Mieszkańcy niewielkiego Świdnika wyszli protestować przeciw upolitycznieniu telewizji publicznej. Szli tak jak przed 35 laty.
Mieszkańcy niewielkiego Świdnika wyszli protestować przeciw upolitycznieniu telewizji publicznej. Szli tak jak przed 35 laty. Fot. facebook.com/swidnik.wspolna.sprawa

W niewielkim Świdniku na marsz o godz. 19.30, czyli w porze startu emisji "Wiadomości" w TVP, przyszło ponad 300 osób. – Byłem zaskoczony taką frekwencją i dumny. Pokazaliśmy, że tzw. ściana wschodnia, która uchodzi za matecznik PiS-u, chce walczyć o wolność mediów publicznych – mówi redakcji naTemat organizator marszu Jakub Osina, mieszkaniec Świdnika, członek zarządu powiatu świdnickiego.

REKLAMA
"Poziom propagandy w TVP jest tak ogromny, że trzeba przeciwko temu protestować" – napisał pan na swoim profilu. Ba... podkreślił, że to pierwszy od 35-lat marsz, gdy mieszkańcy Świdnika w podobny sposób sprzeciwili się komunistycznym kłamstwom w "Dzienniku Telewizyjnym". I co więcej akcję nazwał pan "marsz – reaktywacja". Chyba przesada z porównywaniem tych dwóch wydarzeń i epok?
Nazwa marszu to trochę prawo cytatu, gry skojarzeń. Ale... Gdyby dwa lata temu, ktoś powiedział, że w relacji telewizji publicznej będzie wymazane serduszko WOŚP, że będą Misiewicze, a Konstytucja zostanie naruszona, też usłyszałby zarzuty przesady, przewrażliwienia.
Niestety, teraz w telewizji publicznej obecna jest nachalna propaganda, porównywalna do tej z czasów "Dziennika Telewizyjnego". I po naszym marszu utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdyż poparło nas wielu organizatorów tych sprzed 35-laty. Szli razem z nami.
Tylko im groziły kary za przeciwstawianie władzy. A wam co?
Jeżeli słyszy się od zamaskowanych kiboli, że na drzewach, zamiast liści będziemy wisieć, i tak dalej, to też nieswojo się czuliśmy. Obecnie możemy protestować, ale za rok, kto wie. Mamy do czynienia z kroczącym autorytaryzmem.
Dużo było tych kiboli?
Grupka. Może z dwudziestu. Nie baliśmy się, bo nas było trzystu. No i nasza demonstracja była legalna, zgłoszona do policji. Siły porządkowe były na miejscu.
A może wy mylicie się w osądzie, a nie ta mniejszość?
Nie wykluczam tego i nie odbieram im głosu, ale nie krzyczymy o wieszaniu, nie chodzimy zamaskowani. I co ciekawe, nikt z tych naszych przeciwników nie mówi, że telewizja publiczna jest obiektywna. Tylko powtarzają argumenty, że telewizja zawsze była wykorzystywana jako narzędzie polityczne. Albo, że „tefałen” też jest polityczny. Nikt nie zaprzecza, że telewizja publiczna nie jest pluralistyczna, a swoje relacje buduje na emocjach, a nie na rozumie.
A może chociaż byliście nagrywani z ukrycia, jak uczestnicy marszów za komuny?
Moi współpracownicy twierdzą, że były osoby, które nagrywały. Mnie to nie przeszkadza. Też nagrywaliśmy, bowiem robiliśmy relację na żywo.
Widziałem zdjęcia z marszu. Spodziewałem się grupki ludzi, góra 30 osób, czy pan też był zaskoczony frekwencją?
Bardzo. Zwłaszcza, że tego dnia była fatalna pogoda. No i ściana wschodnia Polski uchodzi za matecznik Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem świdniczanie pokazali, że nie godzą się na majstrowanie przy telewizji publicznej.
No i chyba ugryźli rękę, która ich karmi. Świdnik wydaje być się rozpieszczany przez obecną władzę. PiS wycofał się z kontraktu na śmigłowce Caracale w Łodzi, a mają nadlecieć Black Hawki. Minister Macierewicz o tym zapewniał!
Póki co PiS- rozpieszcza Świdnik tylko werbalnie. Nie idą za tym żadne konkrety. Dlatego PZL- Świdnik musiały zwolnić kolejne osoby. Na razie są tylko deklaracje.
Jak przejrzałem artykuły o panu, to o Jakubie Osinie było głośno, gdy nie przyjął medalu zasłużony dla Świdnika...
Medal miał również otrzymać człowiek związany z ONR-em, antysemita. Nie chciałem stać w jednym szeregu z człowiekiem o takich poglądach.
…ale drugi raz głośno było, gdy napisał pan o Beacie Szydło "nędzny błazen".
Faktycznie i tłumaczyłem wówczas dlaczego tak, napisałem. Nie wycofuję się ze swoich poglądów. Chociaż teraz może sformułowałbym wpis bardziej ogólnie.
Będą kolejne marsze o 19.30?
Wszyscy o to mnie pytają. Na razie nie, może w Lublinie. Potrzebna jest szersza akcja w obronie mediów publicznych.
Wierzy pan, że któryś z polityków opozycji tego dokona?
Mam nadzieje, że dojdzie do zjednoczenia opozycji wokół wartości demokratycznych i powstania szerokiego ruchu.
A może zamiast na Wiejskiej taki ruch narodzi się na Rynku w Świdniku, czy innym placu, jaki tam macie...
Owszem na dole łatwiej utworzyć ruch. Lokalni liderzy mają też mniejsze ego niż posłowie. My tutaj mamy do czynienia bezpośrednio z wyborcami. Wierzę, jednak, że prędzej, czy później dojdzie do zjednoczenia opozycji. Nie będzie miała z reszta wyboru. PiS ich do tego zmusi.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl