TO może powstrzymać "dobrą zmianę" w Niemczech. Zarzuty o nadużyciach i kumoterstwie Schulza pod lupą śledczych
TO może powstrzymać "dobrą zmianę" w Niemczech. Zarzuty o nadużyciach i kumoterstwie Schulza pod lupą śledczych Fot. mikewaters / 123RF Zdjęcie Seryjne; palinchak / 123RF Zdjęcie Seryjne

Angela Merkel coraz mocniej czuje oddech konkurencji przed zaplanowanymi na jesień wyborami parlamentarnymi. Jeśli zwycięży w nich SPD, to zdaniem wielu komentatorów naszych sąsiadów będą najpewniej czekać zmiany na taką skalę, jakie dotknęły Polaków zwycięstwo PiS, czy Amerykanów po wygranej Donalda Trumpa.

REKLAMA
Dziś jednak niemieccy socjaldemokraci otrzymali potężny cios. Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych rozpoczął badanie prasowych doniesień o tym, jakich nieprawidłowości dopuścił się Martin Schulz, gdy był szefem Parlamentu Europejskiego. Opisał je "Der Spiegel", a chodzi m.in. o sprawę... Engelsa. Markusa Engelsa.
Schulz jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego miał osobiście zabiegać o to, by jego bliski współpracownik Markus Engels otrzymał korzystne warunki zatrudnienia w Europarlamencie. Ten wskazywał w dokumentach, że miejscem jego zatrudnienia jest Bruksela, choć w rzeczywistości pracował w biurze PE w Berlinie. Na koncie oznaczało to dodatkowe zyski (z tytułu delegacji i podróży służbowych). Sam Schulz do sprawy się nie odniósł. Wiadomo jednak, że może mu to poważnie zaszkodzić w karierze.
Martin Schulz jest bowiem kandydatem SPD na kanclerza. A Angela Merkel, choć zapowiedziała, że chce rządzić kolejne 4 lata, to ma prawo obawiać się o swój fotel. Z ostatnich sondaży wynika, że Schulz może być pierwszym, któremu uda się ją pokonać.
I choć takie polityczne przepychanki wydają się może mało ciekawe, to wygrana Schulza może oznaczać, że kończą się Niemcy takie, jakie znamy. Merkel zaś sugerowała wcześniej, że na wynik wyborów w Niemczech będzie próbowała wpłynąć Rosja.
źródło: tvn24.pl