Maciej Orłoś nie chciał firmować upartyjnienia TVP przez PiS.
Maciej Orłoś nie chciał firmować upartyjnienia TVP przez PiS. fot. Dominik Werner / AG

– "Nie mogę firmować swoim nazwiskiem, swoją twarzą tego, co się tam dzieje, bo to jest sprzeczne z moimi przekonaniami, z moim myśleniem na temat uczciwego przekazywania informacji" – wyznał Maciej Orłoś i dodaje, że nie tylko rozumie, ale również popiera protestujących dziennikarzy "Trójki".

REKLAMA
Do niedawna Maciej Orłoś był jednym z prowadzących "Teleexpress". Zrezygnował i przeszedł do prowadzenia programu telewizyjnego w Wirtualnej Polsce. Przez 25 lat prowadził program, w którym dziś prym wiodą gwiazdy "dobrej zmiany".
W rozmowie dla portalu Witrualmemedia.pl nie kryje żalu z powodu rozstania z TVP. Przyznał, że związał się z "Teleexpresem". A nawet stwierdził, że to był jego program. Nie było mu łatwo odejść. "Przestałem mieć złudzenia, że „Teleexpress” pozostanie 'zieloną wyspą', oazą całkowitej niezależności, odrębności" - tłumaczy Orłoś.
Jego zdaniem nastąpiło upolitycznienie TVP. Zastrzega, że polityka zawsze była obecna w telewizji publicznej, ale nie miała tak przemożnego wpływu, jak obecnie. "Nigdy w ciągu tych 25 lat nie doszło do momentu, żebym się poczuł tak, jak kilka miesięcy temu" – powiedział.
Orłoś popiera też protesty dziennikarzy "Trójki". Niedawno pisaliśmy o ich akcji. Przyznał, że niedawno czytał wywiad z Wojciechem Mannem. Słynny dziennikarz opowiadał, co dzieje się w "Trójce". "I czytając kiwałem głową w myślach, bo tak jakbym czytał o tym, co przeżywałem w TVP" – skomentował Orłoś.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl