Doradca prezydenta chyba nie chciał, żeby jego słowa tak zostały odebrane.
Doradca prezydenta chyba nie chciał, żeby jego słowa tak zostały odebrane. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Leniwa, wiosenna niedziela. Politycy w programie "Kawa na ławę" w TVN24 komentują bieżące wydarzenia polityczne. I już zbliżamy się do końca, kiedy prof. Andrzej Zybertowicz, który jest doradcą prezydenta Andrzeja Dudy, mówi, co jego przełożony sądzi o szefie MON. Śmiechom w studiu nie byłoby końca, gdyby nie koniec programu.

REKLAMA
Dyskusja o polityce prowadzonej przez szefa MON trwała w najlepsze, kiedy w końcu głos w tej sprawie zabrał właśnie prof. Zybertowicz. – Prezydent ma zdrowe, ograniczone zaufanie do Antoniego Macierewicza – wypalił nieoczekiwanie. Najpierw zapanowała chwilowa konsternacja, później zgromadzeni – w tym Rafał Trzaskowski z PO i Adam Szłapka z Nowoczesnej – wybuchli śmiechem.
Zybertowicz szybko zorientował się, jaką gafę popełnił, zwłaszcza że inni zgromadzeni w studiu zaczęli potwierdzać, że oni również mają ograniczone zaufanie do Macierewicza.
– Prezydent jest głową państwa, przygląda się funkcjonowaniu różnych instytucji państwa. Prezydent nie może bezkrytycznie podchodzić do różnych spraw. Sprawdza – gorączkował się doradca Andrzeja Dudy. – Zdrowa zasada ograniczenia zaufania ze strony głowy państwa – kontynuował.
Ale pewnie nikt mu w to nie uwierzy, bo relacje między prezydentem a Macierewiczem od dłuższego czasu są bardzo gorące. A sam prezes ich małą wojenkę nazwał "polityką epistolarną".
Źródło: TVN24