
Jeszcze parę miesięcy temu przedstawiciele Cerkwi w Polsce deklarowali, że nie ma mowy o ekshumowaniu ciała bpa Mirona Chodakowskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jest to po prostu niezgodne z ich religią i kropka. Prokuratorska machina jednak nie ustąpiła, serii ekshumacji nie wstrzymano.
REKLAMA
Nie uszanowano wcześniejszych wielokrotnych żądań wyznawców prawosławia mieszkających w Polsce. – Nie ma takiej możliwości, aby ekshumować zwłoki abp. Mirona. Ekshumacja zwłok w Cerkwi prawosławnej nie jest w ogóle możliwa. Uważamy, że to byłoby zbezczeszczenie zwłok – mówił jeszcze we wrześniu ks. Jerzy Doroszkiewicz, sekretarz kancelarii kurii metropolitalnej Cerkwi prawosławnej w Polsce. Teraz przyznaje, że Cerkiew z bólem musiała ugiąć się pod żądaniami prokuratorów.
Dylemat moralny, religijny to w tym wypadku jedno, a prawo państwowe – to drugie. Jako obywatele musimy dostosować się do prawa państwowego.
"Gazeta Wyborcza"
O tym, że nocą przeprowadzono ekshumację ciała bpa Mirona Chodakowskiego informuje "Gazeta Wyborcza". Zwłoki duchownego zostały przewiezione z krypty w prawosławnym monasterze w Supraślu pod Białymstokiem do Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie.
Prokuratura przeprowadza ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej, nie licząc się z tym, czy ich bliscy godzą się na to, czy nie. Niektóre rodziny podjęły walkę w tej sprawie i – przynajmniej tymczasowo – wygrały. Na początku kwietnia sąd przyznał rację Pawłowi Dereszowi i wstrzymał ekshumację jego żony.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
