Ten miliarder udzielił ważnej lekcji rządowi. Nie będzie brytyjskiej montowni w Polsce, ale polska fabryka na Wyspach

Arkadiusz Muś ma sześć zakładów produkcyjnych w Wielkiej Brytanii, zatrudnia 930 osób w większości Brytyjczyków.
Arkadiusz Muś ma sześć zakładów produkcyjnych w Wielkiej Brytanii, zatrudnia 930 osób w większości Brytyjczyków. materiały Press Glass
Arkadiusz Muś, miliarder z Częstochowy, jedną transakcją udzielił rządowi błyskawicznej lekcji o zasadach bogacenia się obywateli. Od Pilkingtona, największej firmy branży szkła na świecie i swojego konkurenta, kupił dwie fabryki w Wielkiej Brytanii. Teraz to w Polsce powstaną lepiej opłacane miejsca pracy menedżerów i specjalistów, a w Wielkiej Brytanii polska firma utrzyma kilkaset "szeregowych" miejsc pracy.


Zazwyczaj to zagraniczne korporacje inwestują u nas w fabryki, aby tańszej sile roboczej zlecać produkcję opracowanych przez własnych inżynierów genialnych i zaawansowanych technicznie produktów. Zazwyczaj potem ludzie w takich krajach jak Polska, zachodzą w głowę, co poszło nie tak, że mają kapitalizm od 28 lat, a wciąż zarabiają cztery razy mniej niż Niemcy.


Arkadiusz Muś, właściciel firmy Press Glass, zrobił na odwrót. Właśnie kupił dwie fabryki szyb okiennych w Wielkiej Brytanii. Od firmy Pilkington – globalnego giganta branży szyb. Tym samym polska firma będzie rządzić na tamtym rynku w branży producentów szyb zespolonych. Te montuje się w oknach domów mieszkalnych, ścianach wieżowców albo witrynach popularnych na Wyspach ogrodów zimowych (Polacy przejmują prawa do marki numer jeden na rynku Cervoglass). Jeśli nazwa firmy nic wam nie mówi, to zapewne widzieliście efekty tego biznesu – takie jak ten:

Q22 skyscraper, or glass innovations

A pointing building with glass façades made of IGUs from our company. The building façade stands out with its innovative technology, used for the first time in the world. Photovoltaic systems mounted on the roof are also very innovative.

– W sumie w Wielkiej Brytanii mamy sześć zakładów produkcyjnych, zatrudniających 930 osób. Zarządza nimi utworzona w tym kraju spółka, z Polakami wśród menedżerów. Planujemy także sprzedawać polskie produkty pod znaną już Brytyjczykom ich rodowitą marką – wylicza Gerard Plaze, rzecznik prasowy Press Glass. Na rozmowę z szefem nie zdołał nas jednak umówić. Muś był w rozjazdach, gdzieś pomiędzy swoim biznesem w Radomsku, w Chorwacji albo Cardiff.

Polski biznesmen zrealizował w praktyce najtrudniejszy ze słynnych slajdów wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Jak to zrobić, żeby Polacy zaczęli zarabiać więcej. – Nie ma mowy o bogaceniu się, gdy nad Wisłą powstają tylko tanie miejsca pracy. Kończy się czas montowni w Polsce – przekonywał przecież początkowo wicepremier. Bo później zdaje się musiał zagryzać zęby, podpisując słynną umowę z Daimlerem, otwierając fabrykę (to znaczy montownię) aut Volkswagena, i tak dalej. Tymczasem na Kongresie Innowatorów wrocił do poprzedniego tonu.
Na czym Polega lekcja miliardera?
Jest normalne, że dyrektor banku zarabia więcej niż kasjerka. A konstruktor rozwiązań technicznych więcej niż pracownik linii montażowej. Dużo wyższe płace są na stanowiskach specjalistów. Wspierajmy więc globalną działalność polskich firm, aby w kraju powstawało jak najwięcej specjalistycznych miejsc pracy. To apel popierany przez kilku najbogatszych Polaków, tworzących już firmy działające na globalnym rynku.


– Na świecie są cztery globalne firmy my będziemy piątą. Mamy technologię, storzylismy innowacje, których nie mają konkurenci - zapowiadał otwierając biznes na Wyspach. Wkrótce potem jego firma oszkliła nowe wieżowca na Manhattanie. Amerykańscy klienci namawiają go do uruchomienia produkcji szkła w USA.

Tymczasem nasi politycy postanowili pójść na skróty. Podnosząc płacę minimalną, wypłacają zasiłek z programu Rodzina 500+, twierdzą że z sukcesem likwidują polską biedę. Niedawno Muś podsumował to tak:
Arkadiusz Muś

Wprowadzenie programu 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie płacy minimalnej to są rzeczy, które w sposób nadmierny obciążają budżet, a do tego dochodzą głosy, że wzrost gospodarczy nie jest najważniejszy. (…) My, liberałowie, jesteśmy w delikatnym odwrocie. To jednak wynik chwilowego dojścia do głosu ruchów populistów i tak zwanych zbawicieli ludzkości głoszących hasła powszechnej równości – czyli odebrać tym, którzy odpowiadają za siebie, wstają rano do pracy, i rozdać tym, którzy zawsze będą chcieli żyć na czyjś koszt i uważają, że wszystko im się należy za darmo. Czytaj więcej

Zabrzmiało znajomo? Arkadiusz Muś, miliarder i bohater rankingów najbogatszych Polaków to zarazem zarazem fan prof. Leszka Balcerowicza. Na stronach jego fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju widnieje jako sponsor strategiczny jej przedsięwzięć. Jak twierdzi, co roku przeznacza na walkę z populizmem polityków kilkaset tysięcy złotych.

To jakby spłata długu, gdyż biznesmen twierdzi, że to, do czego doszedł, zawdzięcza m.in. profesorowi. „Firma Press Glass rozwinęła się dzięki reformom gospodarczym wprowadzonym przez profesora Balcerowicza jako ministra finansów i jest bliska idei, jaka przyświeca organizacji prowadzonej przez profesora, stawiającej ponad wszystko realizm i odrzucającej populizm” - opisuje.

Firma Press Glass powstała w Nowej Wsi pod Częstochową. Odkupił ją lata temu od polsko-szwedzkiej spółki joint-venture. Szyby produkuje głównie dla budownictwa – instaluje się je w wieżowcach, portach lotniczych, galeriach handlowych. Biznesmen startował jeszcze w latach 90. od 500-metrowej hali, 9 pracowników i zerowej znajomości realiów branży – z wykształcenia jest prawnikiem. Zrobił z fabryki najnowocześniejszą firmę branży w Europie. Teraz biznes jest wyceniany na ponad miliard złotych.

Przedsiębiorca słynie z mocnych cytatów. Powiedział kiedyś, że gdyby Kaczyński wygrał wybory, to sprzedałby firmę i wyjechał z kraju. Co oczywiście się nie stało. Teraz to samo mówi o Partii Razem.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl