Stało się. Macierewicz twierdzi, że ma dowody na zamach smoleński i wkrótce je ujawni

Antoni Macierewicz w październiku ujawni nowe nagrania z kokpitu Tu-154 i "wstrząsające" wyznania członków komisji Millera.
Antoni Macierewicz w październiku ujawni nowe nagrania z kokpitu Tu-154 i "wstrząsające" wyznania członków komisji Millera. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– Dysponujemy teraz prawdziwymi dowodami, w tym tymi, które ukrywała komisja Millera – powiedział "Rzeczpospolitej" minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Owe dowody mają potwierdzić hipotezy, jakimi przez lata raczył opinię publiczną. W przyszłym miesiącu nią wstrząsną.


"Dzisiaj wybór nie dotyczy tego, czy to polscy piloci zawinili przy katastrofie smoleńskiej lub czy był to zamach, lecz tego, czy rozpad samolotu prezydenckiego dokonał się w powietrzu dlatego, że dopuszczono świadomie samolot z wadą techniczną do takiego lotu, czy też mieliśmy do czynienia z umyślnymi działaniami mającymi na celu zniszczenie tego samolotu w powietrzu" – dowiadujemy się z rozmowy z Macierewiczem. On sam uważa za oczywisty fakt, że "rosyjscy nawigatorzy i moskiewscy decydenci" chcieli doprowadzić do katastrofy Tu-154.

Wygląda na to, że minister wreszcie zatryumfuje. Dla niego nie ma hipotez dotyczących tragedii, są tylko dowody, że daleko jej do zwykłego wypadku. "Mamy wstrząsające wyznania członków tej komisji [komisja Millera - red.]. A także nowe nagrania załogi tupolewa, które do tej pory nie były znane" – podkreśla i deklaruje, że będzie można posłuchać ich, uwaga, "nieostateczną wersję" i niepochodzącą z kokpitu. Wystarczającą jednak, by wyciągnąć odpowiednie, zgodne z przekonaniami ministra wnioski.

– Oczywiście mam świadomość, że są tacy ludzie, którzy nigdy nie przyjmą prawdy o tym, co się wówczas stało. Powód jest prosty: ten materiał ich właśnie obciąża odpowiedzialnością za tę tragedię – tak Macierewicz kończy swoją wypowiedź o wstrząsającym materiale dowodowym. Interesujące, że udział w pozyskaniu go przypisuje Bartłomiejowi Misiewiczowi.


Minister długo nie chciał wyjaśnić, czemu odznaczył złotym medalem za zasługi dla obronności kraju 25-latka. Teraz znalazł doskonałe wytłumaczenie. Otóż, były pomocnik aptekarza przez 6 lat był sekretarzem komisji smoleńskiej. – I to dzięki niemu zebraliśmy dowody pokazujące rosyjską odpowiedzialność za śmierć polskiej elity narodowej – podkreślił szef MON. A to tylko wierzchołek góry jego osiągnięć. Młody rzecznik wyrasta na wybawcę kontrwywiadu, pogromcę przestępców i spiskujących obcych służb.

źródło: rp.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...