fot. Aster-oid / flick.com / CC BY 2.0 / http://www.flickr.com/photos/aster-oid/3383912837/sizes/o/in/photostream/

Nerwowy nastrój w Grecji nie minął wraz z wygranym w sobotę meczem. Greków czeka dziś kolejna rozgrywka, tym razem w lokalnej lidze - wybiorą dziś przyszły rząd. Po nieudanej próbie utworzenia koalicji w maju, wybory odbędą się po raz kolejny. Na ich wynik z wytężeniem patrzy cała Europa.

REKLAMA
Dzisiaj przed Grecją wybór, od którego zależy przyszłość całej strefy euro. W wyborach parlamentarnych zmierzy się ze sobą Nowa Demokracja z Koalicją Radykalnej Lewicy (SYRIZA). Te dwie partie to faworyci dzisiejszego głosowania.
Szczególnie w obliczu wczorajszego sukcesu Greków, wyniki wyborów są zagadką. Eksperci zgodnie twierdzą, że pozytywne nastroje piłkarskie mogą mocno wpłynąć na wyniki wyborów. Taki sukces łagodzi obyczaje.
- W niedzielnych wyborach Grecy Będą musieli dokonać wyboru między euro a drachmą - powiedział wczoraj na przedwyborczym wiecu lider ND, Antonis Samaras. Partia Samarasa uważana jest za jedyne ugrupowanie, które może być w stanie wyprowadzić Grecję z kryzysu. Pod koniec kampanii Samaras zaczął uderzać w tony nacjonalistyczne.
Lider SYRIZA zapowiedział, że jeśli jego partia wygra wybory, umowa oszczędnościowa trafi do kosza. Partia chce zakończyć proces zaciskania pasa "pod dyktando Europy".
Niemiecka kanclerz Angela Merkel wyraziła nadzieję, że nowe władze w Grecji dotrzymają zobowiązań wynikających z planu oszczędnościowego dla tego kraju. Powiedziała też, że nie może być takiej sytuacji, w której jakiś członek Unii Europejskiej wodzi wszystkie inne za nos. - Ważne jest, aby w miarę możliwości niedzielne wybory zakończyły się rezultatem, który pozwoli dotrzymać uzgodnień - podkreśliła Merkel.