Kalwin, lewak i Polak w jednej osobie. Niektórych ta rozmowa może zdenerwować

– Moja wiara wymaga angażowania się społecznego – twierdzi Jakub Niewiadomski, polski kalwin.
– Moja wiara wymaga angażowania się społecznego – twierdzi Jakub Niewiadomski, polski kalwin. Fot. facebook.com/niewiadomskijakub
Polak-katolik przestaje to być tak jednoznaczne, bowiem rośnie grono Polaków, którzy zmienili wyznanie. Wśród nich są protestanci. 23-latek, Jakub Niewiadomski został kalwinem. Do tej decyzji pchnęły go wątpliwości związane z wiarą, chociaż również krytycznie patrzy na dominujący w Polsce kościół. Z Niewiadomskim rozmawiamy o księdzu Międlarze, ONR i małżeństwie episkopatu z obecną władzą. Wyjaśnia, dlaczego jego wiara pcha go do lewicowej działalności.


Włodzimierz Szczepański: Czy wciąż jesteś Polakiem?

Nie rozumiem...

Polak to katolik. Przecież to oczywiste. A ty zmieniłeś wiarę!

Ja się już uodporniłem na takie określenia. Chociaż może na początku trochę bolało. To określenie stygmatyzuje. Teraz, niestety, znów nabrało mocnego wyrazu. Na początku prezydentury Andrzej Duda był na Śląsku i dziękował protestantom za utrzymanie polskości na tych terenach. Następnie pojechał do Garbarki i do prawosławnych mówił o wielokulturowości. A teraz okazuje się to był pijarowski chwyt.

Kaliwinizm postępowy jak niegdyś!

Kalwinizm wywodzi się z reformacji szwajcarskiej. Ostateczny kształt nadał mu Jan Kalwin. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przynajmniej w okresie reformacji, był trzecim wyznaniem pod względem liczby wiernych. Szerzył się wśród szlachty, której podobał się duch demokratyczny kalwinizmu. Duchowni i świeccy wspólnie decydują o sprawach kościoła. Nie boją się kobiet. One też pełnią rolę duchownych. U podstaw kalwinizmu leży zasada ciągłego reformowania się i ewoluowania doktryny kościelnej. Kładzie nacisk na studiowanie Biblii. Widoczny jest skromny wystrój ich zgromadzeń. W kościołach nie może być obrazów, ani rzeźb.

W 2014 było w Polsce ok 3500 wyznawców, 8 duchownych i 10 parafii.

A podobno chciałeś zostać ministrantem. Teraz może służyłbyś do jakieś mszy, w których uczestniczą członkowie władz.


Moja prababcia, z którą mieszkaliśmy była bardzo religijną osoba. Z nią chodziłem na wszystkie uroczystości maryjne, gorzkie żale, drogi krzyżowe. A potem oprócz mszy chodziłem na spotkania młodzieży katolickiej. Nie zostałem ministrantem, bo rodzice mnie odwiedli. Za co jestem im wdzięczny.


To jak trafiłeś do kościoła ewangelickiego? Młodzieńczy bunt, „apostazyjna moda”?

Trochę przez przypadek. Na nabożeństwo ewangelickie zaprosił mnie znajomy. Zacząłem chodzić na spotkania. I tam mogłem dyskutować. Nie dostawałem odpowiedzi, że tak trzeba wierzyć i już. Rodzice chodzili ze mną do kościoła ewangelickiego od początku. W końcu podjąłem decyzję. To nie wynikało więc z innych przesłanek niż wiara.
Bez oceny tego widocznego dysonansu między tym, co mówią, a co robią hierarchowie kościoła katolickiego. Chociażby ostatnio o. Tadeusz Rydzyk narzekał, że jest biedny...


Bardziej gryzły mnie kwestie wiary, niż to, co robi episkopat. Chociaż rzeczywiście te dwie kwestie są mocno powiązane. Kościół katolicki w Polsce jest nie tylko polityczny, ale partyjny i odstrasza.

Ile miałeś lat, jak zostałeś konwertytą?

Piętnaście. Co ciekawe, po mnie wyznanie zmienił mój ojciec, też na kalwinizm.

No, to wzbudziłeś sensację wśród gimbazy!

Spotkała mnie raz śmieszna i wymowna sytuacja. Nie chodziłem na lekcje religii. Siedziałem w bibliotece. Po jednych z zajęć koleżanka powiedziała: – Nie byłeś na lekcji religii. Jesteś bezbożnikiem!

A dziadkowie zaakceptowali zmianę wiary? Ci są z reguły bardziej religijni w rodzinach.

Tu był problem. Dziadkowie, którzy mieszkają w małym miasteczku, zareagowali bardzo emocjonalnie . Nie mogli długo zaakceptować decyzji. Dopiero, jak im mówiłem, że przecież to jeden i ten sam Bóg, pogodzili się tym. Dziś możemy ze sobą rozmawiać.
Protestantyzm jest furtką dla tych, którzy chcą rozstać się z polskim katolicyzmem bez zrywania więzi z Bogiem. Czy ostatnio jest takich przypadków więcej?

Trudno mi powiedzieć, czy młodzi masowo odchodzą od katolicyzmu. Polska to nie Ameryka Łacińska, gdzie silny jest nurt ewangelizacyjny w środowiskach protestanckich. Natomiast z pewnością młodzi szukają wiary. Nie wiem, czy odnajdą ją w kościele, w którym słyszy się o zagrożeniu cywilizacji białego człowieka i jest strażnikiem poleceń Watykanu, ale tylko tych wybranych. O uchodźcach lepiej nie wspominać.

Czy mi się tylko wydaję, ale widać było strach kościoła polskiego przed przyjazdem Franciszka?

To był blady strach! Wielu duchownych drżało, aby tylko papież nie powiedział za dużo. Aby nie mówił, kogo muszą teraz szanować. Oby nie musieli rezygnować ze swoich szoferów i pałaców. Chociaż wśród duchownych i tak jest już ogromna zmiana, w przeciwieństwie do obecnych władz. Niestety, wciąż trwa dziwne małżeństwo episkopatu z rządem PiS.

A może jesteś niereprezentatywnym członkiem tego społeczeństwa. Nie dość, że „kalwin”, to lewak. Działasz w lewicowej partii „Razem”. Dlaczego?

Moja wiara wymaga społecznego zaangażowania. Nie widzę konfliktu mojej wiary z lewicowymi poglądami, wręcz przeciwnie. Chociażby zaangażowania w sprawy uchodźców.
Polacy ich nie chcą. Chyba nie skręciłeś ze swoimi poglądami we właściwa stronę?

Chrystus też nie miałby ze swoimi naukami dużej popularności w Polsce. Jeśli zadamy sobie pytanie, co jednocześnie robimy dla Boga i bliźniego, to wielu musiałoby stwierdzić, że nie jest katolikami. To przecież między innymi papież Franciszek nawoływał, abyśmy w twarzy każdego uchodźcy ujrzeli twarz Boga. Wyszli ze swojej bańki komfortu i zaczęli działać.

ONR-owcy uważają, że wyszli z bańki komfortu i działają.

Wyraźnie widać nacjonalistyczny skręt. Jeszcze 10-lat temu nikt w publicznej ogólnopolskiej telewizji nie wypowiadałby faszystowskich poglądów. To niewyobrażalne, że w białostockiej katedrze stali ONR-owcy ze sztandarami, którzy są wyplewiać lewacki nowotwór, który ma ponoć zżerać Polskę. A potem przechodzili przez bramę katedry, na która jest napis „Brama Miłosierdzia”.

Czy nie masz za dużych oczekiwań? To przecież „elektorat” dla wielu duchownych, chociażby ks. Międlara.

Duchowni są tak samo zróżnicowaną grupą, jak polskie społeczeństwo. Są i wspaniali, ale jest Radio Maryja, w którym wygaduje się różne głupoty. Dlatego też ksiądz Międlar z jednej strony nie powinien dziwić, z drugiej nie rozumiem dlaczego został wyświęcony, skoro jego przełożeni wiedzieli o jego faszystowskich poglądach. Został przeniesiony do innej parafii. Episkopat jednak nie pokazał wystarczająco zdecydowanie, że nie będzie tolerował faszyzujących księży.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...