Obywatelska przegrała duży i mały pałac (Prezydencki i Kancelarię Premiera), warszawski ratusz stał się najważniejszym i najbardziej eksponowanym bastionem partii.
Wojna o pomnik(i)
Oczywiście PO nadal rządzi w większości samorządów wojewódzkich oraz w wielu miastach, w tym tak dużych jak Łódź czy Poznań, ale to w stolicy władze samorządowe z PO mają najwięcej kontaktów z władzami państwa z PiS. I najwięcej okazji do konfliktów.
Oczywiście PO nadal rządzi w większości samorządów wojewódzkich oraz w wielu miastach, w tym tak dużych jak Łódź czy Poznań, ale to w stolicy władze samorządowe z PO mają najwięcej kontaktów z władzami państwa z PiS. I najwięcej okazji do konfliktów.
Najważniejszy z nich to sprawa pomnika, czy już teraz: pomników, ofiar katastrofy smoleńskiej. W 2015 roku władze Warszawy pod naciskiem walczącego o reelekcję Bronisława Komorowskiego zaproponowały, że powstanie on przy zbiegu ulic Trębackiej i Focha.
Odwołać HGW
Jarosławowi Kaczyńskiemu to miejsce nie odpowiada, wyznaczył lokalizacje pomników bliżej Pałacu Prezydenckiego. Władze stolicy się na to nie zgadzają, przekonując, że Trakt Królewski jest już zamkniętą kompozycją architektoniczną i nie ma mowy o żadnych nowych pomnikach.
Jarosławowi Kaczyńskiemu to miejsce nie odpowiada, wyznaczył lokalizacje pomników bliżej Pałacu Prezydenckiego. Władze stolicy się na to nie zgadzają, przekonując, że Trakt Królewski jest już zamkniętą kompozycją architektoniczną i nie ma mowy o żadnych nowych pomnikach.
– Jesteśmy dalecy od odwoływanie pani Gronkiewicz tylko po to, żeby pomnik postawić – przekonywał w Radiu ZET Jacek Sasin z PiS. – Pani Gronkiewicz jest fatalnym prezydentem, codziennie mam kolejne dowody – dodawał były kandydat PiS na prezydenta stolicy.
Postraszyć
Na razie jednak partia Jarosława Kaczyńskiego nie chce rozpętywać kolejnej wojny. – Są liczne powody, by odwołać panią Gronkiewicz-Waltz, ale mówiliśmy wielokrotnie, że nie będziemy inicjować żadnych działań na rzecz odwołania – przekonywał Sasin. To stała linia PiS, już w listopadzie o możliwości wsparcia obywatelskiej inicjatywy referendalnej mówił zaufany Prezesa Mariusz Błaszczak.
Na razie jednak partia Jarosława Kaczyńskiego nie chce rozpętywać kolejnej wojny. – Są liczne powody, by odwołać panią Gronkiewicz-Waltz, ale mówiliśmy wielokrotnie, że nie będziemy inicjować żadnych działań na rzecz odwołania – przekonywał Sasin. To stała linia PiS, już w listopadzie o możliwości wsparcia obywatelskiej inicjatywy referendalnej mówił zaufany Prezesa Mariusz Błaszczak.
Taki scenariusz jest nadal aktualny. – Jeśli będą działania społeczne innych środowisk, które będą robić referendum, to my tym działaniom przyklaśniemy. Ale nie będziemy chcieli ze swojej strony tego inicjować – mówił Jacek Sasin.
Powtórka
Coś to przypomina? W 2013 roku odbyło się referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz. Pierwsze skrzypce w kampanii referendalnej grali politycy PiS, ale to nie oni byli inicjatorami całej akcji. Podpisy pod wnioskiem zebrał Piotr Guział, wtedy burmistrz Ursynowa. Niedawno polityk dostał posadę w spółce-córce PKP.
Coś to przypomina? W 2013 roku odbyło się referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz. Pierwsze skrzypce w kampanii referendalnej grali politycy PiS, ale to nie oni byli inicjatorami całej akcji. Podpisy pod wnioskiem zebrał Piotr Guział, wtedy burmistrz Ursynowa. Niedawno polityk dostał posadę w spółce-córce PKP.
Jeśli mieszkańcy odwołaliby Gronkiewicz-Waltz, to zgodnie z ustawą czekałyby ich przedterminowe wybory. Nie organizuje się ich jeśli do wyborów zostało mniej niż pół roku (albo rok, jednak musiałaby się na to zgodzić zdominowana przez PO rada).
Bieda w PiS
Nawet jeśli znowu znalazłby się ktoś, kto zainicjowałby zbiórkę podpisów (wydaje się, że tym razem mogłoby to być stowarzyszenie Miasto Jest Nasze), doprowadzenie do odwołania urzędującej prezydent nie jest łatwe. Trzy lata temu zabrakło chętnych do pójścia do urn, chociaż kampania referendalna była intensywna. PiS wydało na nią ponad 400 tysięcy złotych.
Nawet jeśli znowu znalazłby się ktoś, kto zainicjowałby zbiórkę podpisów (wydaje się, że tym razem mogłoby to być stowarzyszenie Miasto Jest Nasze), doprowadzenie do odwołania urzędującej prezydent nie jest łatwe. Trzy lata temu zabrakło chętnych do pójścia do urn, chociaż kampania referendalna była intensywna. PiS wydało na nią ponad 400 tysięcy złotych.
Dzisiaj kasa przy Nowogrodzkiej świeci pustkami, wyczyszczona przez wyborczy maraton lat 2014-2015. Poza tym PiS ma wystarczająco dużo problemów związanych z rządzeniem, by jeszcze otwierać kolejny front walki politycznej. Ale referendum to nie jedyna opcja, choć ta jest najbardziej optymalna.
Na siłę
Jest też możliwe bardziej siłowe rozwiązanie, czyli zawieszenie lub odwołanie organu samorządowego. Tutaj decyzję podejmuje premier na wniosek ministra spraw wewnętrznych. W takim wypadku albo odbywają się wcześniejsze wybory, albo powołany zostaje komisarz.
Jest też możliwe bardziej siłowe rozwiązanie, czyli zawieszenie lub odwołanie organu samorządowego. Tutaj decyzję podejmuje premier na wniosek ministra spraw wewnętrznych. W takim wypadku albo odbywają się wcześniejsze wybory, albo powołany zostaje komisarz.
Zgodnie z prawem komisarza ustanawia premier na okres maksymalnie dwóch lat. Jeśli do normalnego terminu wyborów jest więcej czasu, organizuje się przedterminowe wybory. A więc PiS musi poczekać jeszcze do listopada, by móc osadzić swojego człowieka w warszawskim ratuszu bez organizowania stresujących wyborów, a przede wszystkim kosztownej dla partii kampanii wyborczej.
Podział Mazowsza
Jest jeszcze jeden scenariusz, o którym PiS mówiło już w kampanii wyborczej. To wydzielenie Warszawy z województwa mazowieckiego. To mogłoby być pretekstem do wcześniejszych wyborów nie tylko w stolicy, ale też do sejmiku wojewódzkiego, w którym rządzi koalicja PO-PSL. Ale takiej operacji nie da się przeprowadzić w kilka tygodni, a kadencja samorządu coraz bardziej zbliża się do półmetka, co zmniejsza sensowność stosowania tricków do odbicia stolicy.
Jest jeszcze jeden scenariusz, o którym PiS mówiło już w kampanii wyborczej. To wydzielenie Warszawy z województwa mazowieckiego. To mogłoby być pretekstem do wcześniejszych wyborów nie tylko w stolicy, ale też do sejmiku wojewódzkiego, w którym rządzi koalicja PO-PSL. Ale takiej operacji nie da się przeprowadzić w kilka tygodni, a kadencja samorządu coraz bardziej zbliża się do półmetka, co zmniejsza sensowność stosowania tricków do odbicia stolicy.
Tym bardziej, że to bardzo kosztowne politycznie rozwiązania. Niewątpliwie opozycja podniosłaby zarzuty nadużywania prawa do celów politycznych i ograniczanie demokracji. Chyba, że odwołanie Gronkiewicz-Waltz zostałoby poparte mocnymi dowodami.
CBA w akcji
I podległe Mariuszowi Kamińskiemu (jednocześnie szefowi struktur PiS w Warszawie) już zaczynają te dowody zbierać. Na pierwszej linii jest oczywiście CBA, które po siedmiu latach przerwy wraca do roli służby ds. zbierania haków na politycznych konkurentów.
I podległe Mariuszowi Kamińskiemu (jednocześnie szefowi struktur PiS w Warszawie) już zaczynają te dowody zbierać. Na pierwszej linii jest oczywiście CBA, które po siedmiu latach przerwy wraca do roli służby ds. zbierania haków na politycznych konkurentów.
Maciej Wąsik, jej były wiceszef, a dzisiaj zastępca Kamińskiego oskarża poprzedniego szefa CBA Pawła Wojtunika o to, że nie zajmował się pilnowaniem urzędników z Warszawy, bo to "wielka polityka". – Mieliśmy wrażenie, że Warszawa leżała odłogiem i teraz to trzeba nadrobić – mówił zastępca ministra-koordynatora służba specjalnych.
Wybory na horyzoncie
Oczywiście jeśli urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz złamali prawo, muszą zostać ukarani. Nie ma jednak wątpliwości, że nawet najdrobniejsza taka sprawa będzie rozdmuchiwana do niebotycznych rozmiarów i wykorzystywana do uderzenia w obecne władze Warszawy.
Oczywiście jeśli urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz złamali prawo, muszą zostać ukarani. Nie ma jednak wątpliwości, że nawet najdrobniejsza taka sprawa będzie rozdmuchiwana do niebotycznych rozmiarów i wykorzystywana do uderzenia w obecne władze Warszawy.
Nawet jeśli nie doprowadzi to do skrócenia kadencji Gronkiewicz-Waltz, na pewno pomoże kandydatowi PiS w wyborach jesienią 2018 roku. PiS będzie próbowało powtórzyć kampanię Andrzeja Dudy, który zaczynał jako mało znany kandydat, ale dzięki wczesnemu startowi zdążył zbudować rozpoznawalność.
Warszawski Andrzej Duda
Warszawskim Andrzejem Dudą ma być były radny, a od niedawna poseł Jarosław Krajewski – donosił niedawno "Fakt". Na razie nie wiadomo kogo przeciwstawi mu Platforma (Gronkiewicz-Waltz przed wyborami mówiła, że to jej ostatnia kadencja).
Warszawskim Andrzejem Dudą ma być były radny, a od niedawna poseł Jarosław Krajewski – donosił niedawno "Fakt". Na razie nie wiadomo kogo przeciwstawi mu Platforma (Gronkiewicz-Waltz przed wyborami mówiła, że to jej ostatnia kadencja).
Dla każdej partii prezydentura stolicy to sprawa prestiżowa. Dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego także sentymentalna, bo przez trzy lata stolicą rządził Lech Kaczyński. A jak pokazała historia ostatnich lat pamięć o bracie to czynnik, który dominuje każde inne argumenty przy podejmowaniu decyzji politycznych.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
