
Mieszkańcy Zielonej Góry wykazali się uczciwością. Choć zauważyli, że sklep w święta jest otwarty, a wewnątrz nie ma ani jednego pracownika, nie próbowali wejść do środka tylko zadzwonili na policję. Z marketu nic nie zginęło. I – jak wynika z przesłanych nam wyjaśnień – nic zginąć nie mogło.
Sklep przy ul. Zdrojowej w Zielonej Górze został zamknięty, jednak z przyczyn technicznych drzwi do wiatrołapu zamykały się i otwierały. Po wejściu policji na teren obiektu, w sklepie automatycznie włączył się alarm. Zajmująca się ochroną placówki firma zewnętrzna zareagowała natychmiastowo, na miejscu pojawili się także pracownicy firmy Lidl. Następnie wejście do obiektu zostało zablokowane.
