
Ta historia wywołała ogromne emocje. Młoda, poruszająca się na wózku inwalidzkim, matka miała oddać rodzinie zastępczej swoje 5-miesięczne dziecko, bo tak – z powodu jej niepełnosprawności – zdecydował sąd. Po burzy medialnej i zaangażowaniu wielu osób, decyzja została cofnięta. Wiktoria zostaje z mamą. PiS zadziałał tu błyskawicznie. Tak trzeba rozwiązywać sprawy. A przy okazji zyskiwać kolejnych wyborców.
Zaangażowało się Ministerstwo Sprawiedliwości, wojewoda lubuski Władysław Dajczak, a także wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, Jerzy Materna, który pochodzi z Zielonej Góry. – Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro przyjrzy się sprawie. Zdecydował, że prokuratura przyłączy się do postępowania przed sądem. Zwrócił się także do sądu o informacje na temat tej rodziny – informowało ministerstwo.
Brawo. Najważniejsze, że mama jest z dzieckiem, bo decyzja sądu była skandaliczna. Ale żeby było sprawiedliwie, napiszmy tylko, że sukces w tej sprawie ogłosiło jeszcze TVP Info, które nagłośniło historię pani Joanny, a także "Fakt", który miał zrobić dokładnie to samo. "Wielki sukces Faktu! Joanna Gawryś-Wojtyś (32 l.) z Zielonej Góry (woj. lubuskie) może wreszcie spać spokojnie" – możemy przeczytać na stronie gazety.
Wyborcy widzą za to, że władza pochyla się nad tak skrajnymi przypadkami, jak ten w Zielonej Górze, że nie da zrobić krzywdy i robi to, co obiecała – dzieci w Polsce nie będą odbierane rodzicom. Działa szybko i sprawnie, sprawa pani Joanny rozstrzygnęła się przecież w ciągu kilku dni. Można? Można.
Tylko dlaczego FAKT trąbi, że to jego sukces podczas, gdy wiadomo, że to działania ministra Ziobry sprawiły, że sąd wstrzymał się z wykonaniem wyroku? Dlaczego w artykule nie ma ani słowa o tym? To jest lekka przesada, żeby zawłaszczać sobie w tak ewidentny sposób to zwycięstwo. Sprawą interesował się poza tym nie tylko FAKT, ale właściwie wszystkie media krajowe, portale, itd. które do bólu nagłośniły sprawę. Wielkie brawa także dla urzędników, którzy podeszli z sercem do sprawy i załatwili błyskawicznie większe mieszkanie. Czytaj więcej
"Wina złego prawa, niech PiS coś zrobi!"
Jest jednak małe ale. Szef komisji rodziny w zielonogórskim ratuszu mówi, że o całej sprawie dowiedział się z mediów. Wcześniej w ogóle nie słyszał o pani Joannie. Cieszy się, że tak to się wszystko skończyło, że tyle osób zainteresowało się jej rodziną, ale pyta, co dalej. – Dziś jest afera w Zielonej Górze, ale za chwilę może być w Rzeszowie czy Gdańsku. PiS powinien zmienić przepisy, bo to wina złego prawa. Czy przy każdej tego typu aferze będą robić szopkę medialną, jak u nas? – mówi naTemat Robert Górski, bezpartyjny radny.
Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
