
Przed seansem tego filmu nazwisko Banaś mówiło mi niewiele, pewnie inaczej niż fanom piłki nożnej. Jan Kidawa-Błoński wziął z jego futbolowej biografii to, co najciekawsze i stworzył na wskroś uniwersalną historię pod tytułem "Gwiazdy". Historię o marzeniach i cenie, jaką się za nie płaci. Jeśli chcesz od życia czegoś więcej, to "Gwiazdy" są dla ciebie.
"Wszystko czego sobie życzymy, o czym myślimy, z pewnością nam się przydarzy. Sęk w tym, że zawsze za późno i zawsze jakoś inaczej" – pisze w "Dwunastu kręgach" Jurij Andruchowycz. Życzeniem Jana Banasia była wielka kariera na boisku. Jak wielu chłopców z otwartą buzią przyglądał się biegającym po murawie piłkarzom, myśląc: "Kiedyś będę robić to samo". I robił. Jak? No właśnie.
Kim jest Jan Banaś?
W latach 1964-1973 zaliczył 31 oficjalnych spotkań w reprezentacji Polski, zdobywając w nich 7 bramek. Wystąpił m.in. w meczu z Anglią na Stadionie Śląskim w Chorzowie w czerwcu 1973, wygranym przez Polskę 2:0 (pierwsza bramka tego meczu, zaliczona oficjalnie Gadosze, bywa niekiedy przypisywana Banasiowi). Banaś nie znalazł się jednak w kadrze na mistrzostwa świata w 1974, podobnie jak dwa lata wcześniej w kadrze olimpijskiej z przyczyn pozasportowych, gdyż po jego ucieczce z 1966 roku polskie władze uniemożliwiały mu wyjeżdżanie z reprezentacją Polski do Niemiec, choć pozwalały mu tam wyjeżdżać z klubem; zarówno igrzyska olimpijskie w 1972 r., jak i mistrzostwa świata w 1974 r. odbywały się właśnie w Niemczech.
Głosem z offu filmowy Banaś snuje swoją opowieść. Zaczyna od matki-Polski, kochającej Niemca. Owocem uczucia był on. Długo nieakceptowany przez ojca, buduje swoją tożsamość z tego, co ma. Normalne jest mówienie niemczyzną, normalne wydaje się trzymanie ze zdradzoną żoną, której jedzenie przynosi kochanka. Kiedy chłopak trafia do Zabrza dalej żyje bez etykietek, choć to, co niemieckie z miejsca jest złe. Po swojej stronie będzie mieć jednak dobrego ducha - rówieśniczkę Marlenę. Swoją pierwszą i jedyną miłość. Będzie mieć i kumpla, Gintera.
Ktoś powiedział kiedyś: "Uważaj, o czym marzysz, bo możesz to dostać". Janek jest dorosły i sławny, to czego dostać nie może rekompensuje sobie imprezami i przypadkowym seksem. Chce więcej i więcej. Tymczasem Ginter ma coraz mniej. Dlatego to, co dzieje się na boisku zaczyna blaknąć i tracić na znaczeniu. Emocje wylewają się z ekranu. Ale kiedy ten wątek (na moment) się urywa, sportowa rywalizacja nie jest wcale mniej ważna.
"Gwiazdy" - fabularyzowana opowieść o Janie Banasiu wejdzie na ekrany kin 12 maja
