
Nagranie, na którym posłanka .Nowoczesnej podchodzi do pracownicy "Wiadomości" i krytykuje ją za zmanipulowane materiały o organizacjach pozarządowych, jest hitem internetu. Jedni gratulują Scheuring-Wielgus usadzenia "TVPiS", inni nie zostawiają na niej suchej nitki za "atak na dziennikarkę". Co na temat tego całego zamieszania ma do powiedzenia sama zainteresowana?
REKLAMA
Warto było zaczepiać w Sejmie Ewę Bugałę?
Oczywiście, że tak.
Może jednak nie do końca, skoro rzecznik .Nowoczesnej przeprasza wszystkich dziennikarzy TVP i innych redakcji, którzy poczuli się urażeni?
Ważny jest tu kontekst. Ktoś złapał na korytarzu Pawła Rabieja i zapytał o sytuację, której ten nie znał. Z ostrożności przeprosił.
Myśli pani, że gdyby wcześniej zobaczył pani nagranie, to by nie przeprosił?
Trudno mi odpowiadać za kogoś, ale mam wrażenie, że tak właśnie by było. Swoją drogą od wczoraj dostaję wyrazy uznania od dziennikarzy, którzy gratulują mi rozmowy z Bugałą.
Od dziennikarzy TVP też?
Bez żartów. Nawet jeśli jeszcze uchował się tam ktoś niezwiązany z PiS-em, to strach przed wychyleniem się jest ogromny.
Bez żartów. Nawet jeśli jeszcze uchował się tam ktoś niezwiązany z PiS-em, to strach przed wychyleniem się jest ogromny.
Czy dziś też podeszłaby pani do Bugały i zaapelowała o zaprzestanie manipulacji w "Wiadomościach"?
Tak. Przecież nie zrobiłam nic złego. Nic, za co należałoby przepraszać. To Ewa Bugała powinna przeprosić widzów TVP za swoje zmanipulowane materiały o organizacjach pozarządowych.
Sama wywodzę się z NGO-sów, więc byłam gotowa udzielić jej wypowiedzi na temat zasad ich funkcjonowania i wielu dobrych rzeczy, które robią za państwo. To sprawa najwyższej wagi.
Uważam, że atak PiS na organizacje pozarządowe jest jeszcze gorszy od zamachu na Trybunał Konstytucyjny, bo to sposób na sparaliżowanie aktywności obywatelskiej i podporządkowanie społeczeństwa obozowi władzy.
"Atak PiS"? Chyba ma pani na myśli atak TVP.
Przecież TVP to tuba propagandowa Prawa i Sprawiedliwości, więc tych określeń można tu używać zamiennie.
Mimo wszystko to nie polityk decyduje o tym, co nagrywa dziennikarz.
Oczywiście, że nie. Przecież pani Bugała nie musiała kierować tego do emisji, ani nawet tego nagrać. Wystarczyłoby, żeby normalnie ze mną porozmawiała, tak jak inni dziennikarze, których zagaduję na korytarzu sejmowym. Prawdziwy dziennikarz by po prostu porozmawiał.
Dialog nagrywany smartfonem nazywa pani normalną rozmową?
Nagrywałam panią Bugałę, musiałam się zabezpieczyć na wypadek, gdyby potem telewizja publiczna postanowiła to zmanipulować. Chciałam mieć dowód na to, jak wyglądała ta rozmowa.
I ma pani filmik z ucieczką zaczerwienionej pracownicy TVP, a kilka godzin później "Wiadomości" wyemitowały jej złośliwy materiał o pani wpadkach.
W ogóle mnie to nie zdziwiło, raczej rozbawiło. Najpierw Bugała stchórzyła i uciekła, a potem w ramach zemsty zmontowała niekorzystny materiał na temat osoby, przed którą umknęła. Przecież to śmieszne.
TVP ciągnęła temat wieczorem, gdy była pani jej gościem.
To też było bardzo zabawne, bo do TVP zostałam zaproszona wczoraj rano, jeszcze przed rozmową z panią Bugałą, a tematem programu miała być nowa ustawa PiS-u ograniczająca prawo obywateli do zgromadzeń. Razem ze mną w studio TVP miał się wypowiadać poseł z Kukiz'15. Tymczasem gdy weszłam do studia okazało się, że tematem jestem ja, a dziennikarz TVP wziął sobie do pomocy posła PiS.
Krytycy piszą, że była pani agresywna, napastliwa, a nawet, że mało brakowało, a uderzyłaby pani pracownicę TVP.
To już nie wolno do kogoś podejść, powiedzieć "dzień dobry" i rozpocząć rozmowy? Nie przypominam sobie, by PiS przegłosował taką ustawę.
Na Twitterze krąży wzór pisma do ministra i prokuratora Zbigniewa Ziobro, w którym zarzuca się pani utrudnianie wykonywania pracy dziennikarskiej.
Mam nadzieję, że prokurator Zbigniew Ziobro ma ważniejsze sprawy na głowie niż rozmowa posłanki i pracownicy TVP. Jeśli takie pismo do niego oficjalnie wpłynie, to wtedy się do tego ustosunkuję. Rozumiem, że prawda boli TVP pod rządami PiS, ale nie było żadnego utrudniania. To się nazywa rozmowa.
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl
