Lech Wałęsa ponownie odpiera zarzuty pod swoim adresem.
Lech Wałęsa ponownie odpiera zarzuty pod swoim adresem. Fot. Grażyna Marks / Agencja Gazeta

Sławomir Cenckiewicz zasugerował, że eksplozja gazu w jednym z gdańskich bloków 21 lat temu służyła wyniesieniu materiałów obciążających Lecha Wałęsę. Zginęły 22 osoby. Były prezydent nazywa rewelacje historyka bzdurami.

REKLAMA
Autor książki "SB a Lech Wałęsa" przekonywał na Facebooku, że w trakcie pracy nad nią rozmówcy mówili mu się, że „wybuch gazu w Gdańsku był operacją UOP, zaś ofiary niezamierzonym wypadkiem przy pracy”. – To nieprawdopodobna bzdura! Cenckiewicza podejrzewam o paranoję, bo jak można pisać takie rzeczy? – komentuje w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" Wałęsa. – To on przecież wymyślił „Bolka”, a teraz idzie w podejrzeniach jeszcze dalej. Do czego to doprowadzi? O co jeszcze mnie oskarży? To się nie mieści w głowie – stwierdza.
Prezydent dodaje również, że choć jest przyzwyczajony do ataków, to trudno mu przewidzieć, jak ludzie zareagują na słowa Cenckiewicza. – Może ktoś uwierzy w te brednie i teraz pchnie mnie nożem – zastanawia się. – Żona i dzieci bardzo to przeżywają i się denerwują. Już nie wiem, jak się bronić przed takimi podłymi atakami! – konstatuje. Wałęsa broni się od czasu ujawnienia dowodów na jego rzekomą współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Robi to za pośrednictwem mediów i portali społecznościowych.