
Szef TVP postanowił zwolnić Julię Wyszyńską z serialu "Na dobre i na złe" po tym, jak ta wystąpiła w kontrowersyjnym spektaklu "Klątwa". Teraz zdecydował też, że telewizja publiczna nie pokaże innego, w którym również gra ta aktorka. – Z całego serca gratuluję serdecznie panu prezesowi 'głębokiego' spojrzenia na rzeczywistość aktorską i kulturalną – komentuje z rozbawieniem Andrzej Seweryn.
REKLAMA
Artysta, nagradzany ostatnio za rolę Zbigniewa Beksińskiego, przyznaje w wywiadzie udzielonym Agnieszce Kublik, że widział "Klątwę" Olivera Frljicia. W porównaniu z innymi, którzy wypowiadają się o przedstawieniu, a go nie obejrzeli, był jedynie zaskoczony sceną seksu oralnego z Janem Pawłem II. – Bo nie wydawało mi się to po prostu sensowne – mówi dziennikarce.
W niesławnej już scenie grała Julia Wyszyńska, znana szerszej publiczności z serialu TVP2 "Na dobre i na złe". Jacek Kurski, dowiedziawszy się o jej roli na scenie Teatru Powszechnego w Warszawie, poinformował, że więcej nie zagra w telewizyjnej produkcji. Ale że nie cofnie faktu, iż zatrudniono ją w "Białym dmuchawcu" realizowanego dla Dwójki, postanowił zablokować jego emisję.
Według Seweryna - generalnie - utożsamianie aktorów z rolami jest "dziecinadą" i debatują o tym "naiwne osoby". Gdy dowiedział się od Kublik, jakie kroki podjął Kurski, zaczął się śmiać. – Z całego serca gratuluję serdecznie panu prezesowi 'głębokiego' spojrzenia na rzeczywistość aktorską i kulturalną – skwitował sprawę.
źródło: wyborcza.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
