"Uroczysty zbiorowy pogrzeb ofiar katastrofy ma się stać fundamentem nowego państwa i symbolicznym końcem III RP".
"Uroczysty zbiorowy pogrzeb ofiar katastrofy ma się stać fundamentem nowego państwa i symbolicznym końcem III RP". fot. "Newsweek"

Zakładaniu nowego państwa zawsze towarzyszy gloryfikowanie własnych bohaterów i zagrzebywanie w odmętach historii cudzych. Jeśli Jarosław Kaczyński i Antonii Macierewicz czują misję stworzenia nowego porządku państwowego, będą dążyli do deprecjonowania pamięci o niewygodnych zmarłych - pisze Cezary Michalski w najnowszym "Newsweeku".

REKLAMA
Polityka śmierci
Ta rewolucja trumien nie jest dla obecnej władzy niczym nowym. Zaczynała się nieśmiało — zauważa autor — od buczenia i gwizdów nad grobami powstańców warszawskich, gdzie jako jedynych legalnych dysponentów powstańczej tradycji akceptowano Macierewicza i Kaczyńskiego.
A potem był ten ogromny cios, katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku. Dla rodzin ofiar przyczyna żałoby, dla prezesa PiS, jak się okazało, fundament nowej polityki, której celem jest zniesienie starego i zbudowanie nowego państwa. Symbolicznym aktem założycielskim było złożenie ciał pary prezydenckiej w grobowcu królów na Wawelu.
Z drugiej strony są zmarli, którym honory się najwyraźniej nie należą. Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, Władysław Bartoszewski, a ostatnio Andrzej Wajda - są dla nowego porządku niewygodni. Ich pamięć musi być w jakiś sposób umniejszana.
logo
„Każda rewolucja ma swoją fazę terroru i radykalizacji”
W PiS-owskiej rewolucji trumien fazę terroru zapoczątkował bezwzględny nakaz ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. I to mimo wyraźnego sprzeciwu części rodzin ofiar. Bowiem niezdecydowanych uprzejmie próbuje przekonać umundurowana żandarmeria, która puka do drzwi i nakłania do podpisu formularzy z oficjalną zgodą.
Dlaczego władzy tak zależy na rozkopaniu wszystkich grobów? Czy nie wystarczyłaby im ekshumacja tylko tych, których rodziny, podzielając opinię Macierewicza na temat przyczyn katastrofy, zgodziły się na to? Jak zauważa autor, cel jest propagandowy. Po masowej ekshumacji ma nastąpić bowiem uroczysty pogrzeb wszystkich ofiar, którego powaga i splendor ma przyćmić wszystkie dotychczasowe tego typu wydarzenia. I stać się przy okazji symbolem ostatecznego rozprawienia z III RP i zapoczątkowaniem nowej epoki.
Największym wygranym całej operacji, której trudno odmówić makabrycznego rozmachu, będzie naturalnie Antonii Macierewicz. A to już teraz budzi niepokój niektórych związanych z Prawem i Sprawiedliwością polityków - na przykład Jarosława Gowina i Mateusza Morawieckiego.
Smoleńskie przekupstwo?
Kiedy więc Macierewicz razem z rządem konsekwentnie realizuje swój plan, rodziny ofiar, dla których ponowne rozkopywanie grobów bliskich rysuje się jak coś nie do zniesienia, zwracają się o pomoc do Kościoła. Bezskutecznie. Tylko nieliczni duchowni mają odwagę zauważyć, że ekshumacja w celach politycznych to nic innego, jak bezczeszczenie zwłok. Oferta PiS dla Kościoła jest zbyt atrakcyjna, by ten mógł ją odrzucić, czytamy w "Newsweeku”.
Jest też kwestia wielokrotnie przekraczających zwykłą kwotę odszkodowań dla rodzin ofiar katastrofy. Europarlamentarzystka PiS, Beata Gosiewska zażądała ostatnio zadośćuczynienia za śmierć męża pod Smoleńskiem w wysokości 5 milionów złotych. — Jej działanie to nie samowolka, ale część politycznej strategii. Tym bardziej że o podobne nadzwyczajne zadośćuczynienie wystąpiła rodzina generała Błasika, także całkowicie akceptująca PiS-owską instrumentalizację katastrofy — zauważa "Newsweek".
Wysokie odszkodowania i honory dla zmarłych przewyższające nawet pamięć o powstańcach warszawskich - to wszystko mogą uzyskać ci, którzy zdecydują się przystąpić do wielkiego, propagandowego planu Macierewicza.
[i]źródło: "Newsweek"/i]