Co konkretnie mają zbadać zagraniczni eksperci na zlecenie prokuratury? Nie wie tego nawet jej rzeczniczka.
Co konkretnie mają zbadać zagraniczni eksperci na zlecenie prokuratury? Nie wie tego nawet jej rzeczniczka. fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

"Gazeta Wyborcza" zapytała rzeczniczkę Prokuratury Krajowej Ewę Bialik, czym konkretnie zajmą się zagraniczni eksperci z Wielkiej Brytanii i Hiszpanii zaangażowani do badania katastrofy smoleńskiej. Z treści rozmowy wynika, że nawet rzeczniczka nie wie, czym mają się zajmować Anglicy i Hiszpanie – po więcej informacji odsyła dziennikarkę do zespołu smoleńskiego.

REKLAMA
Prokuratura Krajowa zleciła badania smoleńskie Forensic Explosives Laboratory z Wielkiej Brytanii (ta placówka badała zamach nad Lockerbie z 1988 r.) oraz Laboratorium Kryminalistycznemu Policji Naukowej Hiszpanii w Madrycie.
W komunikacie prasowym śledczy poinformowali, że zagraniczni fachowcy mają wykonać badania próbek pobranych w trakcie oględzin wraku samolotu TU-154 M Nr 101 na obecność pozostałości materiałów wybuchowych. Krótko mówiąc, eksperci z Wielkiej Brytanii i Hiszpanii mają sprawdzić, czy katastrofa smoleńska była zamachem – to teza niemal od początku lansowana przez PiS i sympatyzujące z nim media.
Agnieszka Kublik, dziennikarka "Gazety Wyborczej", postanowiła dopytać rzeczniczkę prokuratury o szczegóły zlecenia dla zagranicznych laboratoriów. Okazuje się, że rzeczniczka nie wie, czym ma zajmować się Forensic Explosives Laboratory. "Nie wie pani, czego dotyczy umowa z Anglikami?" – pyta dziennikarka. "Tak, nie wiem" – odpowiada rzeczniczka prokuratury, która tłumaczy, że pisała komunikat prasowy na podstawie informacji od kolegów.
Gdy dziennikarka mówi jej, że Anglicy mają wykonać testy na obecność materiałów wybuchowych i pyta, czym w takim razie mają zajmować się eksperci z Madrytu, rzeczniczka prosi o przesłanie mejla, który obiecuje przekazać zespołowi smoleńskiemu. Rzeczniczka prokuratury nie wie także, kto i kiedy pobrał próbki, które mają przebadać zagraniczne laboratoria.
Jak pisał Paweł Kalisz, Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej rządu PiS, od lat zajmujący się przekonywaniem opinii publicznej, że wypadek lotniczy był tak naprawdę zamachem, zaczął niedawno głosić tezę, że piloci chcieli uratować polską delegację z zasadzki. Z kolei senator PiS, Jan Żaryn, uznał comiesięczne wiece PiS pod Pałacem Prezydenckim za element polskiego dziedzictwa kulturowego. Podczas ostatniego zgromadzenia 10 marca, kurtki kontrmanifestantów, protestujących przeciwko przymusowym ekshumacjom ofiar katastrofy forsowanym przez PiS, zostały pocięte ostrym narzędziem. 10 kwietnia przypada 7 rocznica katastrofy smoleńskiej – partia rządząca zagwarantowała sobie brak kontrmanifestacji specjalną ustawą.
Źródło: wyborcza.pl