
Anita Werner w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24 zadała byłemu marszałkowi Sejmu i byłemu szefowi MON i MSZ proste pytanie: czy Jarosław Kaczyński wierzy w zamach. Odpowiedź uderzyła w inne tony, ale jest niezwykle znacząca. – Nie wiem. Wiem, że jego brat miał wyrobione zdanie co do wiarygodności Macierewicza i był jakiś powód, dla którego prezydent nie opublikował aneksu do raportu WSI. Miał go za konfabulanta i partacza – stwierdził Radosław Sikorski.
REKLAMA
– To oczywiście moje słowa, ale Lech Kaczyński widział skutki i wiarygodność samego raportu, a jego popłuczyny pewnie były jeszcze bardziej kompromitujące – kontynuował Sikorski w kontekście aneksu do raportu z likwidacji WSI. Przypomnijmy, że to właśnie ten "partacz i konfabulant" stoi za podkomisją smoleńską, a więc i za wczorajszymi rewelacjami ws. rzekomego wybuchu na pokładzie rządowego tupolewa.
Radosław Sikorski wyjaśnił również, dlaczego zachodnie media zupełnie nie informują o rewelacjach, które wczoraj ujrzały światło dzienne. Wybuch na pokładzie rządowego samolotu to przecież poważna sprawa. Otóż… nikt tego nie bierze na poważnie. – Nasza wiarygodność jest tak niska, że wszyscy się tylko pukają w głowę – zauważył.
Były szef MSZ zauważył także, że w każdym społeczeństwie istnieje grupa, która wierzy w teorie spiskowe, więc w jego ocenie wiara w zamach w Smoleńsku nie jest problemem. – Problemem w Polsce jest to, że tego typu teorie spiskowe zostały przyjęte na sztandary przez jedną z głównych partii. Wtedy opozycyjną, a dziś rządzącą – stwierdził.
Na koniec rozmowy Sikorski podzielił się także swoim zdaniem o Macierewiczu. Który był przecież wiceszefem MON, kiedy rządził nim właśnie gość TVN24. – Dałem mu szansę jako wiceministrowi, ale musiałem mu podziękować, bo się nie nadawał. Wszystko niszczył, a teraz widać, że ludzie w tym wieku się nie zmieniają. Teraz Jarosław Kaczyński ma z nim olbrzymi problem – podsumował.
