
Nic tutaj nie dzieje się tak, jak powinno. Przynajmniej w społecznym odbiorze. Najpierw o powiększeniu stolicy plotkowano, ale PiS słowem się nie zająknął, że ma takie plany. Gdy plany przerodziły się w fakty, okazało, się, że nie było żadnych konsultacji i nikt nie pytał ościennych gmin o zdanie. Gdy wreszcie pojawił się pomysł zapytania mieszkańców Warszawy w referendum, słyszymy, że do głosowania w ogóle może nie dojść.
Referendum miało się odbyć 26 marca, ale wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera nagle zatrzymał kampanię informacyjną, gdyż najwyraźniej pojawiły się nieoczekiwane wątpliwości co do przyjęcia uchwały zgodnie z prawem. Pismo w tej sprawie wpłynęło do stołecznego ratusza i jak w nim napisano, została "podjęta analiza poprawności przyjęcia uchwały". Politycy PO poinformowali o tym podczas konferencji prasowej. Zarzucając PiS oszukiwanie i nieuczciwe intencje, gdyż zarówno wojewoda, jak i poseł Jacek Sasin - główna twarz ustawy metropolitalnej - zapowiadali, że konsultacje będą.
– PiS próbuje w sposób nieuczciwy, niezgodny z demokratycznym porządkiem zastopować referendum i uzyskanie opinii warszawiaków. PiS nie tylko oszukuje co do swoich intencji, ale nawet jest niekonsekwentne wobec swoich własnych deklaracji – mówił poseł PO Andrzej Halicki.
Decyzja o zgodności uchwały referendalnej z prawem zapadnie do 9 marca. Jeśli będzie negatywna, radni zapowiadają, że pójdą do sądu. – Władza centralna będzie chciała zatrzymać referendum – stwierdziła Malinowska-Grupińska z PO, przewodnicząca Rady Warszawy.
Ewa Malinowska-Grupińska
Przypomnijmy, o powiększeniu Warszawy zrobiło się głośno na przełomie stycznia/lutego. Ustawa metropolitalna przedstawiana była przez PiS jako projekt poselski. Nikt nie konsultował projektu z władzami i mieszkańcami ponad 30 ościennych miast. A także z Warszawą. Mieszkańcy stolicy wyszli nawet na ulice."Warszawo, stań do walki o swoje prawa" – krzyczeli.
Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
źródło: Onet.pl
