
Mijający tydzień upłynął pod znakiem skandalu z udziałem Artura Boruca i Łukasza Teodorczyka. Według "Przeglądu Sportowego" to m.in. oni mieli zachowywać się nie tak jak przystało na członków narodowej kadry przed ważnymi meczami. Sprawę na swoim Facebooku skomentował Cezary Pazura. Ironiczny tekst aktora nie spotkał się z wielkim entuzjazmem.
REKLAMA
"Piłka jes ochrąchła? Ot kedy???" – czytamy na profilu Pazury. – "Podobno sportowcy nie piją. Sportowcy tak. Ale czy piłkarze? Okazuje się że niekoniecznie... Afera alkoholowa w naszej drużynie reprezentacyjnej chyba się długo nie rozpłynie. To najdłużej działająca "bania" o jakiej słyszałem. A przed nami jeszcze kac" – pisze artysta.
Duże poczucie humoru to znak rozpoznawczy Pazury. Na nim właśnie zarabia. Duży talent nie zawsze jednak się broni, szczególnie gdy idzie o piłkę nożną. Złośliwe komentarze pod adresem podopiecznych Nawałki to niby nic nowego, ale widać, że nie każdemu wolno się nimi dzielić.
"Ile to już karier złamała ta cholerna wóda! Sportowych, artystycznych, politycznych... (...) Widzieliście kiedyś Ronaldo z kieliszeczkiem? Ten chłop słowa alkohol nie ma w swoim słowniku" – gromi piłkarzy Pazura. I radzi: "Poczekajcie chłopcy. Wasze kariery kończą się w trzydziestym piątym , czterdziestym roku życia max. Macie jeszcze drugie tyle na picie. A forsy tyle, że możecie pić bez przerwy nawet 300 lat!".
Słowa Pazury wywołały głównie negatywne reakcje. "Nie wiem, Panie Czarku, czy jest sens robić z igły widły. Tak naprawdę całą tę aferę rozpętali dziennikarze" – zauważa jeden z internautów. "Każdemu wolno się napić a nie oznacza że każdy ma się nawalić. Opowiadasz anegdoty o tym jak chlejecie na planie filmu. I ty to nazywasz profesjonalizmem ???? Luknij w lustro a potem krytykuj innych" – ostrzej odpowiada inny. "Schodzenie z pojedynczego wybryku do uzależnienia i w domysłach zakończenie kariery przez alkohol po jednym incydencie?" – to już kolejny.
Czy rzeczywiście jest o co toczyć pianę? Prezes PZPN tak łatwo piłkarzom nie odpuści. Trwa śledztwo i na włosku wiszą nie tylko kariery Boruca i Teodorczyka. Na cenzurowanym jest też dyrektor reprezentacji, Tomasz Iwan. I jemu miało zdarzyć się przekroczenie granicy.
