Sąd kazał oddać niepełnosprawnej matce 5-miesięczne dziecko, ale po interwencji polityków i mediów, decyzję cofnięto.
Sąd kazał oddać niepełnosprawnej matce 5-miesięczne dziecko, ale po interwencji polityków i mediów, decyzję cofnięto. Fot. Screen/Twitter

Ta historia wywołała ogromne emocje. Młoda, poruszająca się na wózku inwalidzkim, matka miała oddać rodzinie zastępczej swoje 5-miesięczne dziecko, bo tak – z powodu jej niepełnosprawności – zdecydował sąd. Po burzy medialnej i zaangażowaniu wielu osób, decyzja została cofnięta. Wiktoria zostaje z mamą. PiS zadziałał tu błyskawicznie. Tak trzeba rozwiązywać sprawy. A przy okazji zyskiwać kolejnych wyborców.

REKLAMA
O pani Joannie zrobiło się głośno kilka dni temu. Sprawa wywołała ogólne oburzenie, w sieci posypały się gromy na bezdusznych sędziów, którzy chcieli odebrać jej dziecko. 32-letnia kobieta cierpi na porażenie mózgowe, porusza się na wózku, ale jest sprawna intelektualnie, pracuje, potrafi o siebie zadbać, ma rodzinę, która jej pomaga.
Na ratunek przed okrutnym sądem natychmiast ruszyła cała rzesza ludzi. A PiS przeprowadził dosłownie mistrzowską akcję pomocy.
Minister, wieceministrowie, wojewoda...
Zaangażowało się Ministerstwo Sprawiedliwości, wojewoda lubuski Władysław Dajczak, a także wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, Jerzy Materna, który pochodzi z Zielonej Góry. – Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro przyjrzy się sprawie. Zdecydował, że prokuratura przyłączy się do postępowania przed sądem. Zwrócił się także do sądu o informacje na temat tej rodziny – informowało ministerstwo.
Minister Materna osobiście pojechał do pani Joanny, poznał jej historię, dał wyraz swojemu rozczarowaniu władzami w Zielonej Górze (nie z PiS), które, jego zdaniem, okazały bierność w sprawie i zaczął alarmować wyższe władze. Lokalne media pisały potem, że poseł pomaga niepełnosprawnej matce. Wojewoda lubuski obiecał, z kolei, że pomoże pani Joannie znaleźć opiekuna, który byłby do jej dyspozycji 24 godziny na dobę.
A już po wszystkim, gdy wiadomo było, że Wiktora zostanie z mamą, wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki, osobiście pochwalił się sukcesem na Twitterze. "W tej sprawie od wczoraj od rana szły pisma z mojego departamentu" – pisze.
"Wielki sukces Faktu!" I innych.
Brawo. Najważniejsze, że mama jest z dzieckiem, bo decyzja sądu była skandaliczna. Ale żeby było sprawiedliwie, napiszmy tylko, że sukces w tej sprawie ogłosiło jeszcze TVP Info, które nagłośniło historię pani Joanny, a także "Fakt", który miał zrobić dokładnie to samo. "Wielki sukces Faktu! Joanna Gawryś-Wojtyś (32 l.) z Zielonej Góry (woj. lubuskie) może wreszcie spać spokojnie" – możemy przeczytać na stronie gazety.
I wreszcie Rzecznik Praw Obywatelskich. Adam Bodnar też zaangażował się w sprawę pani Joanny, wysłał do Zielonej Góry swoich pracowników, mówił, że traktuje to jako sytuację nadzwyczajną, która pokazuje systemowy problem występujący w całej Polsce. Dziś z jego inicjatywy, w siedzibie Caritasu w Zielonej Górze, odbywa się spotkanie przedstawicieli lokalnych władz i innych instytucji. Cel – pomóc pani Joannie.
Na stronie internetowej RPO znajduje się nawet informacja wskazująca na to, że działania Adama Bodnara nie były bez znaczenia: "Efekt pomocy RPO: Pani Joannie nie zostanie zabrana 5-miesięczna córeczka". Ten efekt nie bardzo jednak przebił się w szerszym odbiorze. Widać to na Twitterze.
Władza działa szybko i sprawnie
Wyborcy widzą za to, że władza pochyla się nad tak skrajnymi przypadkami, jak ten w Zielonej Górze, że nie da zrobić krzywdy i robi to, co obiecała – dzieci w Polsce nie będą odbierane rodzicom. Działa szybko i sprawnie, sprawa pani Joanny rozstrzygnęła się przecież w ciągu kilku dni. Można? Można.
I jeszcze prezydent Zielonej Góry zadeklarował, że znajdzie kobiecie większe mieszkanie. MOPS obiecuje, że pomoże z asystentami rodziny. Machina ruszyła, wszyscy pokazują, że mogą i są w stanie pomóc. Choć bohater i tak jest jeden. "Brawo panie ministrze Ziobro" – piszą internauci.
Komentarz internauty

Tylko dlaczego FAKT trąbi, że to jego sukces podczas, gdy wiadomo, że to działania ministra Ziobry sprawiły, że sąd wstrzymał się z wykonaniem wyroku? Dlaczego w artykule nie ma ani słowa o tym? To jest lekka przesada, żeby zawłaszczać sobie w tak ewidentny sposób to zwycięstwo. Sprawą interesował się poza tym nie tylko FAKT, ale właściwie wszystkie media krajowe, portale, itd. które do bólu nagłośniły sprawę. Wielkie brawa także dla urzędników, którzy podeszli z sercem do sprawy i załatwili błyskawicznie większe mieszkanie. Czytaj więcej

logo
fot. screen/fakt.pl/forum/
Minister Ziobro od początku mocno angażuje się w indywidualne przypadki. Przypomnijmy tylko dwa ostatnie – we wrześniu interweniował w sprawie pana Wojciecha z Łodzi, któremu sąd chciał zabrać 6 dzieci. Na początku listopada pojawiła się z kolei sprawa starszego małżeństwa ze wsi Oporowo Huby, które chciało zostać rodziną zastępczą dla swoich wnuków, a sąd nie chciał się na to zgodzić. A tych spraw w ciągu roku było o wiele więcej. Teraz doszedł przypadek pani Joanny. Ludzie widzą to zaangażowanie.

"Wina złego prawa, niech PiS coś zrobi!"
Jest jednak małe ale. Szef komisji rodziny w zielonogórskim ratuszu mówi, że o całej sprawie dowiedział się z mediów. Wcześniej w ogóle nie słyszał o pani Joannie. Cieszy się, że tak to się wszystko skończyło, że tyle osób zainteresowało się jej rodziną, ale pyta, co dalej. – Dziś jest afera w Zielonej Górze, ale za chwilę może być w Rzeszowie czy Gdańsku. PiS powinien zmienić przepisy, bo to wina złego prawa. Czy przy każdej tego typu aferze będą robić szopkę medialną, jak u nas? – mówi naTemat Robert Górski, bezpartyjny radny.
Liczy, że, na przykład, w ciągu dwóch tygodni PiS przedstawi przepisy, które nie dopuszczą do kolejnej takiej sytuacji. – Skoro w nocy potrafią przegłosować ustawę, którą trzy dni wcześniej pisali na kolanie, to nie widzę problemu, by nie mogli szybko zablokować przepisów, które dają możliwości sądom na odbieranie dzieci w takich okolicznościach – pada odpowiedź.
Trudno nie odmówić racji. Ale nawet jeśli PiS tego nie zrobi, wyborcy i tak mocno docenią osobiste zaangażowanie w każdym podobnym przypadku...

Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl